REKLAMA

Inflacja znów z trójką z przodu. Paliwa mocno w górę, żywność w dół

Wstępny szacunek GUS za lipiec przyniósł odbicie inflacji do poziomu 3 proc. r/r. Sprawdzamy, co stoi za skokowym wzrostem cen paliw i jak najnowsze dane wpłyną na decyzje RPP w sprawie stóp procentowych.

Inflacja znów z trójką z przodu. Paliwa mocno w górę, żywność w dół

Tym razem Główny Urząd Statystyczny nie zaskoczył analityków danymi. Opublikowane w piątek informacje o tym, jak zachowywały się w lipcu ceny konsumpcyjne, okazały się zgodne z tzw. rynkowym konsensusem. A ten zakładał odbicie inflacji po jej niespodziewanym tąpnięciu miesiąc wcześniej.

Ceny towarów i usług konsumpcyjnych według szybkiego szacunku w lipcu 2026 r. wzrosły o 3,0 proc. w porównaniu z analogicznym miesiącem ub. roku, a w porównaniu z poprzednim miesiącem wzrosły o 0,8 proc. – czytamy w komunikacie GUS, który przy okazji zastrzega, że dane mają charakter wstępny i mogą się jeszcze zmienić.

Dokładnie takich wskazań spodziewali się analitycy i ekonomiści.

Zgodnie z przewidywaniami inflacja w lipcu przyspieszyła. Wstępny odczyt wskaźnika CPI okazał się dokładnie taki, jak średnie przewidywania rynkowe i znalazł się tym samym ponownie w górnym przedziale odchyleń od celu NBP (2,5 proc. +/-1 pkt proc.). Jednocześnie nadal sporo brakuje mu do górnego limitu tego przedziału, czyli 3,5 proc. – zauważa Monika Kurtek, główna ekonomistka Banku Pocztowego.

Paliwa pompują inflację

Wzrost inflacji – zarówno w ujęciu rocznym, jak i miesięcznym – wiąże się z wydarzeniami odległymi od Polski o kilka tysięcy kilometrów. Oczywiście chodzi o trwającą już ponad 150 dni wojnę USA i Izraela z Iranem, która boleśnie odbija się na m.in. cenach ropy naftowej na światowych rynkach, a w ślad za nimi – także benzyny i oleju napędowego na stacjach paliw w Polsce.

W lipcu ten wpływ był bardzo wyraźny: paliwa podrożały w miesiąc o prawie 14 proc., a w porównaniu z lipcem 2025 r. płaciliśmy za nie w Polsce prawie 16 proc. więcej.

Tak mocne wzrosty to przede wszystkim efekt zakończenia – z ostatnim dniem czerwca – rządowego programu CPN, który miał ulżyć kierowcom tankującym w Polsce.

Od początku lipca przestały obowiązywać maksymalne ceny paliw, a stawka VAT powróciła z 8 proc. do 23 proc. Dodatkowym czynnikiem ryzyka pozostawała sytuacja na Bliskim Wschodzie, zwiększająca zmienność notowań ropy i premię za ryzyko na globalnym rynku energii – przypomina Łukasz Śliwka, zarządzający funduszami VIG/C-Quadrat TFI.

Inflacja byłaby w lipcu wyższa, gdyby nie ceny żywności i napojów bezalkoholowych, które spadły zarówno w ujęciu miesięcznym, jak i rocznym. I choć o tej porze roku spadek w tej kategorii nie jest czymś niezwykłym (ma, jak zauważa Łukasz Śliwka, częściowo charakter sezonowy, związany ze wzrostem podaży krajowych warzyw i owoców), jego skala była większa niż w analogicznym okresie dwóch poprzednich lat.

Żywność pozostaje więc czynnikiem ograniczającym inflację, częściowo równoważąc gwałtowny wzrost cen paliw – komentuje zarządzający VIG/C-Quadrat TFI.

Co dalej z cenami i stopami procentowymi?

Według Moniki Kurtek wstępny szacunek lipcowej inflacji niejako przypieczętowuje jej ścieżkę w kolejnych miesiącach.

Jeśli ceny ropy naftowej nie będą odbiegać istotnie od aktualnych notowań, wskaźnik CPI do końca roku powinien kształtować się w okolicach 3,0-3,2 proc. r/r – prognozuje ekonomistka.

Zastrzega przy tym, że gdyby ceny paliw, na skutek spadku cen ropy naftowej na świecie lub ponownego wprowadzenia programu CPN (na co, jak się wydaje, są szanse w połowie sierpnia), spadły – inflacja może kształtować się niżej. A w takiej sytuacji Rada Polityki Pieniężnej może utrzymywać swoją „gołębią” narrację i ostatecznie pokusić się o obniżkę stóp procentowych.

Nie spodziewam się, żeby nastąpiło to już we wrześniu, ale kolejna projekcja i prognozy NBP w listopadzie mogą – w mojej ocenie – stać się podstawą takiej decyzji właśnie w listopadzie – przyznaje Monika Kurtek.

Więcej danych z gospodarki w Bizblog Spider's Web

O tym, że lipcowy odczyt inflacji nie powinien zasadniczo zmieniać oceny jej perspektyw wśród członków RPP przekonany jest Łukasz Śliwka. Wskazuje przy tym, że wskaźnik CPI pozostaje w paśmie dopuszczalnych odchyleń od celu NBP, a jego wzrost wynikał w dużej mierze z jednorazowego impulsu regulacyjno-podatkowego w cenach paliw. Ekspert zwraca też uwagę, że wciąż utrzymuje się niepewność związana z sytuacją na Bliskim Wschodzie, cenami surowców energetycznych oraz zachowaniem cen żywności w drugiej połowie roku.

Na podstawie szybkiego szacunku nie widać obecnie wyraźnych oznak szerokiego nasilenia presji inflacyjnej – uważa zarządzający funduszami VIG/C-Quadrat TFI.

Zastrzega jednak, że pełniejsza ocena będzie możliwa dopiero po publikacji szczegółowej struktury lipcowego CPI oraz danych o inflacji bazowej.

Umiarkowana na tle poprzednich lat dynamika wynagrodzeń powinna ograniczać ryzyko utrwalenia presji cenowej w usługach, choć czerwcowy wzrost płac w sektorze przedsiębiorstw, wynoszący 5,9 proc. r/r, nadal pozostawał wyraźnie wyższy od bieżącej inflacji – zauważa Łukasz Śliwka.

Tymczasem według Moniki Kurtek opublikowane w piątek wstępne dane o inflacji CPI (w tym o zmianach cen energii elektrycznej i gazu) pozwalają szacować, że wskaźnik inflacji bazowej po wykluczeniu cen paliw, energii i żywności „co najmniej pozostał na poziomie z czerwca (tj. 3 proc. r/r), z możliwością nieznacznego przyspieszania do 3,1 proc. r/r”.

Bartosz Krzyżaniak
Redaktor

Pierwsze teksty o gospodarce i biznesie publikował w latach 90. w „Pulsie Biznesu”. Pracował w „Życiu” i „Życiu Warszawy”, a po powrocie do „PB” został redaktorem prowadzącym. Współtworzył i kierował miesięcznikiem „EduFakty” oraz dwumiesięcznikiem „Uczę Nowocześnie”, organizował konferencje i wykładał. W 2017 r. pracował w redakcjach ekonomicznych WP, rok później trafił do „Forbesa”. Absolwent dziennikarstwa UW oraz studiów podyplomowych z polityki pieniężnej i bankowości centralnej (INE PAN, NBP).