W 18 proc. największych polskich spółek w zarządach i radach nadzorczych nadal nie ma ani jednej kobiety. Dane z badania Factorial pokazują, że problem reprezentacji nie dotyczy wyłącznie najwyższych szczebli zarządzania, lecz jest to problem systemowy zaczynający się już na początku kariery.

30 czerwca upłynął termin dostosowania dużych spółek giełdowych w UE do wymogów dyrektywy Women on Boards. W Polsce kobiety powinny zajmować co najmniej 33 proc. miejsc w zarządach i radach nadzorczych. Tymczasem pod koniec ubiegłego roku ich udział w 140 największych polskich spółkach giełdowych wynosił zaledwie 20 proc.
Badanie przeprowadzonego na zlecenie Factorial, wiodącej europejskiej platformy do zarządzania kadrami wykazało, że niemal 80 proc. osób pracujących w biurach uważa, że stanowiska kierownicze pozostają łatwiej dostępne dla mężczyzn niż dla kobiet. Tyle samo badanych jest zdania, że przy takich samych kompetencjach kobiety muszą włożyć więcej wysiłku niż mężczyźni, aby awansować na pozycje menedżerskie.
Firmy powinny patrzeć na ścieżki kariery tak samo uważnie, jak na wyniki finansowe – przez pryzmat danych, transparentnych zasad i regularnej analizy tego, kto faktycznie dostaje szanse rozwoju – mówi Tomasz Wykowski, Country Manager Poland w Factorial.
Finanse na czele różnorodności
Stałym liderem pod względem różnorodności płci we władzach pozostaje sektor finansowy, w którym większość spółek chwiali się 30,6-procentowym udziałem kobiet w zarządach. Finanse odnotowały także największy wzrost rok do roku – o 5,1 pkt proc. – zwiększając dystans do kolejnych branż: handlu detalicznego (23,4 proc.) oraz nieruchomości (22,0 proc.).
Najgorsza sytuacja pod względem różnorodności płci we władzach panowała w sektorach rolno-spożywczym (10,0 proc.), przemysłowym (15,3 proc.) oraz medycznym (15,9 proc.). Najbliżej średniej znalazły się z kolei branże TMT oraz energetyki i surowców, gdzie udział kobiet w zarządach i radach nadzorczych wynosił odpowiednio 19,0 proc. i 16,9 proc.
Więcej o roli pań w biznesie
Pierwszy rzut oka na dane przynosi optymizm. Głębsza analiza pokazuje, że giełdowe spółki nie wykorzystują efektywnie potencjału kobiet. W największych 20 giełdowych spółkach wszystkich kobiet w zarządach było zaledwie 15 – komentuje Małgorzata Kloka, członkini Komitetu Sterującego 30% Club Poland.
Gdzie powinna zajść zmiana
Analiza wykazała, że mimo dużego zainteresowania wdrażaniem działań na rzecz różnorodności w firmach, zmiany zachodzą bardzo powoli. Trzech na czterech pracowników chciałoby, aby ich firma bardziej angażowała się w zapewnienie równowagi płci w dostępie do stanowisk kierowniczych. Taką potrzebę deklaruje 79 proc. kobiet i 70 proc. mężczyzn. Mimo pozytywnych zmian zaledwie 36 proc. respondentek zgadza się ze stwierdzeniem, że kobiety i mężczyźni mają dziś takie same szanse na awans na stanowiska kierownicze.
Kobietom nadal trudno jest jednak przebić się na stanowiska kierownicze. Przyczyn można upatrywać m.in. w sposobie, w jaki społeczeństwo wciąż postrzega role kobiet. Jednym z najczęściej wskazywanych źródeł nierówności jest większe obciążenie kobiet obowiązkami niezwiązanymi z pracą zawodową. Aż 80 proc. badanych uważa, że kobiety częściej niż mężczyźni wykonują tzw. drugą zmianę w domu.
Dodatkowo wielu pracownikom dalej uważa, że łatwiej wyobrazić sobie mężczyznę niż kobietę na stanowisku kierowniczym. Tego typu stereotypy utrudniają kobietom rozwój zawodowy, sprawiają, że muszą mocniej udowadniać swoje kompetencje, a w konsekwencji zwiększają ryzyko wypalenia zawodowego.
Dyskusja o obecności kobiet na stanowiskach kierowniczych często zaczyna się dopiero na poziomie zarządów i rad nadzorczych. Jednak decyzje o tym, kto ma szansę dojść do tych funkcji, zapadają znacznie wcześniej: przy ocenie pracy, rozmowach rozwojowych czy ustalaniu kryteriów awansu – podsumowuje Tomasz Wykowski.