REKLAMA

Polakom odechciało się kupować na Temu. Celnicy postraszyli, sprzedaż runęła

Trzy euro brzmi jak drobne. Przy tanich zakupach z Chin potrafi jednak wywrócić cały rachunek do góry nogami. Dwa tygodnie po zmianie przepisów firmy logistyczne widzą spadki liczby paczek i zwrotów o kilkanaście, a miejscami nawet o 20 proc. Klienci ponoć masowo rezygnują z zakupów.

Polakom odechciało się kupować na Temu. Celnicy postraszyli, sprzedaż runęła

Od 1 lipca produkty o wartości do 150 euro, wysyłane bezpośrednio spoza Unii Europejskiej, nie są już zwolnione z cła. Stawka wynosi 3 euro za każdą kategorię towaru w paczce. Najmocniej odczuwają to klienci Temu, Shein i AliExpress.

Tania paczka nagle przestaje być tania

Nowe cło nie jest naliczane od każdej sztuki. Jeśli zamówimy pięć takich samych koszulek, zapłacimy 3 euro. Jeśli dorzucimy zegarek i okulary, rachunek urośnie do 9 euro. Przy zakupach za kilkadziesiąt albo niewiele ponad 100 zł taka dopłata robi ogromną różnicę. Produkt nadal może wyglądać na bardzo tani, ale całe zamówienie już niekoniecznie.

Zamówienie za 140 zł, do którego trzeba dopłacić 80 zł za odprawę, to konkretny dodatkowy koszt, który odstrasza klienta – wskazuje Piotr Juszczyk, główny doradca podatkowy inFaktu.

Pierwsze dane z branży logistycznej pokazują, że klientów rzeczywiście zaczęło ubywać. Firmy porównały pierwszą połowę lipca z tym samym okresem ubiegłego roku. Spadki liczby przesyłek i zwrotów są dwucyfrowe, a w części przypadków sięgają 20 proc.

To dopiero początek, ale kierunek jest już widoczny: zakupy w Chinach zwyczajnie przestała się opłacać.

Temu nie zniknie. Przeniesie towary do Europy

Eksperci są jednak jednomyślni. Chińskie platformy nie odpuszczą. Mają w Europie zbyt wielu klientów i zbyt wiele do stracenia. Zamiast wysyłać każdą paczkę bezpośrednio z Azji, będą sprowadzać duże partie towaru do magazynów w UE. Cło i VAT zapłacą wtedy przy imporcie całej dostawy. Później roześlą produkty z Polski, Niemiec, Czech albo innego kraju Unii. Klient dostanie paczkę szybciej i bez dodatkowego cła.

To naturalna i całkowicie legalna reakcja. Platforma, która przenosi zapasy do magazynu w UE, płaci cło i VAT przy imporcie większej partii, nie przy każdej paczce do klienta – wyjaśnia Piotr Juszczyk.

Pierwsze oznaki tej zmiany już widać. Przy części produktów deklarowany czas dostawy jest krótszy niż jeszcze w czerwcu. To może oznaczać, że towar czeka już w europejskim magazynie.

Duży gracz sobie poradzi. Mały ma problem

Temu czy Shein mają pieniądze, dane o klientach i własną logistykę. Wiedzą, które produkty sprzedają się najlepiej i warto trzymać je w Europie.

Znacznie trudniej będzie małym sprzedawcom, którzy wysyłają pojedyncze paczki z Chin. Utrzymywanie magazynu w UE może im się po prostu nie opłacać.

Dla dużego gracza to się opłaca. Dla małego sprzedawcy wysyłającego pojedyncze przesyłki – już nie zawsze – zauważa główny doradca podatkowy inFaktu.

Efekt może być prosty. Najpopularniejsze towary nadal będą tanie i szybko dostępne. Produkty mniej popularne podrożeją, znikną z oferty albo będą wysyłane na mniej korzystnych warunkach.

Więcej wpisów o zakupach w Chinach

Nie wszyscy klienci wrócą

Dzisiejszy spadek liczby paczek nie musi się utrzymać w całości. Gdy platformy przebudują logistykę, część klientów wróci. Zakupy z europejskiego magazynu znów staną się szybkie i opłacalne. Nie wrócą jednak wszystkie zamówienia. Najbardziej przypadkowe zakupy za kilka lub kilkanaście złotych mogą stracić sens.

Moim zdaniem część klientów, którym dziś odechciało się kupować za grosze na Temu, wróci, gdy platformy poukładają logistykę. Ale część zakupów po prostu przestanie się opłacać – i o to właśnie chodziło Brukseli – uważa Juszczyk.

Unia chce w ten sposób ograniczyć masowy napływ tanich paczek, zaniżanie ich wartości oraz omijanie normalnych zasad importu. To także próba wyrównania warunków między sprzedawcami z Azji a firmami działającymi w Europie.

Polskie sklepy dostają szansę

Cła na chińszczyznę to teoretycznie dobra wiadomość dla małych sklepów w Polsce. Sprzedawcy muszą jednak pamiętać, że wielkie platformy szybko się dostosują. Sama zmiana przepisów nie wystarczy, by wygrać z nimi walkę o klienta. Stawka 3 euro ma obowiązywać do lipca 2028 r. Później towary będą obejmowane normalnymi stawkami celnymi zależnymi od ich rodzaju. Dlatego firmy sprowadzające produkty spoza UE powinny zacząć przygotowania już teraz.

Kto dziś zainwestuje w magazyn albo współpracę z operatorem logistycznym w Unii, za dwa lata nie będzie gonił tych, którzy zrobili to wcześniej – podsumowuje Piotr Juszczyk.

Fot. Jacek Bereźnicki / Bizblog Spider's Web

Arek Braumberger
Redaktor

Szef redakcji Bizblog.pl. W mediach od 30 lat. Pisze o małym biznesie, podatkach i finansach osobistych. Do Spidersweb.pl przeszedł z Wirtualnej Polski, gdzie najpierw był szefem wydawców Money.pl, a potem zastępcą redaktora naczelnego. Pierwszą posadę w mediach dostał w „Gazecie Wyborczej”, pracował w „Pulsie Biznesu”, „Życiu”, miesięczniku „Pieniądz”, „Businessman Magazine”, Miesięczniku Finansowym „BANK”. W tym ostatnim był redaktorem prowadzącym kilku edycji prestiżowych raportów „Największe banki w Polsce“ oraz „IT@BANK”.