REKLAMA

Złoto może pomóc armii. Prezes NBP pokazał plan nadzwyczajny

Złoto zgromadzone przez Narodowy Bank Polski może zostać wykorzystane do wzmocnienia bezpieczeństwa państwa – przekonuje Adam Glapiński. Prezes NBP opisuje mechanizm, w którym część zysku wynikającego ze wzrostu wartości złota trafiłaby do budżetu, a następnie mogłaby zostać przeznaczona na zbrojenia.

Złoto może pomóc armii. Prezes NBP pokazał plan nadzwyczajny
REKLAMA

Prof. Adam Glapiński pisze o możliwości, która – jak sam zaznacza – wymagałaby współpracy prezydenta, rządu i parlamentu oraz odpowiednich rozwiązań prawnych. Warunkiem miałoby być także poszanowanie niezależności banku centralnego.

W ocenie prezesa NBP koncepcja nie polegałaby na zmniejszeniu poziomu rezerw dewizowych, lecz na zmianie ich struktury. Część złota mogłaby zostać sprzedana za waluty obce, a różnica między ceną zakupu a aktualną ceną rynkową zostałaby wykazana jako zysk banku centralnego.

REKLAMA

Rezerwy NBP przekroczyły bilion złotych

Glapiński przypomina, że na koniec stycznia 2026 r. wartość rezerw dewizowych NBP po raz pierwszy przekroczyła bilion złotych. Jego zdaniem wysoki poziom rezerw wzmacnia wiarygodność Polski na rynkach finansowych, obniża koszty finansowania długu zagranicznego i ogranicza ryzyko gwałtownych zmian kursu złotego.

Prezes NBP przekonuje, że rezerwy dewizowe są dziś ważne nie tylko dla stabilności finansowej, ale także dla bezpieczeństwa państwa. W jego ocenie zagrożenie militarne mogłoby wywołać ucieczkę kapitału i presję na walutę krajową, dlatego państwo potrzebuje odpowiednio dużego bufora.

Rezerwy dewizowe są źródłem odporności ekonomicznej państwa na perturbacje na rynkach finansowych, a w ostateczności także – na zawirowania związane z działaniami zbrojnymi i obroną kinetyczną Polski – wskazuje Adam Glapiński, prezes NBP.

REKLAMA

Z argumentacji prezesa NBP wynika, że bank centralny nie powinien zmniejszać rezerw. Glapiński uważa, że przy obecnym poziomie ryzyka geopolitycznego należałoby je nadal zwiększać. Proponowany mechanizm miałby więc dotyczyć nie prostego wydania rezerw, lecz wykorzystania wzrostu wartości jednego z ich składników.

NBP ma ponad 600 ton złota

Prezes NBP przypomina, że od 2016 r. bank centralny zwiększył zasoby złota ze 103 ton do ponad 600 ton. Dodaje, że NBP dąży do osiągnięcia poziomu 700 ton. Część kruszcu jest przechowywana w Polsce, a część w Londynie i Nowym Jorku.

Glapiński przedstawia złoto jako szczególny składnik rezerw. W jego ocenie metal ten nie zależy od wiarygodności kredytowej żadnego państwa, banku centralnego ani przedsiębiorstwa. Nie ma też emitenta, inaczej niż waluty. Dlatego – przekonuje prezes NBP – w czasie dużej niepewności złoto pełni funkcję strategiczną.

REKLAMA

Autor tekstu wskazuje również na wzrost ceny złota. Pisze, że pod koniec 2016 r. kruszec kosztował około 1100 dol. za uncję, a obecnie około 4500 dol. za uncję. Jego zdaniem dzięki temu NBP ma w bilansie znaczące niezrealizowane zyski z wyceny złota.

Na koniec lutego 2026 r. taki niezrealizowany zysk miał wynosić około 193 mld zł. Na koniec maja, po korekcie cen złota na rynkach światowych, miał nadal przekraczać 150 mld zł.

REKLAMA

Sprzedaż części złota i wpłata do budżetu

Kluczowa część propozycji dotyczy przekształcenia części niezrealizowanego zysku w zysk rzeczywisty. Glapiński wyjaśnia, że gdyby NBP sprzedał część złota po obecnej cenie rynkowej, otrzymałby więcej walut obcych, niż wydał wcześniej na zakup tego kruszcu.

REKLAMA

Ta różnica – przy odpowiednich uwarunkowaniach prawnych – mogłaby zostać wykazana jako zysk banku centralnego. Następnie, w ramach ustawowego podziału wyniku finansowego NBP, część zysku mogłaby trafić do budżetu państwa. Obecnie – jak przypomina Glapiński – do budżetu przekazywane jest 95 proc. zysku NBP.

Prezes banku centralnego podkreśla, że środki mogłyby zostać przeznaczone przez rząd na cele obronne. Zaznacza jednocześnie, że NBP nie decydowałby o sposobie wykorzystania pieniędzy po ich przekazaniu do budżetu.

