Studenci uciekają do mamusi, a firmy od wynajmu toną w długach. Pękła psychologiczna granica
Przeterminowane zaległości firm wynajmujących i zarządzających nieruchomościami po raz pierwszy w historii przebiły 2 mld zł. Tymczasem z rynku komercyjnego masowo odpływają studenci – niemal połowa z nich woli mieszkać kątem u rodziny lub znajomych, byle tylko nie płacić rosnących czynszów. Dla zadłużonych wynajmujących to bardzo złe wiadomości.

Firmy oferujące mieszkania na wynajem pogrążają się w coraz większych problemach. Takich, które mają zaległości w płatnościach jest już 2 234. To o 147, czyli ponad 7 proc., więcej niż przed rokiem – wynika z najnowszych danych Rejestru dłużników BIG InfoMonitora i Biura Informacji Kredytowej.
Dwa miliardy zaległości
Tymczasem ich przeterminowane długi przekroczyły właśnie – po raz pierwszy w historii – 2 mld zł, a w ciągu roku zwiększyły się o ponad 135 mln zł (to również ponad 7-proc. wzrost). A jeszcze w 2024 r. zaległości branży nieznacznie przekraczały 1,6 mld zł. W ciągu dwóch lat urosły więc o blisko 400 mln zł, czyli prawie jedną czwartą.
Eksperci zwracają uwagę, że przeciętna zaległość przypadająca na firmę w ciągu ostatniego roku prawie się nie zmieniła – wynosi ok. 903 tys. zł. A to oznacza, że problem nie koncentruje się na kilku największych dłużnikach, lecz obejmuje coraz szerszą grupę uczestników rynku.
Na rynek najmu trzeba patrzeć nie tylko przez pryzmat cen i liczby ofert, ale też kondycji finansowej działających na nim firm. Zaległości po raz pierwszy przekroczyły 2 mld zł, a jednocześnie przybywa przedsiębiorstw mających problemy z terminowymi płatnościami. Presja jest widoczna również po stronie najemców, szczególnie młodych, którzy coraz uważniej liczą koszty – zauważa Paweł Szarkowski, prezes BIG InfoMonitor, komentując najnowsze dane.
I właśnie w zmianie modelu zachowań studentów eksperci upatrują jednej z przyczyn pogarszającej się kondycji firm z branży. Okazuje się bowiem, że coraz więcej z nich nie ponosi kosztów wynajmu. Mieszkają po prostu z rodzicami, rodziną lub znajomymi, za co nie płacą. Jeszcze rok temu taki model dotyczył prawie dwóch na pięciu studentów. Tegoroczne badania (Raport Centrum AMRON i WIB „Studenci na rynku nieruchomości 2026”) pokazują, że „za friko” mieszka już prawie połowa studiujących.
Coraz mniej natomiast korzysta z komercyjnego rynku najmu – obecnie jest to 33 proc., podczas gdy w 2025 r. takich osób było wśród studentów 37 proc.

