Uwielbiam moment, w którym politycy zaczynają martwić się o moje zdrowie. Zwykle chwilę później dowiaduję się, że ta troska będzie mnie kosztowała trochę więcej. Teraz padło na piwo bezalkoholowe. Polacy piją mniej zwykłego piwa, zerówki rosną jak na drożdżach, więc co robi państwo? Oczywiście zabiera się za podatek.

Żeby była jasność: nie twierdzę, że minister finansów ślęczy wieczorami nad Excelem i zastanawia się, jak zachęcić Polaków do wypicia lagera. To byłaby zbyt piękna scena, nawet jak na polską politykę podatkową. Twierdzę coś znacznie prostszego. Jeżeli państwo naprawdę chce, żebyśmy pili mniej alkoholu, powinno cieszyć się z każdego produktu, który pomaga osiągnąć ten cel. A najlepiej jeszcze zrobić wszystko, żeby taki produkt był możliwie tani. Tymczasem mamy dokładnie odwrotny kierunek.
Rządowy projekt z druku nr 3135 zakłada likwidację preferencyjnego opodatkowania części bezalkoholowych odpowiedników alkoholu i napojów energetyzujących. W przypadku określonych napojów zawierających co najmniej 20 proc. soku stawka VAT ma wzrosnąć do 23 proc.
Pij mniej alkoholu. A potem zapłać więcej
Cały absurd tej historii da się właściwie zamknąć w kilku zdaniach. Masz piwo z alkoholem? Podnosimy akcyzę, bo alkohol jest szkodliwy i chcemy, żebyś pił go mniej. Przerzuciłeś się na piwo bez alkoholu? Świetnie. To teraz podniesiemy VAT.
Nie jestem pewien, czy dokładnie tak wyglądają podręczniki polityki zdrowotnej, ale zaczynam doceniać finezję tego systemu.
Polacy piją mniej piwa. Tak miało być, prawda?
Zacznijmy od rzeczy, która teoretycznie powinna ucieszyć wszystkich ministrów odpowiedzialnych za zdrowie publiczne. Polacy piją mniej piwa (i ogólnie alkoholu).
Według danych przywoływanych przez Browary Polskie w pierwszym półroczu 2026 r. sprzedaż piwa alkoholowego spadła aż o 11,9 proc. Branża wskazuje, że rynek kurczy się od lat.
Więcej wpisów o alkoholu
Normalnie należałoby otworzyć szampana (bezalkoholowego rzecz jasna). Problem polega na tym, że zwykłe piwo ma jedną cechę, której zerówka nie ma. Jest bardzo interesujące dla fiskusa, bo płaci się od niego akcyzę, a państwo w ostatnich latach naprawdę mocno tę akcyzę podnosi.
W 2025 r. stawka akcyzy na piwo wzrosła o 5 proc. Wpływy z tego podatku zwiększyły się jednak tylko o 2,1 proc. – czyli dużo wolniej niż sama stawka. Powód jest łatwy do zrozumienia nawet bez doktoratu z finansów publicznych.
Podatek od jednej butelki rośnie, ale butelek sprzedaje się coraz mniej. Co więc zrobiło państwo? W 2026 r. podniosło akcyzę jeszcze mocniej – o 15 proc. w stosunku do stawek z 2025 r. Podatkowa medycyna w praktyce: pacjent chudnie, więc zwiększamy dawkę.
Zerówki rosną. Fiskus zauważył
A teraz spójrzmy na drugą stronę rynku. Według danych GUS, na które powołują się Browary Polskie, w pierwszym półroczu 2026 r. produkcja sprzedana piw 0,0 proc. wzrosła aż o 16,2 proc. rok do roku. Tylko w czerwcu wzrost wyniósł 30,1 proc.
Jeszcze raz, bo te liczby pięknie się ze sobą komponują. Sprzedaż piwa alkoholowego: minus 11,9 proc. Piwa 0,0 proc.: plus 16,2 proc. W czerwcu zerówki: plus 30,1 proc. Czyli konsumenci robią dokładnie to, czego od lat oczekuje od nich państwo. Ograniczają alkohol i coraz częściej wybierają jego bezalkoholowy zamiennik.
Można by powiedzieć: brawo! A skoro mamy produkt, który pomaga w zmianie nawyków, zróbmy wszystko, żeby był jak najtańszy i jak najbardziej dostępny. Można by, ale najwyraźniej to zbyt drogie rozwiązanie.
Nie każde piwo 0,0 dostanie wyższy VAT
Projektowane przepisy nie obejmą wszystkich piw bezalkoholowych. To ważne zastrzeżenie. Chodzi o określone napoje, które obecnie korzystają z preferencyjnej stawki VAT m.in. dzięki temu, że zawierają co najmniej 20 proc. soku owocowego, warzywnego albo owocowo-warzywnego. Właśnie dla takich bezalkoholowych odpowiedników alkoholu rząd chce stawkę podnieść do 23 proc.
Z punktu widzenia klienta legislacyjna subtelność ma jednak ograniczone znaczenie. Jeśli jego ulubione piwo 0,0 proc. znajdzie się w tej grupie, zobaczy po prostu wyższą cenę.