REKLAMA

Nie chodzi więc o realizowanie zadań fiskalnych ani o ustawowo zakazane finansowanie deficytu budżetowego, ani też o sprzedaż majątku, lecz o przekucie części bezpieczeństwa finansowego w realną, militarną siłę państwa – przekonuje Adam Glapiński.

Według prezesa NBP taka operacja miałaby charakter nadzwyczajny. W jego ocenie wymagałaby zgodnego działania najważniejszych organów państwa: prezydenta, rządu i parlamentu. Potrzebna byłaby także odpowiednia ustawa.

REKLAMA

Poziom rezerw miałby się nie zmienić

Glapiński podkreśla, że sprzedaż części złota za waluty obce nie obniżyłaby łącznej wartości rezerw dewizowych NBP. Zmieniłaby jedynie ich struktura: mniej byłoby złota, więcej walut obcych.

REKLAMA

To rozróżnienie jest ważne dla całej argumentacji prezesa NBP. Glapiński polemizuje bowiem z opiniami, według których rezerwy Polski są „zbyt duże”. Jego zdaniem przy obecnym poziomie ryzyka geopolitycznego rezerwy nie powinny być zmniejszane, ponieważ pełnią funkcję zabezpieczenia na wypadek wstrząsów na rynkach finansowych.

Prezes NBP uważa również, że środki przekazane z zysku banku centralnego różniłyby się od kredytu lub pożyczki. Nie podlegałyby zwrotowi, a więc nie zwiększałyby długu publicznego w taki sposób jak tradycyjne finansowanie zewnętrzne.

REKLAMA

Glapiński wskazuje, że podobne dyskusje toczą się także w innych państwach europejskich, między innymi we Włoszech, Belgii i Niemczech. Przypomina również, że sprzedaż złota przez bank centralny nie byłaby sama w sobie wydarzeniem bez precedensu.

Co z inflacją?

Prezes NBP odnosi się także do możliwego wpływu wydatków zbrojeniowych na inflację. Jego zdaniem znaczenie miałyby przede wszystkim dwa czynniki: miejsce zakupu uzbrojenia oraz stan finansów publicznych.

Według Glapińskiego zakup sprzętu za granicą miałby ograniczony wpływ na inflację, ale jednocześnie słabiej wspierałby wzrost PKB. Zakupy krajowe mogłyby zwiększać popyt w gospodarce, jednak ich wpływ na ceny zależałby od tego, czy równolegle rosłyby zdolności produkcyjne polskich firm.

REKLAMA

Prezes NBP sądzi, że finansowanie wydatków obronnych ze środków wynikających ze wzrostu wartości złota mogłoby ograniczać narastanie długu publicznego. Jego zdaniem zmniejszałoby to także ryzyko osłabienia złotego i wzrostu inflacji.

Glapiński zaznacza przy tym, że decyzja o przeznaczeniu pieniędzy na zbrojenia miałaby charakter polityczny. Dotyczyłaby wyboru priorytetów wydatkowych państwa, a także mogłaby wpływać na politykę monetarną i rynek finansowy.

Potrzebna byłaby zgoda polityczna

W końcowej części tekstu prezes NBP przekonuje, że bank centralny byłby gotowy do nadzwyczajnych działań, ale tylko przy spełnieniu warunków prawnych i politycznych. Chodzi przede wszystkim o porozumienie między najważniejszymi organami państwa oraz uchwalenie odpowiedniej ustawy.

Jednocześnie Glapiński ocenia, że obecnie takie porozumienie nie wydaje się prawdopodobne. W jego ujęciu NBP mógłby działać wyłącznie z zachowaniem niezależności instytucjonalnej banku centralnego i suwerenności decyzyjnej jego zarządu.

REKLAMA

Prezes NBP przedstawia złoto jako zasób, który ma wzmacniać bezpieczeństwo państwa w czasach niepewności. Jego zdaniem Polska ma dziś do dyspozycji rekordowe rezerwy dewizowe, duże zasoby złota i możliwość zrealizowania zysku wynikającego ze wzrostu ceny kruszcu.

NBP będzie zawsze podejmować decyzje, w tym dotyczące zasobu złota, z myślą o większym bezpieczeństwie Polek i Polaków – deklaruje Adam Glapiński.

REKLAMA
Arek Braumberger
Redaktor

Szef redakcji Bizblog.pl. W mediach od 30 lat. Pisze o małym biznesie, podatkach i finansach osobistych. Do Spidersweb.pl przeszedł z Wirtualnej Polski, gdzie najpierw był szefem wydawców Money.pl, a potem zastępcą redaktora naczelnego. Pierwszą posadę w mediach dostał w „Gazecie Wyborczej”, pracował w „Pulsie Biznesu”, „Życiu”, miesięczniku „Pieniądz”, „Businessman Magazine”, Miesięczniku Finansowym „BANK”. W tym ostatnim był redaktorem prowadzącym kilku edycji prestiżowych raportów „Największe banki w Polsce“ oraz „IT@BANK”.

REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA