REKLAMA

Złoto tąpnęło o 30 proc. Inwestorzy spanikowali, NBP zaszalał na zakupach

Złoto zaliczyło jedno z najmocniejszych tąpnięć ostatnich lat, tracąc niemal 30 proc. od styczniowego rekordu. Gdy inwestorzy w panice realizowali zyski i uciekali z rynku, Narodowy Bank Polski konsekwentnie skupował kruszec. W efekcie rezerwy banku centralnego urosły o 82 tony i zbliżyły się do poziomu 700 ton.

złoto NBP inwestowanie

I półrocze 2026 r. na rynku złota przyniosło prawdziwy rollercoaster. Jeszcze 29 stycznia uncja kosztowała ok. 5595 dol., ustanawiając historyczny rekord. Pięć miesięcy później, 24 czerwca, cena spadła o prawie 30 proc. do ok. 3959 dol. Na koniec czerwca złoto wyceniano na ok. 4027 dol. za uncję, czyli o ok. 8 proc. mniej niż pod koniec 2025 r.

Na początku roku gorączka złota trwała w najlepsze - rosnące ceny kruszcu wabiły nowych kupujących. Do czasu aż prezydent USA Donald Trump ogłosił pod koniec stycznia kandydaturę Kevina Warsha na prezesa Rezerwy Federalnej. Inwestorzy uznali, że Fed może utrzymać restrykcyjne podejście do stóp procentowych, co wywołało falę wyprzedaży.

Inwestorzy odebrali tę decyzję jako sygnał, że amerykańska polityka pieniężna może pozostać bardziej restrykcyjna, niż wcześniej zakładano. W ciągu jednego dnia cena złota na rynku spot spadła o 9,5 proc., a kontrakty terminowe straciły 11,4 proc. – mówi Tomasz Gessner, główny analityk Tavex.

Na spadki wpłynęły także realizacja zysków, mocniejszy dolar i wzrost rentowności obligacji. Paradoksalnie złotu nie pomogły nawet napięcia między USA i Iranem. Rosnące ceny ropy zwiększyły obawy o inflację, co ograniczyło oczekiwania na obniżki stóp procentowych w USA.

Pierwsze półrocze przypomniało, że złoto nie reaguje na geopolitykę w sposób automatyczny. Ten sam konflikt może początkowo zwiększać popyt na bezpieczne aktywa, ale jeżeli równocześnie podnosi ceny ropy, inflację i oczekiwania dotyczące stóp procentowych, jego ostateczny wpływ na złoto może być odwrotny – podkreśla Gessner.

Inwestorzy zaczęli uciekać, NBP kupował złoto

Podczas gdy część inwestorów pozbywała się złota, banki centralne robiły coś dokładnie odwrotnego. Według danych przywoływanych przez Tavex w pierwszym kwartale kupiły netto 244 tony kruszcu. To o 3 proc. więcej niż rok wcześniej.

Jednym z najaktywniejszych nabywców był Narodowy Bank Polski. W I półroczu zwiększył rezerwy o ok. 82 tony. Na koniec czerwca posiadał już 632,4 tony złota o wartości ok. 308 mld zł, zbliżając się do zapowiadanego celu 700 ton.

Zakupy kontynuował także Ludowy Bank Chin. W całym półroczu zwiększył swoje zasoby o ok. 40 ton, a oficjalne rezerwy wzrosły do ok. 2346 ton.

Jak wskazuje ekspert Tavex, banki centralne nie oceniają zakupu złota przez pryzmat wyniku w następnym kwartale. Budują rezerwy, które mają zwiększać bezpieczeństwo finansowe państwa przez wiele lat. Zachowanie NBP i banku centralnego Chin pokazuje, że gwałtowna korekta została przez część instytucji potraktowana jako okazja do dalszych zakupów, a nie jako sygnał podważający długoterminową rolę złota.

Więcej o złocie przeczytasz na Bizblog Spider's Web

Prognoza dla złota na II półrocze

Według eksperta o sytuacji na rynku w drugiej połowie roku zdecydują przede wszystkim polityka Fed, inflacja, kurs dolara oraz rentowności obligacji. Znaczenie będzie miała również kondycja amerykańskiej giełdy, która po wcześniejszych wzrostach zaczyna wyraźnie zwalniać.

Tomasz Gessner podkreśla, że istotne będzie również to, czy okolice 4000 dolarów za uncję zostaną uznane przez inwestorów za atrakcyjny poziom do ponownego zwiększania pozycji. Zwraca też uwagę, że po tak gwałtownej korekcie inwestorzy nie powinni zakładać, iż obecny pesymizm utrzyma się długo.

Największym błędem byłoby zakładanie, że styczniowa euforia albo czerwcowy pesymizm będą trwały bez końca. Na rynku finansowym sentyment ma zwykle postać wahadła – od skrajnego optymizmu po skrajny pesymizm. Tak jak pół roku temu po złoto ustawiały się kolejki przed punktami sprzedaży, tak teraz, po 30 proc. spadku ceny, inwestorzy tracą wiarę w kruszec. Historycznie zmiana sentymentu na skrajnie pesymistyczny sygnalizowała, że potencjał do dalszego spadku ceny się wyczerpuje – podsumowuje ekspert Tavex.

Monika Szafrańska
Redaktor

Przygodę z mediami zaczynała jako reporterka i dziennikarka w Akademickim Radiu Kampus, w którym współtworzyła m.in. program Odkrywcy_PL. Dekadę spędziła w Wirtualnej Polsce, jako kierownik serwisów regionalnych oraz wydawca Money.pl i Finanse.wp.pl. Do Bizbloga przyszła z „Forbes” i „Forbes Women”. Pisze o rynku pracy i karierach kobiet w biznesie.