Jeżeli taki napój kosztuje dziś 5 zł brutto i producent oraz sklep nie zmienią ceny netto, po zmianie samego VAT kosztowałby około 5,86 zł.
Oczywiście rynek nie działa jak szkolne zadanie z matematyki. Część podwyżki może wziąć na siebie producent albo handel. Mam jednak dziwne przeczucie, że większość zapłacą konsumenci.
Oczywiście wszystko dla naszego dobra
W przypadku podwyżek akcyzy argument zdrowotny wraca z zadziwiającą regularnością. Rząd tłumaczył skokową podwyżkę stawek na 2026 r. m.in. potrzebą ograniczenia spożycia alkoholu oraz jego negatywnych skutków zdrowotnych i społecznych. I bardzo dobrze.
Naprawdę nie mam problemu z argumentem, że alkohol szkodzi. Mam problem z logiką, według której z jednej strony podnosimy cenę alkoholu, żeby ludzie kupowali go mniej, a z drugiej zwiększamy obciążenie podatkowe produktu, który może być jego zamiennikiem.
Jeżeli zerówka zastępuje komuś zwykłe piwo, to z punktu widzenia zdrowia publicznego chyba właśnie wydarzyło się coś dobrego. Nie trzeba być ministrem zdrowia, żeby to zauważyć.
Branża już się buntuje
„Puls Biznesu” pisze, że producenci i handel ostrzegają przed wzrostem cen części piw i win bezalkoholowych oraz napojów energetyzujących. Browary Polskie zapowiadają natomiast, że jeśli przepisy wejdą w życie w obecnym kształcie, będą chciały zakwestionować je przed Trybunałem Sprawiedliwości Unii Europejskiej.
Trudno się dziwić, że branża protestuje. Piwa 0,0 proc. są dziś rosnącym segmentem rynku piwa właśnie w momencie, gdy tradycyjne piwo traci klientów.
To trochę tak, jakbyśmy przez lata namawiali kierowców do przesiadki z samochodu na rower, a gdy wreszcie zaczęliby to robić, postawili na ścieżkach rowerowych bramki pobierające opłatę.
W trosce o ruch, rzecz jasna.
Budżet też bardzo potrzebuje troski
Budżet państwa na 2026 r. zakłada dochody w wysokości 647,2 mld zł i wydatki sięgające 918,9 mld zł. Maksymalny deficyt został zapisany na poziomie 271,7 mld zł. To nie jest drobna dziurka w kieszeni, tylko szukanie dna. Kiedy więc słyszę, że kolejna podwyżka podatku od popularnego produktu wynika z troski o zdrowie obywateli, automatycznie zerkam na stan państwowych finansów.
Nie twierdzę, że Ministerstwo Finansów wymyśliło podwyżkę VAT na część zerówek dlatego, że sprzedaż zwykłego piwa spada i kurczy się baza do pobierania akcyzy. Mamy za to bardzo ciekawy zestaw faktów.
Sprzedaż piwa alkoholowego spada o 11,9 proc. Akcyzę podniesiono najpierw o 5 proc., a potem o 15 proc. W 2025 r. wpływy z niej rosły wolniej niż sama stawka podatku. Jednocześnie zerówki rosną o 16,2 proc., a w czerwcu nawet o 30,1 proc. I właśnie wtedy pojawia się projekt podnoszący VAT na część bezalkoholowych odpowiedników alkoholu.
Każdy może sam ocenić, czy to tylko podatkowy przypadek. Ja mam wyjątkowo słabą wiarę w przypadki fiskalne.
Zerówki powinny być jak najtańsze
Dla mnie to wszystko jest o wiele prostsze. Jeżeli pojawia się produkt, dzięki któremu ludzie rzadziej sięgają po alkohol, państwo powinno zrobić wszystko, żeby był możliwie tani bez żadnych dotacji.
Wystarczy mu nie przeszkadzać. Chcesz zwykłe piwo? Państwo nakłada na nie akcyzę, bo alkohol szkodzi. Wybierasz zerówkę? Świetnie. Właśnie zrobiłeś dokładnie to, do czego państwo próbowało cię przekonać podwyżkami podatków. To byłby logiczny system.
Tymczasem komunikat wygląda dziś mniej więcej tak. Pij mniej alkoholu. Świetnie, pijesz mniej alkoholu. O, znalazłeś zamiennik bez alkoholu. Bardzo odpowiedzialnie. A teraz zapłać od niego więcej.
Jeszcze chwila i dostaniemy kartę lojalnościową: kup pięć zerówek, szóste zwykłe piwo gratis. Oczywiście wyłącznie w trosce o zdrowie publiczne.
Szef redakcji Bizblog.pl. W mediach od 30 lat. Pisze o małym biznesie, podatkach i finansach osobistych. Do Spidersweb.pl przeszedł z Wirtualnej Polski, gdzie najpierw był szefem wydawców Money.pl, a potem zastępcą redaktora naczelnego. Pierwszą posadę w mediach dostał w „Gazecie Wyborczej”, pracował w „Pulsie Biznesu”, „Życiu”, miesięczniku „Pieniądz”, „Businessman Magazine”, Miesięczniku Finansowym „BANK”. W tym ostatnim był redaktorem prowadzącym kilku edycji prestiżowych raportów „Największe banki w Polsce“ oraz „IT@BANK”.