REKLAMA

Rząd obiecał Polakom ulgę. Przedsiębiorcy łapią się za głowy

Miało być mniej formalności i papierologii. Tak zmiany w ustawie o VAT przedstawiał rząd. Teraz się okazuje, że to płatnicy mają pilnować swoich klientów, czy płacą podatki. Jeśli tego nie robią, fiskus będzie mógł obciążyć ich zaległościami kontrahentów.

Rząd obiecał Polakom ulgę. Przedsiębiorcy łapią się za głowy

Od nowego roku zniknie kilka formularzy, łatwiejsze będzie wyrejestrowanie firmy, a część podatników nie będzie musiała wpłacać VAT w ciągu 14 dni od zakupu samochodu w innym kraju UE. W tej samej ustawie znalazła się jednak zmiana znacznie poważniejsza. Od 2027 r. firma kupująca usługi księgowe, informatyczne, reklamowe lub doradcze może odpowiadać za podatek, którego nie zapłacił jej usługodawca.

Sejm uchwalił nowelizację 17 lipca. Ustawa jest obecnie rozpatrywana przez Senat, więc jej ostateczna treść może się jeszcze zmienić. Zgodnie z wersją przyjętą przez posłów większość nowych przepisów ma zacząć obowiązywać 1 stycznia 2027 r.

Deregulacja z poważnym haczykiem

Rząd przedstawia ustawę jako duży pakiet uproszczeń w VAT. Przedsiębiorcy mają składać mniej dokumentów, łatwiej kończyć działalność i korzystać z nowych rozwiązań poprawiających płynność finansową. Jednocześnie resort finansów rozszerza mechanizm solidarnej odpowiedzialności nabywcy za zaległości podatkowe sprzedawcy.

Do tej pory mechanizm ten kojarzył się głównie z obrotem określonymi towarami, szczególnie podatnymi na oszustwa podatkowe. Po zmianach zostanie rozciągnięty na szeroki katalog usług wykorzystywanych w zwykłej działalności gospodarczej.

Chodzi między innymi o usługi związane z oprogramowaniem, doradztwem informatycznym, hostingiem, księgowością, zarządzaniem, reklamą, badaniami rynku, zatrudnieniem oraz administracyjną obsługą biura. W załączniku do ustawy znalazły się także badania naukowe i prace rozwojowe oraz część usług architektonicznych i technicznych.

W praktyce nowe przepisy mogą więc dotyczyć tysięcy całkowicie zwyczajnych umów zawieranych przez małe i średnie firmy: od prowadzenia ksiąg i obsługi strony internetowej po kampanię reklamową, rekrutację pracowników lub doradztwo w zarządzaniu.

Nie chodzi o wszystkie zaległości kontrahenta

Solidarna odpowiedzialność nie oznacza, że urząd skarbowy będzie mógł przerzucić na klienta całe zadłużenie podatkowe usługodawcy. Odpowiedzialność ma obejmować część VAT proporcjonalnie przypadającą na usługę kupioną przez daną firmę.

Więcej o sprawach podatkowych

Nie będzie też powstawać automatycznie tylko dlatego, że kontrahent nie zapłacił podatku. Fiskus będzie musiał wykazać, że nabywca wiedział albo miał uzasadnione podstawy, aby przypuszczać, że VAT nie zostanie wpłacony do urzędu skarbowego.

Problemem może być jednak ocena, co przedsiębiorca powinien był zauważyć. Ustawa wskazuje, że podejrzenia powinny wzbudzić warunki odbiegające od normalnie spotykanych na rynku. Przykładem jest cena bez ekonomicznego uzasadnienia niższa od wartości rynkowej.

To właśnie ten fragment może stać się źródłem sporów. Atrakcyjna oferta, rabat udzielony nowemu klientowi albo niska cena wynikająca z niewielkich kosztów działania usługodawcy nie muszą przecież oznaczać oszustwa podatkowego.

Projekt przerzuca na nabywców ciężar wykrywania cudzych nadużyć – wskazała Izba Gospodarcza Północnej Wielkopolski w uwagach zgłoszonych podczas prac nad ustawą.

Organizacja argumentowała, że klient nie ma realnych narzędzi, aby przewidzieć, czy usługodawca zapłaci VAT, a zaległość może wynikać również ze zwykłych problemów z płynnością.

Liczy się faktura i miesięczna suma zakupów

Nowy mechanizm będzie miał znaczenie przede wszystkim przy większych transakcjach. Odpowiedzialność może powstać, gdy wartość pojedynczej faktury wyniesie co najmniej 15 tys. zł brutto. Mniejsze faktury mają być co do zasady wyłączone. Ochrona zniknie jednak, jeżeli łączna wartość netto objętych ustawą usług kupionych od jednego podmiotu w danym miesiącu przekroczy 50 tys. zł.

