REKLAMA

Stracił unijne dotacje przez drobny błąd. NSA uznał, że to przesada

Przesadny formalizm może blokować starania się o unijne dofinansowanie. Naczelny Sąd Administracyjny stanął po stronie przedsiębiorcy i nakazał rozpatrzenie jego skargi na odmowę wsparcia, którą wcześniej odrzucono z powodu głupiego błędu w podpisie.

NSA dofinansowanie unijne
REKLAMA

Naczelny Sąd Administracyjny wydał wyrok, który jest świetną wiadomością dla przedsiębiorcy, który starał się o dofinansowanie unijne, ale ich odwołanie od negatywnej decyzji zostało odrzucone z powodu drobnego błędu formalnego. NSA stwierdził, że takie formalistyczne podejście to absurd i nakazał ponownie rozpatrzyć sprawę przedsiębiorcy.

REKLAMA

Skarga na PARP

O co chodzi w całej sprawie? Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie odrzucił skargę przedsiębiorcy na negatywną decyzję PARP-u tylko dlatego, że kopię dokumentu poświadczył za zgodność sam zainteresowany, a nie jego adwokat. Naczelny Sąd Administracyjny zganił jednak WSA za ten nadmierny rygoryzm i uchylił to postanowienie.

Sprawa dotyczy wsparcia dla małych i średnich firm z programu Fundusze Europejskie dla Polski Wschodniej. Przedsiębiorca chciał zdobyć pieniądze na projekt związany z gospodarką o obiegu zamkniętym, ale PARP oceniła jego wniosek negatywnie. Nie zgodził się z tą oceną i skierował sprawę do sądu administracyjnego, bo uważał, że agencja nieprawidłowo oceniła jego projekt.

REKLAMA

WSA wezwał pełnomocnika przedsiębiorcy do uzupełnienia dokumentów. Chodziło o przedstawienie informacji o negatywnej ocenie w oryginale albo w odpowiednio poświadczonej kopii. Adwokat dosłał kserokopię, ale podpis „za zgodność z oryginałem” złożył na niej sam przedsiębiorca. Sąd uznał, że to błąd, bo skoro sprawę prowadzi adwokat, to kopię powinien poświadczyć on albo notariusz.

Więcej podobnych informacji na Bizblog Spider's Web

REKLAMA

Z tego powodu WSA odrzucił skargę, w ogóle nie badając, czy PARP słusznie odmówiła dofinansowania. Przedsiębiorca zaskarżył to rozstrzygnięcie do NSA. W zażaleniu wyjaśnił, że nie miał zwykłego papierowego oryginału pisma, który mógłby przekazać adwokatowi do sporządzenia poświadczonej kopii.

PARP wysłała informację przez tak zwaną publiczną usługę hybrydową. W takim trybie urząd przekazuje dokument elektronicznie, a operator pocztowy drukuje go i doręcza adresatowi w papierowej kopercie. Przedsiębiorca dostał więc wydruk pisma, a nie tradycyjny dokument z odręcznym podpisem i pieczęcią urzędnika. To właśnie to okazało się kluczowe dla oceny, czy sąd mógł odrzucić skargę.

REKLAMA

Realia doręczenia pisma

NSA w postanowieniu z 29 października uznał, że WSA nie uwzględnił realiów takiego doręczenia. W tej sytuacji podpis przedsiębiorcy na kopii należało potraktować jako oświadczenie, że wydruk odpowiada treści pisma, które otrzymał. NSA podkreślił, że nie można automatycznie wymagać poświadczenia przez adwokata, gdy adresat nie dysponuje papierowym oryginałem, z którego można sporządzić zwykły odpis. Dla NSA znaczenie miało też to, że PARP nie zakwestionowała autentyczności przedstawionego wydruku. NSA wskazał, że przy braku takiego podważenia sąd powinien przyjąć, że oświadczenie przedsiębiorcy jest prawdziwe.

To wszystko nie oznacza jeszcze, że firma miała rację w sporze o dotację. To zostanie ocenione przez sąd. Wyrok NSA oznacza, że skarga przedsiębiorcy nie powinna przepaść przez dość nieistotną w całej sprawie formalność.

Jacek Bereźnicki
Redaktor

Tematyką ekonomiczną zajmuje się od dziesięciu lat. Od 2014 do 2019 r. był dziennikarzem Money.pl, wcześniej współtworzył serwisy Mototok.pl i Biztok.pl w ramach Grupy O2, a następnie Wirtualnej Polski. W Bizblogu pisze o biznesie, prawie i podatkach.

REKLAMA
REKLAMA