O takich zmianach w L4 jeszcze nie słyszeliście. Rewolucja? Mało powiedziane
Upowszechnienie teleporad medycznych i wystawianie zwolnień chorobowych na telefon budzą już w tej chwili palpitację serca u pracodawców. Strach pomyśleć, co im chodzi po głowie, kiedy słyszą o propozycji szefa Naczelnej Rady Lekarskiej Łukasza Jankowskiego, by wprowadzić coś na kształt l4 na żądanie.
Ceny paliw sprawiły, że nie opłaca się pracować. Zwolnienie lekarskie lekiem na drogie dojazdy
Przełom lutego i marca przyniósł rekordowe ceny paliw w Polsce. Jak wynika z danych BM Reflex, za litr benzyny Pb95 płacono wtedy średnio 7,05 zł, a olej napędowy podrożał aż do 7,94 zł za litr. Skutki inflacji i wysokich cen odczuwają nie tylko zwykli kierowcy, ale także przedsiębiorcy – wyższe są ceny towarów i energii. Coraz częściej drogie tankowanie powoduje również chęć do pobierania fikcyjnych L4 wśród pracowników dojeżdżających do pracy samochodami. To generuje dodatkowe straty finansowe dla pracodawców, którzy zaczynają otwarcie mówić o problemie.
L4 na życzenie. Zapłać 60 zł, powiedz, ile dni chcesz być chory, i gotowe. ZUS nic ci nie zrobi
L4? Nie ma problemu! Musisz tylko zapłacić 60 zł i powiedzieć, ile dni chcesz chorować. Tylko co na to ZUS? Spokojnie, nic ci nie zrobi. Jak to jest z tymi zwolnieniami lekarskimi? Wszystkiego dowiesz się poniżej.
Świąteczna promocja L4. Zapłać 50 zł, powiedz, ile dni ma trwać choroba, i gotowe: ciesz się wolnym. ZUS nic ci nie zrobi
W listopadzie opisywałem, że gwałtowny rozwój telemedycyny w pandemii na głowie postawił problem absencji chorobowych. Uzyskanie L4 na podstawie rozmowy telefonicznej stało się łatwe jak nigdy dotąd. W internecie roi się od ogłoszeń, wystarczy umówić się na rozmowę telefoniczną z lekarzem, zapłacić należność, ceny zaczynają się już od 50 zł, podać, ile dni chcemy chorować po 5 minutach dostajemy e-ZLA.
„Psia grypa" dotarła do Warszawy. Mundurówka jest wściekła mimo podwyżki
Policjanci idą masowo na L4. „Psia grypa” zatacza coraz większe kręgi i dotarła już do Warszawy. Mundurówka prowadzi w ten sposób nieformalny strajk. Powód? Policjanci uważają, że związku zawodowe dogadały się za ich plecami z rządem.