W roku akademickim 2025/26 w strukturze zakwaterowania studentów wyraźnie dominują rozwiązania pozarynkowe. Największa grupa ankietowanych, stanowiąca niemal połowę badanych (49 proc.), zamieszkuje u rodziny lub znajomych bez ponoszenia opłat za najem, a kolejne 6 proc. posiada własną nieruchomość. 43 proc. ankietowanych studentów korzystało z wykorzystywanej przez siebie nieruchomości odpłatnie. Wynajem komercyjny dotyczy 33 proc. studentów, co czyni go drugą pod względem popularności formą zakwaterowania. Z akademików, zarówno uczelni publicznych, jak i prywatnych, korzysta 9 proc respondentów. Najmniej powszechnym rozwiązaniem pozostaje odpłatny najem lokalu u rodziny lub znajomych, na który wskazało zaledwie 3 proc. ankietowanych.
Źródło: Raport Centrum AMRON i WIB „Studenci na rynku nieruchomości 2026”
Studenci nie ułatwiają życia rynkowi
Autorzy badania zwracają uwagę, że systematyczny wzrost odsetka studentów mieszkających bezpłatnie u rodziny wskazuje na rosnącą potrzebę optymalizacji budżetu.
Rosnące koszty utrzymania oraz wysokie stawki czynszów skłaniają młodych ludzi do rezygnacji z komercyjnego najmu na rzecz pozostania w domu rodzinnym i codziennych dojazdów na uczelnię – czytamy w raporcie.
Taka sytuacja dotyczy przede wszystkim mniejszych ośrodków akademickich – w głównych metropoliach kluczowy pozostaje wciąż wynajem komercyjny.
Według ekspertów tak „wyraźne przesunięcie” w stronę darmowego zakwaterowania studentów ma poważne konsekwencje dla całego rynku najmu nieruchomości. A to dlatego, że studiujący są drugą co do wielkości grupą najemców. Według najnowszych danych Narodowego Banku Polskiego odpowiadają oni za 27 proc. popytu. W segmencie pokoi do wynajęcia ich udział wynosi od 39 proc. w Warszawie do 55 proc. w sześciu największych aglomeracjach w Polsce.
Zdaniem ekspertów mniejsza skłonność studentów do wynajmu, współdzielenie mieszkań i koncentracja na najtańszych ofertach mogą zwiększać konkurencję o klienta. Dla właścicieli czy firm obsługujących najem oznacza to ograniczenie możliwości podnoszenia czynszów w odpowiedzi na rosnące koszty energii, remontów i utrzymania nieruchomości.
Oczywiście nie można jednoznacznie stwierdzić, że pozostawanie studentów w domach rodzinnych bezpośrednio powoduje wzrost zaległości firm z rynku nieruchomości. Widać jednak dwa powiązane zjawiska: najemcy w warunkach wysokich kosztów życia i niepewności ekonomicznej ograniczają wydatki mieszkaniowe, a problemy płatnicze obejmują coraz szerszą grupę przedsiębiorstw – uważa dr hab. Waldemar Rogowski, główny analityk BIG InfoMonitora.
Jego zdaniem jeśli popyt ze strony studentów będzie słabszy lub skupi się na najtańszych ofertach, część wynajmujących może mieć ograniczone możliwości podnoszenia czynszów i odbudowy rentowności.
Ich położeniu nie sprzyjają też rosnące koszty (drożeje energia, remonty czy utrzymanie nieruchomości), a wysoka podaż mieszkań i rozwój najmu instytucjonalnego zwiększają konkurencję o klienta.
W dłuższej perspektywie znaczenie będą miały także sytuacja na rynku pracy, dochody gospodarstw domowych oraz zmiany demograficzne, w tym spadek liczby osób w wieku studenckim. Rynek będzie więc coraz bardziej zależny od zdolności właścicieli i firm do dopasowania oferty do bardziej wrażliwych cenowo najemców – przewiduje dr Rogowski.
Czy rynek zdoła pogodzić oczekiwania cenowe najemców z rosnącymi kosztami właścicieli i firm obsługujących najem? Pokażą to najbliższe miesiące. Zdaniem ekspertów kluczowe będzie w tym przypadku dopasowanie oferty do bardziej wrażliwych cenowo klientów oraz utrzymanie płynności finansowej. I to wszystko w warunkach rosnącej konkurencji.
Więcej wieści z rynku nieruchomości
Mapa zaległości
Na koniec rzut oka na sytuację firm zajmujących się wynajmowaniem nieruchomości w poszczególnych regionach Polski. Patrząc na rozmieszczenie tych z problemami finansowymi można dostrzec pewną korelację z największymi ośrodkami akademickimi.

Największe problemy z terminowym regulowaniem zobowiązań mają firmy zajmujące się wynajmem w woj. mazowieckim, małopolskim oraz łódzkim. I to właśnie w tych regionach koncentrują się, zdaniem ekspertów BIG InfoMonitora, największe ryzyka płatnicze w branży – zarówno pod względem wartości zaległości, jak i skali zadłużenia przypadającego na przedsiębiorstwo.
Fot.: Tomasz Podolski / Shutterstock
Pierwsze teksty o gospodarce i biznesie publikował w latach 90. w „Pulsie Biznesu”. Pracował w „Życiu” i „Życiu Warszawy”, a po powrocie do „PB” został redaktorem prowadzącym. Współtworzył i kierował miesięcznikiem „EduFakty” oraz dwumiesięcznikiem „Uczę Nowocześnie”, organizował konferencje i wykładał. W 2017 r. pracował w redakcjach ekonomicznych WP, rok później trafił do „Forbesa”. Absolwent dziennikarstwa UW oraz studiów podyplomowych z polityki pieniężnej i bankowości centralnej (INE PAN, NBP).