LOT dorzuca do biznes klasy hydrożelowe maski do twarzy. Efekt? W półmroku nad Atlantykiem kabina może wyglądać jak scena z horroru. Na szczęście to nie kolejna epidemia. Za tym nietypowym widokiem kryje się coś znacznie ciekawszego – LOT po raz kolejny stawia na produkty polskich marek.

Jeśli lecieliście kiedyś nocnym rejsem, dobrze wiecie, jak wygląda kabina po zgaszeniu świateł. Jedni oglądają filmy, inni śpią, jeszcze inni próbują oszukać jet lag. Od sierpnia na pokładach dalekodystansowych rejsów PLL LOT w klasie biznes pojawi się nowy element tego krajobrazu – pasażerowie w hydrożelowych maskach na twarzy.
Przyznajcie, że ten obrazek działa na wyobraźnię. Nocny lot nad Atlantykiem, przyciemnione światła, stewardessa pcha wózek z przekąskami, a z foteli patrzy na nią kilkanaście twarzy przykrytych białymi, połyskującymi maskami. A jeśli akurat okaże się, że brakuje kompletu sztućców...
Maseczki w samolocie. PLL LOT idzie w trendy
Maski Glass Skin polskiej marki HDRÈY znajdą się w ofercie LOT Business Class już od sierpnia. Jak podkreśla przewoźnik, to autorski rytuał pielęgnacyjny. W zestawie znalazły się także płyn micelarny i serum. Całość ma pomóc skórze przetrwać wielogodzinny lot w wyjątkowo suchym powietrzu panującym w kabinie samolotu.
PLL LOT nie wymyśla tu nowej mody. Maseczki w płachcie od dawna są jednym z podróżniczych trendów, zwłaszcza na długich trasach. W mediach społecznościowych nie brakuje zdjęć i filmików pasażerów, którzy podczas lotu fundują sobie małe domowe SPA. I wcale nie trzeba kupować biletu do biznes klasy – wystarczy przed wejściem na pokład wrzucić do plecaka maseczkę kupioną w drogerii za ok. 10 zł, by poczuć się jak VIP lub wzbudzić ciekawość współpasażerów.

Nie tylko maski. PLL LOT stawia na polskie marki
Hydrożelowe maski to tylko jedna z nowości. LOT konsekwentnie rozwija Business Class, stawiając przy tym na polskie marki i rodzimych producentów.
Kosmetyczki nadal wypełniają produkty Phenomé, a od sierpnia dołączy do nich również dezodorant marki Maroko Produkt. Z kolei na trasach do Tokio i Seulu posiłki serwowane są na ceramice z Manufaktury z Bolesławca, jednej z najbardziej rozpoznawalnych polskich marek rzemieślniczych, i to tej oryginalnej z Polski, a nie podrabianej w Chinach, o czym pisał Spider's Web. Do tego dochodzą nowe słuchawki i odświeżone kosmetyczki. Widać, że LOT konsekwentnie buduje ofertę premium nie tylko wokół wygodnego fotela i dobrego jedzenia, ale także wokół produktów, które powstają w Polsce.

Jak tłumaczy przewoźnik, chodzi nie o pojedyncze gadżety, ale o stworzenie spójnego doświadczenia premium.
Przygotowywanie oferty dla LOT Business Class przypomina pracę nad dobrze zaprojektowaną przestrzenią – liczy się nie jeden efektowny element, ale spójność wszystkich aspektów. Każda nowość, od ceramiki po kosmetyki czy słuchawki, została wprowadzona z myślą o tym, by tworzyć konsekwentną i dopracowaną całość. Współpraca z polskimi markami jest naturalną częścią tego podejścia. To dzięki nim wyznaczamy standard, który chcemy pokazywać na pokładach naszych samolotów i promować na świecie - mówi Izabela Leszczyńska, Dyrektor Biura Rozwoju Produktu i Customer Experience PLL LOT.

Czytaj więcej o podróżach w Bizblog Spider's Web
fot. materiały prasowe/PLL LOT/AI
Przygodę z mediami zaczynała jako reporterka i dziennikarka w Akademickim Radiu Kampus, w którym współtworzyła m.in. program Odkrywcy_PL. Dekadę spędziła w Wirtualnej Polsce, jako kierownik serwisów regionalnych oraz wydawca Money.pl i Finanse.wp.pl. Do Bizbloga przyszła z „Forbes” i „Forbes Women”. Pisze o rynku pracy i karierach kobiet w biznesie.