Polacy niezdrowo się nakręcili. Na rynku nieruchomości nabrzmiewa bańka cenowa
Mieszkania są drogie. Bardzo drogie. Ale Polacy wcale nie mówią „stop”, tylko kupują, zanim będzie jeszcze drożej. A będzie – tak uważa prawie 80 proc. z nas. Takie przekonanie tylko nakręca spiralę. Ekonomiści za to uważają, że na nieruchomościach rośnie bańka. Tylko prezes NBP jakoś tego nie zauważa.
Ceny mieszkań oszalały, a Polacy i tak kupują jak w amoku. Jest gdzieś kres tego wariactwa?
Minister rozwoju Jadwiga Emilewicz szacuje, że brakuje nam 2 mln mieszkań. Możliwe jednak, że mocno nie doszacowuje tej liczby. Mimo że deweloperzy budują na potęgę, ciągle zwiększając podaż, ceny mieszkań nie chcą przestać rosnąć. Zadłużamy się jak szaleni, żeby kupić, póki jeszcze „tanio”, a próg bólu nieustannie się przesuwa.
Szalejemy, kupując mieszkania. Chcemy więcej i drożej. Kroi się efektowny rekord
Biuro Informacji Kredytowej podało w poniedziałek najnowszy odczyt BIK Indeksu – Popytu na Kredyty Mieszkaniowe. Wskaźnik informujący o rocznej dynamice wartości wnioskowanych kredytów mieszkaniowych w grudniu 2019 r. wyniósł +24,1 proc. i był to drugi największy wzrost w roku ubiegłym. Na rynku mieszkaniowym trwa hossa, a przed nami kolejne rekordy.
Ładowanie elektryków pod przymusem. Rządowy pomysł oznacza wzrost cen mieszkań
Rząd chce narzucić na deweloperów obowiązek zapewnienia mocy przyłączeniowej dla każdego miejsca postojowego w budynku mieszkalnym – donosi „Dziennik Gazeta Prawna„. Oznaczałoby to, że koszt budowy bloku poszedłby w górę o kilka milionów złotych. Zdaniem branży decyzja jest zupełnie nieracjonalna.
Szaleństwo na rynku mieszkaniowym. Efektowny rekord w hipotekach
Polski rynek mieszkaniowy ma się bardzo dobrze. Ostatni raz tyle kredytów hipotecznych, co między kwietniem a czerwcem, Polacy wzięli w 2008 r. A liczba wydanych pozwoleń na budowę była najwyższa od pierwszych takich analiz prowadzonych przez GUS.