REKLAMA

Polska stała się fotowoltaiczną potęgą. Nie wiemy już, co robić z tą energią

Polska fotowoltaika rośnie w takim tempie, że problemem coraz częściej nie jest już brak energii ze słońca, lecz jej nadmiar. Tylko w czerwcu ograniczono produkcję o 247 GWh. Nic wam to nie mówi? Dla miasta wielkości Gdyni wystarczyłoby tej energii na rok.

fotowoltaika-w-polsce-czyli-mniej-projektow-ale-wiecej-mocy

Żeby zobaczyć, jak szybko zmienia się fotowoltaika w Polsce, wystarczy przyjrzeć się pierwszej połowie 2026 r. W każdym kolejnym miesiącu jej udział w produkcji energii był wyższy niż miesiąc wcześniej, a po drodze dwukrotnie padł rekord.

W styczniu energia ze słońca odpowiadała jeszcze za 2,3 proc. polskiego miksu energetycznego. W lutym udział wzrósł do 5,1 proc., a w marcu nastąpiło prawdziwe odbicie – energia słoneczna wyprodukowała 2 TWh energii i odpowiadała za 12 proc. miksu.

W kwietniu było to już 18 proc. Pierwszy tegoroczny rekord padł w maju, gdy fotowoltaika zapewniła 21 proc. produkcji energii elektrycznej w kraju. W czerwcu poprawiła ten wynik do 23 proc.

Kolejne rekordy są tylko kwestią czasu – w samym czerwcu przybyło kolejnych 500 MW mocy w fotowoltaice – przekonują specjaliści z Fundacji Instrat, autorzy „Przeglądu Węglowego” za czerwiec 2026 r.

Fotowoltaika: projektów mniej, megawatów więcej

Dlatego najnowsze dane Instytutu Energetyki Odnawialnej są tak ciekawe. Na pierwszy rzut oka można by bowiem odnieść wrażenie, że inwestycyjny boom zaczyna wyhamowywać.

Najnowsza baza „Projekty fotowoltaiczne w Polsce, sierpień 2026” obejmuje 6450 projektów z wydanymi warunkami przyłączenia o łącznej mocy 40 576 MW. Do tego dochodzi 5212 projektów, które mają już wydane pozwolenie na budowę.

Tym razem IEO zmienił jednak sposób liczenia. Instytut bardziej rygorystycznie podszedł do danych publikowanych przez operatorów systemów dystrybucyjnych. Cel był prosty: wyrzucić z zestawienia projekty „martwe”, czyli takie, które formalnie nadal figurują w danych, choć w praktyce trudno oczekiwać ich realizacji.

Baza danych została przygotowana wg zmienionej metodologii, która powoduje bardziej rygorystyczne podejście do danych publikowanych przez OSD, celem wykluczenia projektów „martwych”. Przedstawia najbardziej aktualny i rzeczywisty obraz krótkoterminowego potencjału inwestycyjnego technologii fotowoltaicznej – informuje Instytut Energetyki Odnawialnej.

Po takim „sprzątaniu” w bazie widać wyraźnie nowy trend. W porównaniu z poprzednią edycją z grudnia 2025 r. ogólna liczba projektów będących w trakcie przygotowania powoli maleje. Jednocześnie ciągle rośnie moc projektów gotowych do realizacji.

Czyli: inwestycji jest mniej, ale ich potencjał w megawatach wcale nie maleje.

IEO nie interpretuje więc spadku liczby projektów jako sygnału załamania rynku.

Spowolnienie akcji deweloperskiej nie przekłada się na spadek bieżącego potencjału inwestycyjnego w branży PV. Skumulowany potencjał może zostać uruchomiony po spodziewanym ogłoszeniu aukcji na energię z OZE w 2026 roku i potem w 2027 roku, co zapowiada ostrzejszą niż zwykle konkurencję o wolumeny aukcyjne i może wpłynąć na ceny aukcyjne – zaznacza IEO.

Polska fotowoltaika rośnie szybciej niż europejska

Polska nie jest pod tym względem wyjątkiem. Fotowoltaika rozwija się również w całej Unii Europejskiej, a dodatkowym impulsem stały się problemy na rynku paliw kopalnych, związane z konfliktem na Bliskim Wschodzie i blokadą Cieśniny Ormuz.

Z najnowszej analizy organizacji branżowej SolarPower Europe wynika, że od stycznia do czerwca w całej UE zainstalowano co najmniej 33,8 GW nowych mocy fotowoltaicznych. To o około 1,9 proc. więcej niż w analogicznym okresie 2025 r.

Ostatnie pozytywne tendencje na rynku fotowoltaiki były wspierane przez obawy o bezpieczeństwo energetyczne oraz wzrost cen paliw kopalnych, co przełożyło się na zwiększony popyt na energię słoneczną w UE – wskazuje SolarPower Europe.

Na tym tle Polska wypada bardzo mocno. W pierwszej połowie 2026 r. przybyło u nas blisko 2,5 GW mocy fotowoltaicznych, podczas gdy rok wcześniej było to 1,8 GW. Oznacza to wzrost o 39 proc. r/r.

Tyle że im szybciej przybywa paneli, tym wyraźniej widać problem, którego samymi kolejnymi farmami fotowoltaicznymi nie da się rozwiązać.

Mamy coraz więcej energii ze słońca. I coraz częściej trzeba ją wyłączać

Problemem zaczyna być polska sieć elektroenergetyczna.

Rozwój miksu energetycznego nie polega bowiem wyłącznie na dokładaniu kolejnych gigawatów paneli i turbin. Energia wyprodukowana przez nowe instalacje musi jeszcze zostać odebrana przez system.

A z tym mamy coraz większy kłopot.

SolarPower Europe zwraca uwagę, że tylko w czerwcu ograniczono w Polsce produkcję z instalacji fotowoltaicznych o 247 GWh.

Tylko w czerwcu ograniczono produkcję z instalacji fotowoltaicznych o 247 GWh, co stanowiło ponad 14 proc. potencjalnej generacji z wielkoskalowych farm słonecznych – zwraca uwagę SolarPower Europe.

I to jest dzisiaj chyba najważniejszy paradoks polskiego boomu na fotowoltaikę. IEO pokazuje dziesiątki gigawatów projektów czekających na realizację, w pierwszej połowie roku dołożyliśmy kolejne 2,5 GW, a fotowoltaika bije rekord za rekordem.

Tyle że coraz częściej w słoneczne dni problemem nie jest już to, czy potrafimy wyprodukować wystarczająco dużo zielonej energii. Problemem staje się to, co zrobić z nią wtedy, gdy produkujemy jej za dużo.

Michał Tabaka
Redaktor

Dziennikarz serwisu Bizblog.pl. Zawodowo pisze już od ćwierć wieku. Dawniej m.in. Goniec Górnośląski, Dziennik Zachodni, Magazyn Gospodarczy „Fakty”. Współpracował m.in. z Miesięcznikiem Finansowym „Bank”. Zajmuje się głównie sprawami gospodarczymi - z obszaru energetyki i jej transformacji. Pisze o górnikach, hutnikach, energetykach, odnawialnych źródłach energii, a także o polityce jądrowej, czy przyszłej strategii wodorowej. Nie obce mu są też tematy związane ze skutkami biznesowymi następujących już zmian klimatu. Specjalizuje się również w kwestiach związanych z usytuowaniem prawnym tak marihuany rekreacyjnej, jak i jej medycznej odmiany.