Oznacza to, że rozbijanie wynagrodzenia na kilka mniejszych faktur nie musi uchronić firmy przed ryzykiem. Jeżeli przedsiębiorca regularnie kupuje od jednej agencji lub biura usługi o znacznej wartości, będzie musiał kontrolować także miesięczną sumę transakcji.

Split payment ma chronić nabywcę

Najprostszym zabezpieczeniem ma być mechanizm podzielonej płatności. Przy takiej zapłacie kwota netto trafia na zwykły rachunek kontrahenta, a VAT na jego specjalny rachunek VAT.

Zapłata z zastosowaniem mechanizmu podzielonej płatności co do zasady ochroni nabywcę przed odpowiedzialnością solidarną – wyjaśnia Joanna Łuksza, kierownik Zespołu Ekspertów Księgowych w IFIRMA.PL.

Ochrona nie będzie jednak bezwarunkowa. Nie zadziała między innymi wtedy, gdy nabywca wiedział, że fakturę wystawił nieistniejący podmiot, dokument dotyczy fikcyjnej transakcji, zawiera nieprawdziwe kwoty albo służy nadużyciu prawa.

Firmy kupujące usługi objęte nowymi przepisami będą więc miały mocny powód, aby stosować split payment nawet wtedy, gdy nie jest on obowiązkowy. Warto będzie również zachowywać potwierdzenia sprawdzenia kontrahenta, dokumentację wykonania usługi, korespondencję, umowy, raporty i inne materiały pokazujące gospodarczy sens transakcji.

Formularzy rzeczywiście będzie mniej

Nie wszystkie zmiany są jednak obciążeniem. Podatnik kończący działalność nadal sporządzi spis z natury towarów, ale nie będzie już musiał przekazywać urzędowi oddzielnej informacji o jego wyniku. VAT wykaże bezpośrednio w deklaracji przesyłanej w pliku JPK_VAT.

Przedsiębiorca składający wniosek o wykreślenie działalności z CEIDG albo KRS nie będzie musiał dodatkowo przesyłać formularza VAT-Z. Wyjątkiem będą osoby, które mimo zamknięcia firmy nadal wykonują inne czynności objęte VAT, na przykład opodatkowany najem prywatny.

Zmiany obejmą też firmy kupujące środki transportu w innych państwach UE. Podatnicy składający deklaracje VAT nie będą musieli regulować podatku w ciągu 14 dni od transakcji. Rozliczą go w zwykłym terminie miesięcznym albo kwartalnym, a formularz VAT-23 zostanie zastąpiony informacją elektroniczną.

Skład VAT pozwoli odroczyć podatek

Nowością będzie również dobrowolny skład VAT. Ma to być specjalny magazyn przeznaczony przede wszystkim dla firm zajmujących się międzynarodowym handlem i logistyką.

Określone towary będzie można wprowadzać do składu, przechowywać i sprzedawać bez natychmiastowego finansowania VAT. Podatek zostanie rozliczony dopiero przy wyprowadzeniu towaru z procedury. Jeden towar będzie mógł pozostawać w niej maksymalnie przez 24 miesiące. Skorzystanie z rozwiązania będzie wymagało zezwolenia urzędu skarbowego i prowadzenia szczegółowej ewidencji.

Dla firm handlowych może być to realna korzyść, bo pieniądze odpowiadające kwocie VAT nie zostaną zamrożone na czas magazynowania towarów. Dla znacznie szerszej grupy przedsiębiorców ważniejsze okaże się jednak rozszerzenie solidarnej odpowiedzialności.

Ustawa rzeczywiście zabiera z biurek kilka formularzy. W zamian może jednak dołożyć firmom nowy obowiązek. Nie tylko będą musieli pilnować, by kontrahent wykonał usługę, ale również zastanowić się, czy za kilka miesięcy fiskus nie uzna, że jego oferta była podejrzanie korzystna.

Arek Braumberger
Redaktor

Szef redakcji Bizblog.pl. W mediach od 30 lat. Pisze o małym biznesie, podatkach i finansach osobistych. Do Spidersweb.pl przeszedł z Wirtualnej Polski, gdzie najpierw był szefem wydawców Money.pl, a potem zastępcą redaktora naczelnego. Pierwszą posadę w mediach dostał w „Gazecie Wyborczej”, pracował w „Pulsie Biznesu”, „Życiu”, miesięczniku „Pieniądz”, „Businessman Magazine”, Miesięczniku Finansowym „BANK”. W tym ostatnim był redaktorem prowadzącym kilku edycji prestiżowych raportów „Największe banki w Polsce“ oraz „IT@BANK”.