REKLAMA

Wielka kontrola rowerów i hulajnóg. Sprzęt dla kaskaderów, nie dla dzieci

Rower, hulajnoga, kask i obietnica letniej przejażdżki. Na pierwszy rzut oka trudno o bardziej niewinny zakup. Problem w tym, że sprzęt rekreacyjny dla dzieci i dorosłych nie zawsze jest tak bezpieczny, jak wygląda na sklepowej półce albo w internetowej ofercie.

hulajnogi elektryczne
REKLAMA

UOKiK i Inspekcja Handlowa sprawdzili łącznie 75 modeli rowerków trójkołowych, rowerków biegowych, hulajnóg dziecięcych, hulajnóg sportowych oraz kasków do jazdy na rowerze i hulajnodze. Wyniki są mocno niepokojące. Ponad połowa skontrolowanych produktów została zakwestionowana ze względu na oznakowanie, dokumentację albo bezpieczeństwo.

Rower czy może hulajnoga? Najważniejsze, by w kasku. To nie tylko odpowiedzialna decyzja. To obowiązek dla dzieci i młodzieży do 16. roku życia – mówi Agnieszka Kowalska z Departamentu Komunikacji UOKiK.

REKLAMA

UOKiK zwraca uwagę, że przed wakacyjną jazdą warto sprawdzić nie tylko to, czy dziecko ma kask, ale też czy sam sprzęt nie stwarza zagrożenia.

Szykując się na letnią przejażdżkę, warto też zadać sobie pytanie, czy sprzęt, z którego korzystamy my i nasze dzieci, jest w pełni bezpieczny – podkreśla Agnieszka Kowalska.

UOKiK sprawdził 75 modeli. Ponad połowa miała problemy

Kontrola objęła trzy grupy produktów: hulajnogi sportowe, kaski oraz sprzęt dziecięcy, czyli rowerki trójkołowe, rowerki biegowe i hulajnogi dziecięce. Sprawdzano zarówno dokumenty i oznakowanie, jak i konstrukcję oraz wytrzymałość produktów.

Sprawdziliśmy oznakowanie, konstrukcję i wytrzymałość 75 modeli rowerków trójkołowych, biegowych, hulajnóg dziecięcych, sportowych oraz kasków – mówi Agnieszka Kowalska.

REKLAMA

Najważniejszy wniosek jest prosty: problem nie dotyczy pojedynczych produktów ani jednej kategorii sprzętu.

Ponad połowę z nich zakwestionowaliśmy ze względu na oznakowanie lub bezpieczeństwo – wskazuje Agnieszka Kowalska.

Najgorzej wypadły hulajnogi sportowe. Inspekcja Handlowa zakwestionowała 14 z 20 sprawdzonych modeli. W części przypadków chodziło o oznakowanie, ale w 10 modelach wykryto wady konstrukcyjne. To już nie jest problem źle napisanej instrukcji. To ryzyko odłączenia się uchwytów kierownicy, wygięcia albo złamania wspornika kierownicy oraz jej niekontrolowanego wysunięcia się podczas jazdy.

REKLAMA

Hulajnoga może wyglądać solidnie. Problem wychodzi dopiero w laboratorium

Kontrolerzy sprawdzali hulajnogi sportowe dostępne u producenta, hurtownika oraz w sklepach detalicznych, w tym w sklepach wielkopowierzchniowych. Większość skontrolowanych produktów pochodziła spoza Unii Europejskiej.

Inspekcja Handlowa weryfikowała między innymi, czy hulajnogi mają dane producenta lub importera, informacje identyfikujące produkt, ostrzeżenia po polsku oraz instrukcję montażu, użytkowania i konserwacji. Oznakowanie zakwestionowano w 9 z 20 modeli. W ofertach internetowych wykryto dodatkowo braki dotyczące danych producenta, osoby odpowiedzialnej na terenie UE, informacji identyfikujących produkt oraz ostrzeżeń.

Najważniejsze były jednak badania laboratoryjne. Eksperci sprawdzali między innymi wytrzymałość hulajnóg, działanie hamulca, blokad, regulacji kierownicy, trwałość uchwytów oraz powierzchnię pomostu. W 10 z 20 modeli wykryto wady konstrukcyjne.

REKLAMA

Nawet co druga zbadana hulajnoga sportowa i prawie co czwarty rowerek okazały się wadliwe – mówi Agnieszka Kowalska.

