Warzywa ratują portfele Polaków. Takiej sytuacji w XXI wieku nie było
Dane o cenach w maju zaskoczyły zarówno ekonomistów, jak i konsumentów. Na szczęście w obu przypadkach pozytywnie. Największą niespodziankę sprawiło jedzenie.

Poniedziałek przynosi potwierdzenie optymistycznego – zarówno z punktu widzenia przeciętnego zjadacza chleba w Polsce, jak i całej naszej gospodarki – wstępnego szacunku inflacji. W najnowszym komunikacie Głównego Urzędu Statystycznego czytamy, że w maju 2026 r. ceny produktów i usług wzrosły o 3,1 proc. wobec maja 2025 r. (r/r) a w porównaniu z kwietniem 2026 r. (m/m) nawet spadły – o 0,3 proc. To świetna – zważywszy na geopolityczne okoliczności i ich implikacje w postaci m.in. podwyższonych cen ropy naftowej – wiadomość. Tym bardziej że wstępny odczyt okazał się znacznie niższy, niż przewidywali rynkowi specjaliści – tzw. konsensus wskazywał na mocne podbicie inflacji – do 3,7 proc. w ujęciu rocznym.
Maj przyniósł pozytywne zaskoczenie jeśli chodzi o wskaźnik inflacji, a głównym tego powodem były spadające ceny żywności – przyznaje Monika Kurtek, główna ekonomistka Banku Pocztowego, po lekturze najnowszych doniesień krajowych statystyków.

Niezwykłe zachowanie warzyw
Opublikowane dziś dane GUS pozwalają przyjrzeć się dokładniej procesom inflacyjnym zachodzącym na naszym podwórku. Okazuje się, że ceny rosną bardzo nierównomiernie. Inflacja, zwana oficjalnie wskaźnikiem cen towarów i usług konsumpcyjnych, pokazuje znaczne różnice w dynamice cen jednych i drugich; w porównaniu z kwietniem usługi potaniały o 0,2 proc., natomiast ceny towarów spadły dwukrotnie mocniej. Jeszcze większe różnice widać w zestawieniu r/r: w takim ujęciu towary podrożały o zaledwie 2,1 proc., natomiast usługi o 5,7 proc.
Im bardziej szczegółowe dane, tym większe różnice w cenach. Weźmy podstawowy podział na 13 głównych kategorii produktów i usług; nawet w tym ujęciu widać, że różnice w dynamice cen sięgają 10 punktów procentowych. Np. buty i ubrania były w maju o 3,4 proc. tańsze niż przed rokiem, a wyroby tytoniowe i alkohol podrożały w tym czasie o 6,4 proc.

