Najlepiej zarabiający prezes w Polsce po latach spadł z tronu. Sam tego chciał
Najlepiej zarabiający prezes w Polsce po latach spadł z tronu. A właściwie sam się z niego strącił, bo Janusz Filipiak, prezes Comarchu, nie zarabia już najwięcej w Polsce. I nie dlatego, że ktoś inny tak dramatycznie go prześcignął (choć też), ale dlatego, że sam obciął sobie pensję o połowę. Mądry strategiczny ruch, biorąc pod uwagę, że niedawno mówił publicznie, że pracownicy muszą skończyć wreszcie z tą presją płacową i eskalacją żądań. Inaczej by go zjedli.
Słynie z milionowych zarobków i ciętego języka. Teraz uznał, że „niższe warstwy nie powinny żreć tyle mięsa”
Prof. Janusz Filipiak, prezes Comarchu i właściciel MKS Cracovia, w 2022 r. wypadł z Listy Najbogatszych Polaków „Forbesa”, ale i tak cieszy się opinią najlepiej zarabiającego menedżera w Polsce. W 2021 r. jego pensja przekroczyła 25 mln zł, co oznacza podwyżkę rok do roku o blisko 35 proc. Dlatego postanowiłam porozmawiać o katastrofie klimatycznej właśnie z nim, dyżurnym medialnym milionerem? Bo to właśnie milionerzy są tą grupą w społeczeństwie, która jest najbardziej winna ociepleniu klimatu. Co na to prof. Janusz Filipiak?
Koniec szydery z głupiej skarbówki. 70-proc. PIT z Polskiego Ładu skutecznie pognębi prezesów
Polski Ład mocno namiesza prezesom w pensjach. Jestem ciekawy, co na tę racjonalizację forsowaną przez premiera Morawieckiego powiedzą zastępy funkcjonariuszy partyjnych zasiadających we władzach różnych spółek zależnych od Skarbu Państwa i samorządów.
Skarbówka dojedzie prezesów spółek. Niespodziewanie i bez słowa ostrzeżenia
Członków zarządów też. Ale nie wszystkich. Niektórzy składkę zdrowotną płacili już wcześnie jak każdy inny pracownik. Poza tymi z powołania. Ci się teraz oburzają, że ktoś im nagle podatki podnosi. A powinni raczej się cieszyć, że dotąd wszyscy o nich zapomnieli i przez lata mogli nie płacić.
Rząd ma w swoich szeregach prawdziwy diament. Żądamy awansu dla Michała Wosia
„Zlecenie na premiera”, „atak za jego sukcesy w Brukseli”, „szczujnia” – grzmią zwolennicy Mateusza Morawieckiego, broniąc go w odpowiedzi na publikację dziennikarzy, którzy ujawnili majątek premiera i jego żony. Tylko wiceminister sprawiedliwości Michał Woś zachował zimną krew i pochwalił się, że to dzięki niemu dziennikarze dotarli do licznych nieruchomości premiera. Majstersztyk.