Koniec taryfy ulgowej w energetyce. Ściągną krocie z nowych opłat
Spółki energetyczne i firmy z branży OZE zapłacą nawet 10-krotnie wyższe opłaty koncesyjne. Rząd znosi limit 2,5 mln zł, ukróci podział farm na małe spółki i wyciągnie z sektora 3,5 mld zł rocznie. Nowe stawki obejmą już rozliczenie za bieżący rok.

W Rządowym Centrum Legislacji pojawił się projekt zmian w Prawie energetycznym, który ma radykalnie podnieść i uszczelnić opłaty ściągane ze spółek energetycznych. Ministerstwo Energii chce podnieść minimalną opłatę koncesyjną i przedkoncesyjną z 1 tys. zł do 5 tys. zł. Kwota ta ma być co roku waloryzowana o wskaźnik inflacji.
Spółki energetyczne zapłacą miliardy
Ważniejszą zmianą jest jednak likwidacja limitu opłaty wynoszącego obecnie 2,5 mln zł. W praktyce oznacza to, że największe spółki energetyczne nie będą chronione tym pułapem, lecz zapłacą dużo więcej. Teraz wysokość opłaty ma być ściśle powiązana ze skalą działalności i przychodami danej spółki. Rząd tłumaczy zmianę potrzebą dostosowania zasad do obecnych realiów rynku i wyrównania warunków prowadzenia działalności.
Projekt przenosi do ustawy szczegółowe zasady wyliczania opłat, które wynikają z obowiązującego rozporządzenia. Współczynniki używane przy kalkulacji zostaną podniesione aż 10-krotnie. Dla wytwarzania, przesyłu, dystrybucji i magazynowania energii elektrycznej, ciepła oraz paliw gazowych przewidziano współczynnik 0,005. Dla paliw ciekłych i przesyłu dwutlenku węgla będzie to 0,003.
Nowe zasady obejmą też wodór. Dla jego obrotu i magazynowania przewidziano współczynnik 0,003. Osobno ustalono opłatę dla morskich farm wiatrowych. Zastosowany zostanie sztywny współczynnik 23 tys. zł. Projekt zakłada też zmianę zasad zwolnień dla małych instalacji OZE. Limit 5 MW ma być liczony łącznie dla wszystkich instalacji należących do danego przedsiębiorcy, a nie osobno dla każdej z nich.
Więcej o OZE przeczytasz w Bizblog Spider’s Web:
Jeszcze ważniejsza zmiana dotyczy grup kapitałowych. Przy sprawdzaniu, czy firma mieści się w limicie zwolnienia dla OZE, mają być uwzględniane instalacje należące do wszystkich spółek z danej grupy w Polsce. Ma to ograniczyć możliwość dzielenia inwestycji między mniejsze spółki tylko po to, by każda z nich osobno korzystała ze zwolnienia z opłat. Projekt ma więc uszczelnić obecny system.
Nie ma ucieczki przed opłatami
Zmienić mają się także zasady rozliczeń i kontroli. Opłaty będą trafiały na osobny rachunek URE do 15 kwietnia roku następującego po roku, którego dotyczy obowiązek. Prezes Urzędu Regulacji Energetyki będzie mógł żądać od firm danych finansowych i dotyczących transakcji.
Jeżeli firma nie zareaguje na wezwanie do uregulowania zaległych opłat, URE będzie mógł sam ustalić wysokość należnej opłaty. Według szacunków resortu energii reforma ma przynieść budżetowi ponad 3,56 mld zł rocznie od przyszłego roku. Około 2,8 mld zł ma dać zniesienie górnego limitu opłat, około 750 mln zł podwyższenie współczynników, a kolejne 9 mln zł podniesienie minimalnej opłaty.
Zmiany mają dotknąć około 8480 przedsiębiorstw energetycznych oraz 230 wytwórców OZE posiadających zespoły mniejszych instalacji. Co istotne, nowe współczynniki mają być stosowane już przy wyliczaniu opłat za bieżący rok. Postępowania wszczęte wcześniej będą jednak prowadzone według dotychczasowych przepisów.
Tematyką ekonomiczną zajmuje się od dziesięciu lat. Od 2014 do 2019 r. był dziennikarzem Money.pl, wcześniej współtworzył serwisy Mototok.pl i Biztok.pl w ramach Grupy O2, a następnie Wirtualnej Polski. W Bizblogu pisze o biznesie, prawie i podatkach.