Tarcza antykryzysowa im już nie pomoże. Co czwarty Polak nie pracuje
O zapaści, jaka ma dotknąć gospodarkę i rynek pracy, mówi się jako o czymś, co może się zdarzyć w nieodległej przyszłości. Najnowsze badanie GfK pokazuje jednak, że zwolnienia już się rozpoczęły. Utratę pracy lub przestój związany z jej brakiem deklaruje prawie co czwarty ankietowany.
Polski rynek pracy czeka wstrząs, jakiego jeszcze nie było. Eksperci nie wierzą w rządową „tarczę”
Jednym z efektów pandemii koronawirusa może być to, że znowu przy urzędach pracy zobaczymy dawno niewidziane kolejki. Eksperci bowiem są raczej zgodni: tarcza antykryzysowa od rządu tej fali bezrobocia nie zatrzyma.
Pracę może stracić 25 mln ludzi. Będzie gorzej niż podczas kryzysu w 2008 r.
Nawet jeśli pandemię koronawirusa uda się w miarę szybko opanować, wiadomo już na pewno, że równie szybko nie uda się opanować chaosu w gospodarce. Międzynarodowa Organizacja Pracy przestrzega, że z powodu Covid-19 na całym świecie pracę może stracić nawet 25 mln ludzi. Dodatkowo nawet 35 mln może znaleźć się poniżej granicy ubóstwa i to mimo że pracy wcale nie stracą. To, co nas czeka, może przerosnąć skutki globalnego kryzysu, który wybuchł w 2008 roku.
2,6 mln Polaków ma problem ze śmieciówkami. Jak go rozwiązać, pokazała… TVP Sport
Polski rynek pracy jest patologiczny. I wszystko jeszcze jakoś się kręciło, póki nie przyszedł koronawirus. Teraz 2,6 mln osób na umowach śmieciowych i samozatrudnionych może mieć duży problem, bo za chwilę nie będą mieć z czego żyć. Co na to polski rząd? Postanowił chwilowo pozamiatać to, co miał naprawić już kilka lat temu i obiecuje wypłacać 80 proc. minimalnego wynagrodzenia, czyli 1500 zł netto. Kilka dni wcześniej rękę do współpracowników na śmieciówkach wyciągnęła telewizja TVP Sport, która najwyraźniej po zastrzyku gotówki zaczęła realizować misję.
Koniec raju dla pracowników. Teraz o pracę będzie o wiele trudniej
Ostatnie lata rozpieszczały pracowników. Bezrobocie spadało, a Polacy dyktowali warunki pracodawcom. Ale koniec z tym. Bezrobocie rejestrowane co prawda nadal jest niskie i sięga 5,5 proc., ale pracodawcy już deklarują, że nie planują więcej zatrudniać. Dane jasno pokazują, że zatrudnienie spada w Polsce najszybciej w UE. A w dodatku te wszystkie sygnały płynęły jeszcze zanim dotarł do nas koronawirus, który może sprowadzić dynamikę polskiego PKB do 0 proc.