Szuka dziur w sofcie. Płaci mu firma z USA, nasza skarbówka żąda karnego podatku

Dostajesz nagrodę za wykonanie zadanie, ale początkowo tylko wirtualną, ale skarbówka i tak traktuje to jak pełnoprawny dochód. Najnowsza interpretacja mówi, że podatek trzeba zapłacić już w chwili przyznania nagrody na zagranicznej platformie informatycznej, a nie dopiero po wypłacie pieniędzy.

Sztuczna inteligencja zmienia zasady gry w IT.

Dyrektor Krajowej Informacji Skarbowej wydał dość kuriozalną interpretację w sprawie tak zwanego etycznego hakera. Chodzi o informatyka uczestniczącego w programach zwanych bug bounty, w których specjaliści wyszukują błędy bezpieczeństwa i otrzymują za nie nagrody. Zdaniem skarbówki przychód powstał wcześniej, niż w chwili, gdy pieniądze faktycznie trafiły na jego konto.

Etyczny haker

Mężczyzna przez kilka lat zajmował się wyszukiwaniem luk w zabezpieczeniach. W latach 2018-2026 działał w zagranicznym programie bug bounty prowadzonym przez amerykańską platformę pośredniczącą. Do 2022 r. wypłacał nagrody i rozliczał podatek. Później pozostawiał te wirtualne środki na wewnętrznym saldzie serwisu, a w 2025 r. założył działalność gospodarczą związaną z cyberbezpieczeństwem.

Jak działa program bug bounty? Informatyk samodzielnie szuka problemów w systemach klientów, a następnie przesyła raport. Jeżeli błąd zostanie potwierdzony, klient ustala jego wagę i przyznaje nagrodę pieniężną w dolarach. Środki trafiają na konto użytkownika w serwisie. W tym przypadku przez lata pozostawały jednak wyłącznie jako wirtualny zapis na zagranicznej platformie. Mężczyzna nie miał wtedy skonfigurowanych wypłat i nawet nie przeszedł wymaganych procedur.

Więcej w Bizblog Spider's Web o podatkach:

W 2026 r. informatyk uzupełnił wszystkie dane, podał numer rachunku bankowego, przeszedł weryfikację i złożył formularz W8-BEN wymagany przez amerykańskie przepisy podatkowe. Następnie platforma przelała całą zgromadzoną kwotę na jego konto w Polsce. System wystawił zestawienie, z którego wynikało, że przychód został przypisany do 2026 roku. Uznał więc, że podatek powinien zapłacić właśnie teraz, ale dla pewności wystąpił o interpretację.

Wirtualny zapis jak żywa gotówka w garści

Krajowa Informacja Skarbowa ma jednak zupełnie inne zdanie. W interpretacji indywidualnej uznała, że pieniądze nie powstały dopiero w momencie przelewu. Zdaniem urzędników przychód pojawiał się już wcześniej, gdy platforma zatwierdzała znalezione błędy i dopisywała nagrody do salda użytkownika. Fiskus powołał się na zasadę, że przychodem są nie tylko pieniądze otrzymane, ale także takie, które zostały postawione do dyspozycji podatnika.

Największe kontrowersje budzi właśnie rozumienie tego pojęcia. Urzędnicy uznali, że brak konta bankowego i weryfikacji tożsamości czy niezłożony formularz W8-BEN były jedynie technicznymi przeszkodami. Według takiej logiki informatyk mógł w każdej chwili odblokować wypłatę, więc środki już wcześniej były dostępne. Problem w tym, że bez spełnienia tych warunków platforma nie mogła wykonać przelewu.

Efekt decyzji fiskusa jest dla specjalisty IT wyjątkowo niekorzystny. Musi on wrócić do historii konta na platformie, ustalić, kiedy dokładnie otrzymywał poszczególne nagrody, skorygować wcześniejsze rozliczenia i zapłacić karny podatek za poprzednie lata, a do tego odsetki. Konieczne będzie też przeliczenie każdej nagrody z dolarów na złote według kursów z odpowiednich momentów w przeszłości, mimo że środki zostały realnie wypłacone dopiero w 2026 r.

Jacek Bereźnicki
Redaktor

Tematyką ekonomiczną zajmuje się od dziesięciu lat. Od 2014 do 2019 r. był dziennikarzem Money.pl, wcześniej współtworzył serwisy Mototok.pl i Biztok.pl w ramach Grupy O2, a następnie Wirtualnej Polski. W Bizblogu pisze o biznesie, prawie i podatkach.