Byłem pewien, że firmy najbardziej boją się kosztów pracy. To już nieaktualne
Jeszcze niedawno, gdy pisałem o największych problemach polskich firm, niemal zawsze wracał ten sam temat: wynagrodzenia. Teraz patrzę na najnowsze dane GUS i widzę wyraźną zmianę.

Przedsiębiorcy coraz częściej obawiają się nie płac, lecz rachunków za energię i paliwa. W wielu branżach ponad 80 proc. firm wskazuje właśnie je jako główne źródło wzrostu kosztów w trzecim kwartale. Dodam, jeszcze tylko, że na lista problemów, z którymi zmagają się firmy, wcale się nie kończy, bo tuż obok są podatki, składki i czynsze.
Polska gospodarka wchodzi w drugą połowę 2026 r. z widoczną poprawą nastrojów. Z danych Głównego Urzędu Statystycznego wynika, że w lipcu w większości analizowanych obszarów (m.in. w zakwaterowaniu i gastronomii, IT, handlu hurtowym czy budownictwie) przedsiębiorcy oceniali koniunkturę lepiej niż przed rokiem. Jednak pod warstwą umiarkowanego optymizmu kryją się niemałe wyzwania, które w najbliższych trzech miesiącach mogą mocno przetasować marże w wielu przedsiębiorstwach.
Prąd i paliwo głównym motorem cen
Do niedawna dyskusje w zarządach firm zdominowane były przez jeden temat: presję płacową. Lipcowe, pogłębione badania koniunktury pokazują jednak, że w strukturze przewidywanych kosztów wyrasta jej poważny konkurent. Przedsiębiorcy prognozują, że w trzecim kwartale to nie wynagrodzenia, a ceny energii i paliw będą głównym generatorem wyższych kosztów dla biznesu.
Aż w trzech kluczowych sektorach gospodarki – przetwórstwie przemysłowym, budownictwie i handlu hurtowym – zostały one uznane za czynnik, który w największym stopniu podbije firmowe koszty. W większości województw odsetek przedsiębiorców wskazujących tę odpowiedź przekroczył 80 proc. Przykładowo, w handlu detalicznym wskaźnik ten w żadnym regionie Polski nie spadł poniżej 73 proc., a w transporcie i gospodarce magazynowej w województwie łódzkim otarł się wręcz o absolutne maksimum, osiągając 98,5 proc. wskazań.
Co ważne, choć koszty zatrudnienia jako stała, bieżąca bariera w prowadzeniu działalności nadal pozostają na najwyższych pozycjach w zestawieniach, ich znaczenie zauważalnie słabnie. Raport GUS wskazuje, że w większości analizowanych branż odsetek firm zgłaszających problem płacowy na co dzień był mniejszy niż przed rokiem. Wyjątkiem pozostaje sektor informacji i komunikacji, w którym koszty pracy w prognozach na najbliższy kwartał wciąż grają pierwsze skrzypce, wyprzedzając nawet ceny energii.
Fiskus straszy na co dzień
Z raportu GUS wynika, że coraz rzadziej bieżącym problemem dla firm jest brak popytu czy silna konkurencja. Na czoło sygnalizowanych przez nie codziennych niedogodności wysuwają się te narzucane z góry – przez ustawodawcę.
Zestawienie tzw. barier ograniczających bieżącą działalność przedsiębiorstw przynosi niepokojące wnioski: zaraz po wspomnianych już kosztach pracowniczych drugą największą zmorą przedsiębiorców stały się „wysokie obciążenia na rzecz budżetu”. Podatki, składki i inne daniny najmocniej dławią dwa działy gospodarki: budownictwo oraz handel detaliczny.
Niemal dwie trzecie przedsiębiorców budowlanych na Opolszczyźnie czy Warmii i Mazurach wskazuje obciążenia podatkowe jako główny hamulec działalności. Sytuacja wygląda niepokojąco również w handlu detalicznym, gdzie w województwach łódzkim i warmińsko-mazurskim na daniny skarży się ponad połowa firm. W Łódzkiem odsetek ten skoczył w rok o aż 20,8 pkt procentowego. Wygląda więc na to, że przedsiębiorcy bardziej niż braku klientów boją się dziś urzędu skarbowego.
Więcej tekstów o warunkach prowadzenia biznesu w Polsce
Branżowe bolączki i regionalne anomalie
Wysokie obciążenia podatkowe idą w parze z inną dolegliwością – ogromną „niepewnością ogólnej sytuacji gospodarczej”. Bariera ta dusi zwłaszcza logistykę i hurtowników. Np. w województwie lubuskim w handlu hurtowym na tę chroniczną niepewność narzeka ponad połowa przedsiębiorców. Z kolei w transporcie i gospodarce magazynowej rekordzistą niepewności jest województwo łódzkie, gdzie na ten problem zwraca uwagę niemal trzy czwarte przewoźników. Trudno prowadzić biznes i inwestować we flotę, gdy jedyną stałą na horyzoncie jest zmiana.
Sytuacja rynkowa wymusza przetasowania priorytetów w firmach. Wskazywana przez lata strategia „zatrzymać pracownika za wszelką cenę” na poziomie planowania budżetów ustępuje miejsca walce o efektywność energetyczną oraz cięciom kosztów stałych. Do tego dochodzą obciążenia infrastrukturalne. Raport GUS wskazuje, że dla handlu detalicznego oraz branży HoReCa (zakwaterowanie i gastronomia) potężnym obciążeniem stają się rosnące stawki czynszów i najmu lokali. Na Podkarpaciu na drożejący wynajem skarży się w prognozach kosztowych aż 84 proc. restauratorów i hotelarzy, a na Pomorzu – 65,5 proc. detalistów.
Mimo tak trudnego otoczenia polski biznes wykazuje wysoki poziom elastyczności regionalnej. Na Mazowszu na przykład 19,3 proc. firm budowlanych i 16 proc. przemysłowych zadeklarowało... zupełny brak jakichkolwiek barier w prowadzeniu działalności.
Pierwsze teksty o gospodarce i biznesie publikował w latach 90. w „Pulsie Biznesu”. Pracował w „Życiu” i „Życiu Warszawy”, a po powrocie do „PB” został redaktorem prowadzącym. Współtworzył i kierował miesięcznikiem „EduFakty” oraz dwumiesięcznikiem „Uczę Nowocześnie”, organizował konferencje i wykładał. W 2017 r. pracował w redakcjach ekonomicznych WP, rok później trafił do „Forbesa”. Absolwent dziennikarstwa UW oraz studiów podyplomowych z polityki pieniężnej i bankowości centralnej (INE PAN, NBP).