Opony jeszcze nie płoną. Ale gdy do 4 mln Polaków dotrze, coście zrobili z ich pensjami, gorzko pożałujecie
To nasi – powinno myśleć państwo. Nasi, czyli pracownicy sektora budżetowego. Ale zamiast o nich dbać, wszyscy mają ich w nosie. Nie od dziś. Polska wydaje niemal najmniej w stosunku do PKB na płace dla budżetówki. Ale gorzej, że między 2021 a 2022 r. pracownicy tego sektora dostali jeszcze mocniej po tyłku niż zwykle, a mówimy o co piątym pracowniku w Polsce.
500 zł za trening w parach. Myślicie, że to oferta Anny Lewandowskiej? Nic z tego, to nowy pomysł skarbówki
Trening jest mentoringowy, nie siłowy. Urzędnicy nikomu płacić nie będą, to oni te pieniądze dostaną. Oczywiście tylko niektórzy, a dokładnie ci, którzy są doświadczeni i będą szkolić młodszych pracowników. Niektórzy wylewają wiadra pomyj na ten pomysł. A ja uważam, że to doskonały patent! Co jest złego w wykorzystaniu doświadczenia pracowników, tak by urząd stał się po prostu lepszy? Poza tym uważam, że możliwość dodatkowego zarobku dla części pracowników budżetówki, którzy najbardziej cierpią przez inflację, może oddalić nas od poważnego kryzysu w państwie.
Co trzeba mieć w głowie, by wyciąć 3 mln Polakom taki numer, a sobie wypłacić za to kasę
PiS chyba uznał, że lepiej zarabiający cierpią z powodu inflacji bardziej niż ci z marnymi zarobkami. Ewentualnie uznał, że taki zwykły urzędnik albo nauczyciel przejedzą wszystko natychmiast, a poseł czy marszałek na pewno zachowają się odpowiedzialnie i dodatkowe pieniądze zainwestują w obligacje rządowe. Innego wyjaśnienia nie ma na to, że jak Tusk obiecuje podwyżki dla budżetówki, to PiS nazywa się go wilkiem w owczej skórze, który realizuje antypolski plan i chce doprowadzić inflację w Polsce do poziomu tureckiego, a sam rozdaje podwyżki posłom.
Oni już też mają dość Polskiego Ładu. Morawiecki rozwścieczył pracowników szkół wyższych
Pracownicy uczelni piszą do premiera, domagając się wzrostu nakładów na szkolnictwo wyższe. Rektorzy mają dość obietnic bez pokrycia i wskazują, że podczas gdy Polacy się bogacą, wynagrodzenia profesorów i doktorów niemal stoją w miejscu. Doszło już do tego, że płaca minimalna niemal dogoniła zarobki asystentów.
Górnicy ze swoimi oponami niech się schowają. Na ulice wychodzą wściekli policjanci, nauczyciele, listonosze, skarbówka i ZUS
Choć rząd chwalił się, że obniżył nam ceny paliw, to w rok i tak zdrożały o 24 proc. Nabiał o 15 proc., ale za to produkty tłuszczowe o ok. 40 proc., a alkohol i używki o 14 proc. Jak za to wszystko zapłacić z ciągle tej samej pensji? No właśnie! Czas na podwyżki – w najbliższym czasie spodziewa się ich już 50 proc. pracowników. A ci, co się nie spodziewają, chcą wyjść po nie na ulice. Kolejka jest długa: KAS, ZUS, pracownicy socjalni, policja, PLL LOT, Poczta Polska.