Mróz mówi sprawdzam. Wiemy, czym naprawdę grzeją Polacy
Najnowsze dane GUS pokazują, że w ostatnich trzech latach miks grzewczy w gospodarstwach domowych wyraźnie się zmienił. Szybko ubywa węgla, rośnie znaczenie gazu, prądu i pomp ciepła. To nie jest już zapowiedź transformacji, lecz jej już jej widoczny efekt.

Mróz za oknem szybko przypomina, że ogrzewanie to wciąż najważniejsza pozycja w domowym bilansie energii. I właśnie najnowsze dane GUS pokazują, z jak dużą zmianą mamy do czynienia. W 2024 r. ogrzewanie pomieszczeń odpowiadało za 62,6 proc. energii zużywanej w gospodarstwach domowych, ale znacznie ciekawsze jest to, jakie źródła ciepła zyskały, a jakie straciły.
Gaz ziemny numerem jeden
Największym beneficjentem ostatnich lat okazał się gaz ziemny. Jeszcze w 2021 r. wykorzystywało go do ogrzewania mieszkań 14,6 proc. gospodarstw domowych, a w 2024 r. już 20,7 proc. To największy wzrost w całym zestawieniu. Dane GUS dobrze wpisują się w obraz masowych wymian kopciuchów i programów wsparcia, które – mimo zawirowań cenowych – na trwałe przesunęły część gospodarstw w stronę gazu jako paliwa przejściowego.

do ogrzewania pomieszczeń (w %) Źródło: GUS
Równolegle, choć z dużo niższego poziomu, szybko rosną pompy ciepła. W 2021 r. korzystało z nich niespełna 0,7 proc. gospodarstw domowych, w 2024 r. – 2,4 proc. W liczbach bezwzględnych to wciąż nisza, ale tempo zmian jest bezprecedensowe – w trzy lata udział pomp ciepła zwiększył się ponad trzykrotnie.
Czytaj więcej w Bizblogu o ogrzewaniu
Zyskuje energia elektryczna, choć GUS wyraźnie zaznacza, że rzadko pełni ona rolę jedynego źródła ciepła. Jej udział w ogrzewaniu mieszkań wzrósł z 5,5 proc. w 2021 r. do 7 proc. w 2024 r., co pokazuje, że prąd coraz częściej traktowany jest jako uzupełnienie innych systemów grzewczych, zwłaszcza tam, gdzie brakuje dostępu do sieci gazowej lub ciepłowniczej.
Polacy żegnają węgiel
Po drugiej stronie zestawienia widać wyraźny odwrót od paliw stałych. Węgiel kamienny, który jeszcze kilka lat temu był jednym z filarów ogrzewania domów, stracił od 2021 r. niemal 4 punkty procentowe – jego udział spadł z 20,9 proc. do 17,1 proc. Podobny los spotkał drewno opałowe, które po kryzysowym boomie zaczęło tracić na znaczeniu. W ciągu trzech lat jego udział w ogrzewaniu mieszkań zmniejszył się z 20,7 proc. do 17,1 proc., co sugeruje, że coraz częściej pełni ono rolę paliwa awaryjnego, a nie podstawowego.
Największą zmianą w tabeli jest jednak spadek udziału ciepła z sieci. W 2021 r. było ono wykorzystywane do ogrzewania ponad połowy mieszkań w kraju, a w 2024 r. już przez 44,3 proc. gospodarstw domowych. GUS podkreśla przy tym, że sieć ciepłownicza nadal dominuje w dużych miastach i w zabudowie wielorodzinnej, a spadek udziału to w dużej mierze efekt zmian strukturalnych – rozwoju budownictwa jednorodzinnego i dywersyfikacji źródeł ciepła.
Z danych wyłania się więc obraz powolnej, ale konsekwentnej zmiany. Polska wieś i przedmieścia odchodzą od węgla, miasta nadal opierają się na ciepłowniach, a gaz i pompy ciepła coraz wyraźniej przejmują rolę nowych filarów ogrzewania. Przy obecnych temperaturach te liczby przestają być statystyką – pokazują, jak realnie zmienia się sposób, w jaki Polacy radzą sobie z zimą.






































