Kary za kopalnię Turów. Jest decyzja TSUE ws. odwołania Polski
W maju 2021 r. nakazano nam natychmiast przestać wydobywać węgiel w kopalni Turów, ale nie posłuchaliśmy i zapłaciliśmy za to srogą karę. Zdaniem Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej nałożono je na nas zgodnie z prawem.

W drugiej dekadzie XXI wieku Czesi skarżyli się, że kopalnia Turów przez swoją eksploatację wypłukuje wody gruntowe w przygranicznych gminach. Do tego dochodzi uciążliwy hałas, przez co sąsiadowanie z kopalnią Turów stało się dla wielu naszych południowych sąsiadów koszmarem. Polski rząd jednak te sygnały ignorował, w końcu zniecierpliwiona takim traktowaniem Praga naskarżyła na nas w Brukseli.
W maju 2021 r. TSUE nakazał nam zaprzestać natychmiast wydobycia węgla w tym miejscu, ale Polska tego nie posłuchała i ostatecznie nałożono na nas karę w wysokości 500 tys. euro dziennie. Naliczane do 4 lutego 2022 r., kiedy Polska w końcu podpisała z Czechami porozumienie w tej sprawie. W ten sposób w sumie uzbierało się 68,5 mln euro. Taką kwotę Komisja Europejska odjęła nam od funduszy europejskich. Później Warszawa zaskarżyła decyzję o tej karze, ale skargę oddalono. Polska odwołała się od tej decyzji do TSUE. Teraz mamy finał tej sprawy.
Kopalnia Turów, czyli słuszna kara dla Polski
Polska przekonywała, że porozumienie z Czechami, podpisane w 2022 r., powinno znieść ze skutkiem wstecznym nałożoną karę. TSUE jest jednak innego zdania. Uważa, że w przypadku nałożenia kary za kopalnię Turów doszło do prawidłowej interpretacji prawa UE. A obowiązek zapłaty kary okresowej ma na celu zapewnienie przestrzegania zarządzonych środków tymczasowych. TSUE stoi również na stanowisku, że takiej kary nie można ani zmienić ze skutkiem wstecznym, ani uchylić. I porozumienie z naszymi południowymi sąsiadami nic w tej sprawie nie zmienia.
Więcej o Turowie przeczytasz w Bizblog:
Rachunek na ponad 100 mln euro
Ociąganie się przez lata Polski w sprawie coraz bardziej uciążliwej eksploatacji kopalni Turów dla Czechów ma tym samym bardzo spory rachunek. Bo opiewające w sumie na 68,5 mln euro kary to jeszcze nie wszystko. Podpisane porozumienie w tej sprawie też nas całkiem sporo kosztowała. Zgodnie z dokumentem w sumie przekazaliśmy naszym południowym sąsiadom łącznie 45 mln euro, z czego 35 mln euro trafiło do czeskiego budżetu, a 10 mln euro spożytkował kraj liberecki - na pokrycie szkód środowiskowych. My swojej strony zdecydowanie obiecaliśmy szereg inwestycji, jak chociażby budowa wału ochronnego, czy wdrożenie stałego monitoringu.







































