Wielka zmiana w polskim internecie. Znikną nie tylko wpisy, ale całe konta
Łatwiejsze usuwanie nielegalnych treści z internetu i większa ochrona użytkowników. Takie mają być efekty wdrożenia przez Polskę unijnych przepisów DSA. Rząd zapewnia, że nowy system połączy skuteczną walkę z cyfrowymi przestępstwami z pełną kontrolą sądową i ochroną wolności słowa.

Ministerstwo Cyfryzacji przedstawiło zasady wdrażania przepisów, które mają ułatwić blokowanie nielegalnych treści w internecie. Chodzi m.in. o materiały pedofilskie, groźby karalne i nawoływanie do samobójstwa. Nowe rozwiązania mają chronić użytkowników, zwłaszcza dzieci, ale jednocześnie zabezpieczać internautów przed arbitralnym usuwaniem wpisów. Ważną rolę w całym systemie mają odgrywać sądy.
Co to jest DSA?
DSA to unijne rozporządzenie ustanawiające wspólne zasady odpowiedzialności platform internetowych w całej Unii Europejskiej. Jego celem jest stworzenie bezpieczniejszego i bardziej przejrzystego środowiska online przy jednoczesnym poszanowaniu wolności słowa – wyjaśnia MC.
Zmiany są częścią wdrażania unijnego Aktu o usługach cyfrowych, znanego jako DSA. Polska podzieliła reformę na dwie ustawy. Pierwsza, opublikowana już w Dzienniku Ustaw, określa instytucje odpowiedzialne za nadzór nad usługami cyfrowymi. Druga, uchwalona przez Sejm 8 października, opisuje procedury blokowania nielegalnych treści. Taki rozdział to reakcja rządu na styczniowe weto prezydenta.
Po wecie Prezydenta RP do ustawy wdrażającej DSA w styczniu tego roku Ministerstwo Cyfryzacji szybko przystąpiło do przygotowania nowych przepisów. W toku prac uwzględniono również uwagi opozycji, aby dopracować proponowane przepisy i odpowiedzieć na zgłaszane zastrzeżenia – czytamy.
Kluczową instytucją nadzorującą przestrzeganie nowych zasad będzie Urząd Komunikacji Elektronicznej. Jego prezes ma rozpatrywać skargi użytkowników, prowadzić postępowania i nakładać kary na dostawców usług cyfrowych. Z kolei Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji zajmie się platformami udostępniającymi filmy, a Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów będzie reagował m.in. na nieuczciwe reklamy oraz serwisy zaprojektowane tak, by manipulować odbiorcami.
Nowe przepisy wskazują, kto może zainicjować procedurę blokowania treści. Wnioski będą składać policja, prokuratura, skarbówka oraz Straż Graniczna. Mechanizm obejmie ściśle określony katalog 15 przestępstw. Są wśród nich groźby karalne, handel ludźmi, kradzież tożsamości w sieci i bezprawne rozpowszechnianie nagich zdjęć. Przepisy dotyczą także treści związanych z przemocą wobec dzieci i wykorzystywaniem seksualnym małoletnich.
Więcej naszych wpisów o big techach
Na liście znalazły się też materiały związane z namawianiem do samobójstwa, nawoływaniem do nienawiści oraz propagowaniem ustrojów totalitarnych. Nie oznacza to jednak, że każda kontrowersyjna wypowiedź będzie automatycznie usuwana z internetu. MC tłumaczy, że procedura ma dotyczyć wskazanych przestępstw, a decyzje o blokadzie będą podejmować uprawnione organy. W przypadku propagowania ustrojów totalitarnych i nawoływania do nienawiści nakaz będzie mógł wydać wyłącznie sąd.
Wolność słowa pod ochroną
Szczególne zasady mają obowiązywać przy najcięższych przestępstwach popełnianych na szkodę dzieci. Tylko w tych przypadkach przewidziano możliwość nadania decyzji o blokadzie rygoru natychmiastowej wykonalności. W pozostałych sprawach decyzję będzie można zaskarżyć do sądu.
Reforma ma chronić internautów również przed sytuacją odwrotną, gdy platforma bezpodstawnie usuwa ich wpis lub blokuje konto. Użytkownicy zyskają możliwość odwołania się w takich sprawach do UKE albo KRRiT. W praktyce oznacza to dodatkową ścieżkę kwestionowania decyzji serwisów. Nowe przepisy mają więc nie tylko ułatwić usuwanie nielegalnych materiałów, ale też zwiększyć kontrolę nad działaniami platform.
Nowe przepisy uwzględniają procedurę sądową w sprawach dotyczących ściśle określonych czynów zabronionych, z poszanowaniem wolności słowa. Rygor natychmiastowej wykonalności dotyczy wyłącznie treści związanych w przestępstwami z udziałem dzieci – powiedział wiceminister cyfryzacji Dariusz Standerski.
Tematyką ekonomiczną zajmuje się od dziesięciu lat. Od 2014 do 2019 r. był dziennikarzem Money.pl, wcześniej współtworzył serwisy Mototok.pl i Biztok.pl w ramach Grupy O2, a następnie Wirtualnej Polski. W Bizblogu pisze o biznesie, prawie i podatkach.