REKLAMA

Tanie pierdoły wciąż sprowadzam z Chin. A gdzie kupuję droższe rzeczy?

Zauważyłam, że kupując na AliExpress czy Shein rzadko wydajemy poważne sumy. Gdy w grę wchodzą większe pieniądze, chcemy mieć pewność co do dostawy i łatwy zwrot. Zobacz, jak wyglądają nasze zagraniczne zakupy na tle Europy.

Kupując na AliExpress czy Shein rzadko wydajemy poważne sumy.

Cross-border e-commerce obejmuje zakupy dokonywane przez konsumenta w sklepie prowadzonym przez sprzedawcę mającego siedzibę w innym kraju. O klasyfikacji transakcji decyduje więc miejsce zamieszkania kupującego i lokalizacja sprzedawcy, a nie kraj, z którego fizycznie została wysłana paczka.

W przypadku Polski przykładem będzie zakup dokonany przez polskiego konsumenta w niemieckim lub chińskim e-sklepie. 

Polacy wydają za granicą głównie drobne sumy

Według prognoz ECDB na 2026 rok na zagraniczne sklepy przypadnie 11 proc. internetowych wydatków Polaków. Dla porównania w Niemczech będzie to 8 proc., a na Malcie 7 proc. Po drugiej stronie zestawienia znajduje się Austria, gdzie aż 44 proc. wydatków online trafia za granicę. Na Cyprze i w Grecji po 38 proc., na Węgrzech 34 proc., w Szwajcarii 23 proc., a w Czechach i Słowenii po 19 proc. 

Z raportu Izby Gospodarki Elektronicznej poświęconego chińskim platformom wynika, że najczęściej deklarowana przeciętna wartość zamówienia mieści się w przedziale 51–100 zł, a w przypadku ponad połowy klientów nie przekracza 100 zł. 

Niski udział cross-border w wydatkach Polaków nie oznacza, że rzadko zaglądamy na zagraniczne platformy. Wręcz przeciwnie, Temu, AliExpress czy Shein mają w Polsce bardzo dużą popularność, ale często służą do zakupów o relatywnie niewielkiej wartości – mówi Arkadiusz Filipowski, prezes zarządu Fulfilio. 

Jego zdaniem w przypadku chińskich platform ponad połowa klientów deklaruje średnią wartość zamówienia do 100 zł. Im większa kwota zakupu, tym większego znaczenia nabierają natomiast zaufanie do sprzedawcy, możliwość łatwej reklamacji, sprawny zwrot czy przewidywalna dostawa.

I tu krajowy ekosystem ma przewagę. Polski konsument może eksperymentować z zakupami za kilkadziesiąt złotych na zagranicznej platformie, ale przy większym wydatku chce przede wszystkim poczucia bezpieczeństw – wyjaśnia Arkadiusz Filipowski.

Dlaczego jedne kraje kupują za granicą, a inne prawie wcale

Autorzy analizy zwracają uwagę, że o skłonności do zagranicznych zakupów nie decyduje wyłącznie wielkość państwa.

Według nich najlepszym przykładem jest Malta, która mimo małego rynku ma najniższy udział wydatków cross-border w całym zestawieniu. Istotne są również siła krajowych platform, dostępność produktów oraz bliskość większych centrów handlu internetowego. 

Wysoki wynik Austrii ECDB tłumaczy między innymi sąsiedztwem Niemiec, wspólnym językiem i podobną kulturą zakupową. Dzięki temu zakupy w niemieckich sklepach są dla Austriaków niemal równie łatwe, jak korzystanie z lokalnej oferty.

Z kolei w mniejszych lub słabiej rozwiniętych ekosystemach e-commerce zagraniczni sprzedawcy częściej uzupełniają braki w asortymencie i zapewniają dostęp do cen, lub produktów niedostępnych lokalnie. 

Więcej wiadomości na temat e-commerce można przeczytać w Bizblog Spider's Web:

Polskie sklepy e-commerce stają przed nowym wyzwaniem

Silna pozycja krajowego e-commerce nie oznacza jednak, że polskie sklepy mogą ignorować konkurencję z zagranicy. Międzynarodowe platformy coraz częściej lokalizują ofertę, rozwijają regionalne magazyny oraz skracają czas dostawy. W efekcie granica między zakupem krajowym a zagranicznym staje się dla konsumenta coraz mniej zauważalna. 

W cross-border wygrywa dziś nie ten, kto jedynie wysyła paczkę do kolejnego kraju, lecz ten, kto potrafi zapewnić klientowi doświadczenie zbliżone do zakupów lokalnych. Dotyczy to nie tylko dostawy, ale również informacji o zamówieniu, obsługi klienta i zwrotów – podsumowuje Arkadiusz Filipowski. 

I dodaje, że ten sam mechanizm działa w drugą stronę. Polskie e-sklepy mają mocną pozycję na własnym rynku, ale wzrost może coraz częściej wymagać od nich wyjścia za granicę i zbudowania tam lokalnie dopasowanego zaplecza operacyjnego.

Magdalena Przybylska
Redaktor

Pierwsze szlify zdobywała w mediach powiatowych. W Bizblog.pl najczęściej pisze o handlu, biznesie, nieruchomościach. Kocha sarkazm, czarny humor i muzykę, bez której nie potrafi żyć.