W praktyce oznacza to, że w czasie jazdy użytkownik może nagle stracić równowagę. W raporcie wskazano między innymi ryzyko odłączenia się uchwytów kierownicy, wygięcia lub złamania wspornika oraz wysunięcia kierownicy. Skutek może być bardzo konkretny: upadek przy znacznej prędkości i poważne urazy.

Wykryte podczas kontroli nieprawidłowości, takie jak ostre krawędzie czy niestabilna konstrukcja, to ryzyko poważnych urazów – zaznacza przedstawicielka UOKiK.

REKLAMA

W przypadku wadliwych konstrukcyjnie hulajnóg Inspekcja Handlowa skierowała do UOKiK siedem wniosków o wszczęcie postępowań administracyjnych. Podmiotom odpowiedzialnym za wprowadzenie takich produktów do obrotu grożą kary nawet do 1 mln zł.

Sprzęt dla dzieci też zawiódł

Osobna kontrola objęła 40 modeli rowerków trójkołowych, rowerków biegowych i hulajnóg dziecięcych. Wszystkie te produkty zostały zakwalifikowane jako zabawki. Większość pochodziła z Chin, ale wśród sprawdzonych modeli były też produkty z Polski, Francji i Tajwanu.

W 18 z 40 modeli wykryto nieprawidłowości. Część dotyczyła oznakowania i dokumentacji. W 11 przypadkach ostrzeżenia były nieprawidłowe albo umieszczone na zabawkach bezzasadnie. W 3 przypadkach brakowało instrukcji użytkowania albo była ona sporządzona nieprawidłowo. W 6 przypadkach deklaracja zgodności była błędna, a w jednym brakowało danych producenta.

REKLAMA

Brzmi urzędniczo, ale dla rodzica ma proste znaczenie. Kupujący nie dostaje pełnej informacji, jak bezpiecznie korzystać z produktu i kto za niego odpowiada. A gdy sprzęt jest przeznaczony dla dziecka, taka informacja nie jest dodatkiem, tylko częścią bezpieczeństwa.

Jeszcze poważniej wyglądają wyniki badań laboratoryjnych. Eksperci zakwestionowali 9 z 40 modeli. Wśród nieprawidłowości były niewłaściwe odstępy między kołem a innymi elementami konstrukcyjnymi, które mogą doprowadzić do zmiażdżenia palców lub innych części ciała. Wykryto też zbyt małą średnicę przednich kół, niedziałającą blokadę zabezpieczającą regulację wysokości kierownicy, ostre krawędzie, zbyt cienkie foliowe opakowanie oraz brak stabilności rowerków trójkołowych.

To nie są drobiazgi. Zbyt małe koło może mieć problem z pokonaniem nierówności albo krawężnika, co może skończyć się nagłym zatrzymaniem pojazdu i upadkiem dziecka. Niedziałająca blokada kierownicy oznacza ryzyko utraty stabilności. Ostre krawędzie mogą powodować rany i otarcia.

W tej części kontroli Inspekcja Handlowa skierowała do Prezesa UOKiK osiem wniosków o wszczęcie postępowań administracyjnych. W przypadku jednej zabawki sprawa nadal jest w toku, ponieważ przedsiębiorca złożył wniosek o przebadanie próbki kontrolnej.

Kaski przeszły najważniejszy test

Najlepiej wypadły kaski do jazdy na rowerze i hulajnodze. Inspekcja Handlowa sprawdziła 15 modeli. W 8 z nich wykryto błędy lub braki w oznakowaniu, deklaracjach zgodności, dokumentacji albo danych producenta i importera. W 3 modelach stwierdzono nieprawidłowo sporządzone instrukcje i informacje dołączone do wyrobu.

To ważne, bo źle przygotowana instrukcja może sprawić, że użytkownik nieprawidłowo założy albo wyreguluje kask. W razie wypadku taki błąd może mieć znaczenie.

Najważniejsza wiadomość jest jednak pozytywna. Wszystkie skontrolowane kaski przeszły badania konstrukcyjne. Eksperci z Centralnego Instytutu Ochrony Pracy w Łodzi sprawdzali amortyzację uderzenia oraz skuteczność układu utrzymującego kask na głowie w czasie upadku.

REKLAMA

Z kolei kaski, choć część z nich miała rzeczywiście braki w instrukcjach, spełniły swoje zadanie w laboratorium – mówi Agnieszka Kowalska.

