Co trzy dni ktoś w Polsce traci życie w pracy. Statystyki są bezlitosne: w pierwszym kwartale 2026 r. w wypadkach przy pracy ucierpiało o 19,3 proc. więcej ludzi niż rok wcześniej. Konkretnie: 17 084 osoby.

Praca staje się w Polsce coraz bardziej niebezpieczna. W pierwszym kwartale 2026 r. przy jej wykonywaniu ucierpiało ponad 17 tys. osób. Oznacza to przeciętnie 190 wypadków dziennie, wliczając w to także dni świąteczne – wynika z najnowszych danych Głównego Urzędu Statystycznego.
Szybko przybywa poszkodowanych
Na szczęście w lwiej części nie są to wypadki najgroźniejsze, choć – znów statystycznie – każdego dnia pierwszego kwartału jakiś pracownik doznawał poważnego uszczerbku na zdrowiu, a raz na trzy dni zdarzał się w pracy wypadek tragiczny.
Najnowsze doniesienia GUS pokazują, że liczba poszkodowanych rośnie w Polsce w niebezpiecznie szybkim tempie – w porównaniu z sytuacją sprzed roku było ich 2,76 tys. więcej, co oznacza wzrost o 19,3 proc. Choć w rzeczywistości wypadków było jeszcze więcej, ponieważ powyższe statystyki nie uwzględniają poszkodowanych w gospodarstwach indywidualnych w rolnictwie (takich osób było w pierwszym kwartale 1 686, z czego 16 wypadków okazało się śmiertelnych).
W ślad za tymi liczbami istotnie zwiększył się tzw. wskaźnik wypadkowości, który pokazuje liczbę poszkodowanych w przeliczeniu na tysiąc pracujących. Rok temu wynosił w Polsce 1,04 (nieco ponad jeden poszkodowany na tysiąc; inaczej mówiąc – nieco ponad promil). W pierwszych trzech miesiącach 2026 r. był o aż jedną piątą wyższy – wyniósł 1,24.
Niebezpieczne rejony
Mówimy o statystyce dla całej Polski i wszystkich sekcjach gospodarki. Sytuacja różni się bowiem znacznie – w zależności od zarówno regionu, jak i branży.
W pierwszym ujęciu widać dwóch wyraźnych „liderów bezpieczeństwa”: to Mazowsze i Małopolska, gdzie wskaźnik utrzymał się na początku roku poniżej 1. Są jednak województwa statystycznie znacznie bardziej „niebezpieczne”, z prawie dwa razy wyższym wskaźnikiem wypadkowości – to przede wszystkim Warmia i Mazury oraz Pomorze Zachodnie. Najwięcej wypadków wydarzyło się na Śląsku, jednak wskaźnik wypadkowości utrzymał się tam poniżej 1,5.

Informatykom wypadki zdarzają się najrzadziej
W ujęciu branżowym zaś najniebezpieczniej jest w górnictwie, gdzie wypadkowi uległ w pierwszym kwartale jeden na 293 pracowników. Wskaźnik wypadkowości przekracza 3 także w branży związanej z dostarczeniem wody i zagospodarowywaniem odpadów. Choć jeśli weźmiemy pod uwagę wyłącznie śmiertelne wypadki, liderem jest w Polsce budowlanka, a gdy uwzględnimy ciężkie wypadki na czoło smutnych statystyk wysuwa się przemysł.
Po drugiej stronie tabeli znalazła się jedna z najlepiej płatnych sekcji w klasyfikacji PKD – Informacja i komunikacja, gdzie wypadek przytrafia się przeciętnie jednemu na 6,7 tys. pracowników.

Czyja to wina?
Dane GUS dostarczają też informacji na temat głównych przyczyn wypadków przy pracy. W pierwszym kwartale 2026 r. najczęściej winny był pracownik. Jego niewłaściwe zachowanie było przyczyną czterech na dziesięć wypadków przy pracy.

Więcej ciekawych danych na stronach Bizblog Spider's Web
Statystycy zebrali też dane na temat tego, co w chwili wypadku robili poszkodowani. Okazało się, jak czytamy w komunikacie GUS, że czynnością najczęściej przez nich wtedy wykonywaną było „poruszanie się”.

Pierwsze teksty o gospodarce i biznesie publikował w latach 90. w „Pulsie Biznesu”. Pracował w „Życiu” i „Życiu Warszawy”, a po powrocie do „PB” został redaktorem prowadzącym. Współtworzył i kierował miesięcznikiem „EduFakty” oraz dwumiesięcznikiem „Uczę Nowocześnie”, organizował konferencje i wykładał. W 2017 r. pracował w redakcjach ekonomicznych WP, rok później trafił do „Forbesa”. Absolwent dziennikarstwa UW oraz studiów podyplomowych z polityki pieniężnej i bankowości centralnej (INE PAN, NBP).