Mamy ożywienie gospodarcze w Niemczech i całej strefie euro. To świetna wiadomość dla Polski
Może nie mamy wspólnej waluty i długo mieć nie będziemy, ale to, co dzieje się w strefie euro, a zwłaszcza w Niemczech, ma kluczowe znaczenie dla polskiej gospodarki – czy tego chcemy, czy nie. Na szczęście tym razem mamy dobre wieści, bo wszystkie wskaźniki ekonomiczne wskazują, że w strefie euro rozpoczyna się ożywienie gospodarcze po inflacyjnym załamaniu koniunktury.
Tego o przyjęciu euro nikt w Polsce wam nie powie. Łatwiej manipulować i kłamać
Od wejścia Chorwacji do strefy euro minęły już ponad trzy tygodnie i większość świata pewnie już o tym zapomniała, ale my jesteśmy wyjątkiem. Agresywna kampania polityczna opowiadająca o tym, że w Chorwacji jest dramat, bo teraz wszystko tam drożeje, rozkręca się w sposób bardzo efektowny. Oczywiście nie chodzi w niej o kraj nad Adriatykiem, ale o to, aby po sformułowaniu całkowicie fałszywej tezy, następnie powiązać z nią partie opozycyjne i nastraszyć tą kombinacją wyborców.
Blik szykuje dużą niespodziankę. Użytkownicy będą zachwyceni
Operator Blika ma za sobą przełomowy kwartał. Takich liczb nie wykręcił jeszcze nigdy w swojej historii. Z rozwiązania Polskiego Standardu Płatności korzysta już aktywnie 12 mln użytkowników. Podczas ostatniej konferencji prezes PSP poinformował, że prowadzone są rozmowy, które umożliwią w przyszłości płatność Blikiem w całej strefie euro.
Chorwacja przyjmuje euro, Polacy w szoku. „Przecież to upadła waluta, na pewno pożałujecie!”
Drastyczny wzrost cen w sklepach, załamanie turystyki i uderzenie w chorwacką gospodarkę. Ten cios w turystykę zadadzą oczywiście Polacy, którzy nie pojadą nad Adriatyk, bo będą musieli płacić w euro (sarkazm!). W internecie zaroiło się od bzdur na temat przyjęcia przez Chorwację europejskiej waluty, dlatego warto sprawdzić, co nas czeka w przeddzień i po przyjęciu wspólnej waluty przez braci Słowian z południa.
Polakom padło na mózg i nie chcą przyjęcia euro? Ależ to przepiękna manipulacja, zwłaszcza dzisiaj
PiS osiągnął swój cel: omamił nas i przekonał, żeby nie wchodzić do strefy euro? Strasznie to dziwne, zwłaszcza w momencie, kiedy złotówkowicze piekielnie zazdroszczą Europejczykom niskich stóp procentowych, a frankowicze stabilnej waluty.