Ekspertka UOKiK podkreśla, że to szczególnie ważne, bo kask nie jest ozdobą ani dodatkiem do roweru. Ma działać w momencie, w którym dziecko traci równowagę.

Wszystkie skutecznie amortyzowały uderzenia i przeszły badania pozytywnie. To dobra wiadomość – wskazuje Agnieszka Kowalska.

REKLAMA

Dziecko do 16. roku życia musi mieć kask

UOKiK przypomina też o obowiązku, który część rodziców może traktować zbyt lekko. Dzieci i młodzież do 16. roku życia muszą mieć kask podczas jazdy rowerem, hulajnogą elektryczną oraz urządzeniami transportu osobistego.

Kask nie zastąpi bezpiecznego sprzętu ani odpowiedzialnej jazdy, ale może znacząco ograniczyć skutki upadków – zaznacza Agnieszka Kowalska.

To ważne z dwóch powodów. Po pierwsze, chodzi o bezpieczeństwo dziecka. Po drugie, za brak kasku grozi mandat.

REKLAMA

Pamiętajmy, dzieci i młodzież do 16. roku życia muszą mieć kask podczas jazdy rowerem, hulajnogą elektryczną czy urządzeniami transportu osobistego. Brak kasku grozi mandatem – przypomina przedstawicielka UOKiK.

Na co uważać przy zakupie hulajnogi, rowerka albo kasku

Przed wakacjami warto więc spojrzeć na taki zakup inaczej niż tylko przez pryzmat ceny, koloru i opinii w sklepie internetowym. W przypadku hulajnogi trzeba sprawdzić, czy producent deklaruje spełnianie norm bezpieczeństwa, czy dołączono instrukcję po polsku, czy na produkcie są dane producenta lub importera oraz oznaczenie modelu.

REKLAMA

Przy hulajnodze sportowej znaczenie ma także dopasowanie do masy użytkownika. Klasa A jest przeznaczona dla osób ważących od 20 do 100 kg, a klasa B dla użytkowników ważących od 20 do 50 kg. Warto też sprawdzić, czy pomost ma powierzchnię antypoślizgową, zakończenia kierownicy mają uchwyty lub zaślepki, wspornik kierownicy ma oznaczenie minimalnej głębokości osadzenia, hamulec działa płynnie, a mechanizm składania nie zacina się.

Przy kasku najważniejsze są znak CE, instrukcja, brak uszkodzeń mechanicznych, właściwy rozmiar, dobre przyleganie do głowy i stabilne zapięcie. Kask nie może być tylko dodatkiem do roweru albo hulajnogi. Ma chronić w chwili, w której dochodzi do upadku.

Przy rowerkach i hulajnogach dziecięcych trzeba czytać ostrzeżenia, sprawdzać instrukcję, dane producenta lub importera oraz stabilność produktu. Warto też zwrócić uwagę na ostre krawędzie, działanie blokad, hamulców i elementów regulowanych.

W razie wątpliwości UOKiK radzi, by zgłosić nieprawidłowości producentowi, importerowi, sprzedawcy albo Inspekcji Handlowej. Przed zakupem można też sprawdzić ogłoszenia o produktach niebezpiecznych na stronie UOKiK oraz w unijnym systemie Safety Gate.

REKLAMA

Po szczegółowe wyniki kontroli oraz listy sprawdzonych produktów zapraszamy na www.uokik.gov.pl – mówi Agnieszka Kowalska.

Dla rodziców wniosek jest prosty. Hulajnoga, rowerek i kask to nie tylko prezent na lato. To sprzęt, od którego może zależeć bezpieczeństwo dziecka. A wyniki kontroli pokazują, że zaufanie do kolorowego opakowania i atrakcyjnej ceny może być kosztownym błędem.

REKLAMA
Arek Braumberger
Redaktor

Szef redakcji Bizblog.pl. Pisze o gospodarce, makroekonomii i finansach osobistych. Do Spidersweb.pl przeszedł z Wirtualnej Polski, gdzie był szefem wydawców Money.pl, a potem zastępcą redaktora naczelnego. Pierwszą posadę w mediach dostał w „Gazecie Wyborczej”, jako dziennikarz pracował w „Pulsie Biznesu”, „Życiu”, miesięczniku „Pieniądz”, „Businessman Magazine”, Miesięczniku Finansowym „BANK”. W tym ostatnim przygotowywał między innymi kilka edycji prestiżowych raportów „Największe banki w Polsce“ oraz „IT@BANK”.

REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA