Przyprawa uniwersalna dodawana jest najczęściej do rosołu, pomidorowej, sosu, mięsa, ziemniaków i niemal wszystkiego, co ma szybko nabrać domowego` smaku. Fundacja Pro-Test sprawdziła, co naprawdę kryje się w popularnych mieszankach. Pod lupę trafiły cztery przyprawy: Kucharek Przyprawa do potraw, Kucharek Smak Natury Przyprawa do potraw, Vegeta Natur Przyprawa warzywna do potraw oraz Vegeta Oryginalna.

Badanie miało dwa poziomy. Laboratorium sprawdziło produkty pod kątem pozostałości aż 520 pestycydów, a Pro-Test ocenił ich składy: udział warzyw, obecność wzmacniaczy smaku, cukru, skrobi, barwników i innych dodatków technologicznych. Wynik jest ciekawy, bo pokazuje, że etykieta z hasłem „naturalna” nie załatwia wszystkiego.
Najlepiej wypadł Kucharek Smak Natury
Zwycięzcą testu został Kucharek Smak Natury Przyprawa do potraw marki Prymat. Pro-Test przyznał mu ocenę bardzo dobrą, czyli 5,0. O wyniku zdecydowały dwie rzeczy: najlepszy skład w zestawieniu oraz brak wykrytych pozostałości pestycydów.
Produkt wyróżnia się przede wszystkim wysokim udziałem warzyw. Jest ich 40 proc., najwięcej w całym teście. Dla porównania w klasycznym Kucharku i Vegecie Oryginalnej warzywa stanowią po 15,5 proc. składu. W naturalnym Kucharku znalazło się 11 suszonych warzyw, m.in. marchew, cebula, seler, czosnek, por i pomidory.
Pro-Test zwraca uwagę także na to, czego w produkcie nie ma. Producent zrezygnował ze wzmacniaczy smaku, skrobi, cukru i innych dodatków, które często odpowiadają za szybkie „podkręcanie” smaku. Jednocześnie fundacja zaznacza, że skład nie jest idealny, bo na pierwszym miejscu nadal znajduje się sól. Użycie soli morskiej nie zmienia tu wiele, ponieważ jej przewaga żywieniowa nad zwykłą solą kuchenną jest minimalna.

Drugie miejsce zajął klasyczny Kucharek. W tym produkcie również nie wykryto pozostałości pestycydów, ale ocenę obniżył skład. Warzyw jest tu tylko 15,5 proc., choć ich lista jest długa. Pro-Test wskazuje też na obecność wzmacniaczy smaku, cukru, skrobi i barwnika. To typowa przyprawa, która ma przede wszystkim intensywnie smakować, ale trudno ją uznać za produkt o czystym składzie.
Więcej naszych artykułów na temat żywności
Największe zaskoczenie: Vegeta Natur na końcu
Trzecia w zestawieniu była Vegeta Oryginalna. Pod względem badań laboratoryjnych wypadła dobrze, bo Pro-Test nie wykrył w niej pozostałości pestycydów. Problemem okazał się jednak skład. Warzyw jest 15,5 proc., a oprócz nich w produkcie znajdują się m.in. wzmacniacze smaku, cukier, skrobia kukurydziana, olej słonecznikowy i barwnik. Fundacja zwróciła też uwagę, że producent nie sprecyzował, jakie przyprawy zostały użyte.
Najniżej oceniono Vegetę Natur, choć to właśnie po niej wielu konsumentów mogłoby spodziewać się najlepszego wyniku. Skład tej przyprawy jest prostszy niż w klasycznych produktach, a udział suszonych warzyw wynosi 32 proc., czyli drugi najlepszy wynik w teście. Nie ma tu wzmacniaczy smaku, ale jest cukier.
O końcowym miejscu zdecydowały badania laboratoryjne. W Vegecie Natur wykryto pozostałości trzech pestycydów: azoksystrobiny, boskalidu i difenokonazolu. Są to substancje stosowane do ochrony upraw przed chorobami grzybowymi. Pro-Test podkreśla, że wykryte ilości nie przekraczały obowiązujących norm bezpieczeństwa. Sam fakt obecności kilku różnych pozostałości działał jednak na niekorzyść produktu, zwłaszcza że w pozostałych trzech przyprawach pestycydów nie wykryto.
Warto czytać składy, a nie tylko przednią część opakowania
W teście Pro-Testu udział warzyw wahał się od 15,5 do 40 proc., a niektóre mieszanki nadal bazują na soli, cukrze, wzmacniaczach smaku, skrobi i barwnikach.
Jednocześnie badanie przynosi dobrą wiadomość. Większość analizowanych przypraw, mimo wielu składników roślinnych pochodzących z różnych upraw, była wolna od wykrywalnych pozostałości pestycydów. To pokazuje, że duża liczba warzyw w składzie nie musi automatycznie oznaczać większego ryzyka zanieczyszczeń.
Szef redakcji Bizblog.pl. W mediach od 30 lat. Pisze o małym biznesie, podatkach i finansach osobistych. Do Spidersweb.pl przeszedł z Wirtualnej Polski, gdzie najpierw był szefem wydawców Money.pl, a potem zastępcą redaktora naczelnego. Pierwszą posadę w mediach dostał w „Gazecie Wyborczej”, pracował w „Pulsie Biznesu”, „Życiu”, miesięczniku „Pieniądz”, „Businessman Magazine”, Miesięczniku Finansowym „BANK”. W tym ostatnim był redaktorem prowadzącym kilku edycji prestiżowych raportów „Największe banki w Polsce“ oraz „IT@BANK”.