Największe różnice widać jednak na poziomie konkretnych towarów i usług. I tak zaskakująco tanie są w tym roku ziemniaki – można je było w maju kupić o jedną trzecią taniej niż rok wcześniej. Znacznie mniej płaciliśmy też za masło, cukier, oleje, buraki, mąkę, pieczywo, cebulę czy kapustę.
Po części był to efekt pojawiania się na rynku zwiększonej podaży tych produktów, a po części – ostrej konkurencji pomiędzy sieciami handlowymi – uważa ekonomistka Banku Pocztowego.
Analitycy PKO BP zwracają uwagę na spadek dynamiki cen żywności i napojów bezalkoholowych (z 1,9 proc. r/r w kwietniu do 0,5 proc.), które w ujęciu miesięcznym spadły o 1 proc. – czegoś takiego w XXI wieku jeszcze nie widzieliśmy.
Szczegółowe dane wskazują, że źródłem niespodzianki były warzywa, które staniały aż o 7,8 proc. m/m, czyli w skali porównywalnej tylko do maja 2014 r. (kiedy zmagano się z nadpodażą i doskonałymi warunkami wegetatywnymi) oraz 2002 r. – zauważają eksperci PKO BP.
Jak dodają, spadek cen objął cały szereg warzyw, z czego najsilniej paprykę (-24,8 proc. m/m), ogórki (-23,8 proc. m/m) i pomidory (-20,1 proc. m/m).
Tak głębokie spadki cen mogły wynikać z wejścia na rynek nowalijek, przez co uważamy, że w kolejnych miesiącach nie dojdzie do odwrócenia tego efektu (wzrostu cen) – czytamy w komentarzu ekspertów PKO BP do danych GUS.
Tańsze niż przed rokiem było w maju nie tylko jedzenie: spadły też ceny sprzętu fotograficznego, programów komputerowych i samych komputerów, gazu, samochodów czy pralek.
Po drugiej stronie tabeli, z największymi wzrostami cen znalazły się natomiast paliwa płynne – ale nie wlewane do baków (choć i one, rzecz jasna, mocno podrożały), a służące do ogrzewania: w rok podrożały o ponad połowę. Benzyna była droższa o 8,4 proc., a olej napędowy o 18,2 proc., co przełożyło się na ponad 12 proc. uśrednionego wzrostu cen paliw do prywatnych środków transportu. Papierosy były w maju o prawie 18 proc. droższe niż rok wcześniej, nośniki do nagrywania – o jedną czwartą. Mocno podrożały też ubezpieczenia, prąd czy transport.
W przypadku cen żywności największe wzrosty w ujęciu r/r dotyczyły tzw. owoców jagodowych, do których GUS – poza borówkami – zalicza też m.in. truskawki, maliny, agrest czy porzeczki. Sporo podrożały też kalafiory, brokuły, pomidory, a także wołowina i cielęcina.
W ujęciu miesięcznym natomiast największe różnice pojawiły się w przypadku cen marchewki i części owoców, usług kurierskich i leczniczych, transportu towarowego czy gazet, które podrożały od kwietnia najmocniej, oraz papryki, ogórków czy pomidorów, które w tym czasie najmocniej potaniały.
I to właśnie ceny żywności i napojów (bezalkoholowych), jak wskazują eksperci GUS, miały w maju – obok cen rekreacji, sportu i kultury oraz cen transportu – największy wpływ na wskaźnik inflacji m/m: obniżyły go odpowiednio o: 0,25 p. proc., 0,13 p. proc. i 0,05 p. proc.
Wyższe ceny w zakresie m.in. restauracji i usług zakwaterowania (o 0,9 proc.), zdrowia oraz napojów alkoholowych i wyrobów tytoniowych (po 0,6 proc.) podwyższyły ten wskaźnik odpowiednio o 0,05 p. proc., 0,04 p. proc. i 0,03 p. proc. – czytamy w komunikacie GUS.
W przypadku rocznego wskaźnika inflacji zdecydowanie więcej kategorii towarów i usług wpłynęło na jego wzrost. Wyższe ceny w zakresie: użytkowania mieszkania lub domu, zaopatrzenia w wodę, energię elektryczną, gaz i inne paliwa, transportu oraz rekreacji, sportu i kultury, zdrowia, napojów alkoholowych i wyrobów tytoniowych, restauracji i usług zakwaterowania, jak również informacji i komunikacji podniosły wskaźnik r/r odpowiednio o: 1,01 p. proc., 0,56 p. proc., 0,34 p. proc., 0,32 p. proc., 0,31 p. proc., 0,25 p. proc. i 0,22 p. proc.
Niższe ceny w zakresie odzieży i obuwia oraz wyposażenia mieszkania i prowadzenia gospodarstwa domowego obniżyły wskaźnik odpowiednio o 0,13 p. proc i 0,05 p. proc. – tłumaczą statystycy.
Więcej interesujących danych na Bizblog Spider's Web
Inflacja na razie pod kontrolą
Eksperci mają dobre wiadomości dla naszych portfeli. Wraz z czerwcem wchodzimy bowiem, jak przypomina ekonomistka Banku Pocztowego, w okres letni, kiedy ceny warzyw i owoców powinny pozostawać na niższych poziomach.
Przy jednoczesnym dalszym przedłużaniu programu CPN powinno to także utrzymywać ogólny wskaźnik inflacji w okolicach 3 proc. r/r – uważa Monika Kurtek.
Jej zdaniem na spadek wskaźnika poniżej tej granicy nie za bardzo powinniśmy liczyć – a to z powodu wspomnianych cen usług, które w minionym miesiącu przyspieszyły (o 0,5 pkt proc. r/r).
Zaraportowana przez GUS sytuacja, w której inflacja w Polsce się nie rozpędza, jest dla władz monetarnych dość komfortowa. Tym bardziej że inflacja bazowa netto (po wyłączeniu cen żywości i energii) prawdopodobnie pozostała w maju na poziomie z kwietnia, czyli 3 proc. (oficjalne dane NBP opublikuje we wtorek).
Rady Polityki Pieniężnej nie musi myśleć o podwyżkach stóp procentowych, ale też nie są to warunki do ich obniżek. Stopy z całą pewnością pozostaną na obecnych poziomach przez najbliższe miesiące, prawdopodobnie do końca 2026 r., a do ewentualnych obniżek (jeśli wojna na Bliskim Wschodzie faktycznie się zakończy) Rada powrócić może w pierwszym kwartale przyszłego roku – prognozuje Monika Kurtek.
Ruchów stopami procentowymi w najbliższych miesiącach nie spodziewają się też ekonomiści największego polskiego banku. Choć ich zdaniem głównym inflacyjnym czynnikiem ryzyka pozostaje rozwój sytuacji geopolitycznej, to „na ten moment wydaje się, że obawy nieco zmalały”.
Niepewność płynie również z terminu zapowiadanego zakończenia programu CPN (potencjał do podbicia inflacji o 0,7 pkt proc. r/r), ale zakładamy, że rząd zdecyduje się na ten ruch tylko przy korzystnych tendencjach na rynku paliwowym – uważają ekonomiści PKO BP.
Nie wykluczają przy tym, że przy powrocie do wyższej stawki VAT inflacja może przejściowo wzrosnąć powyżej 3,5 proc. r/r, jednak ryzyko jej zakotwiczenia powyżej tego poziomu oceniają jako niskie.
W takim scenariuszu uzasadnione wydaje się być utrzymywanie przez RPP stóp procentowych bez zmian – konkludują ekonomiści PKO BP.
Pierwsze teksty o gospodarce i biznesie publikował w latach 90. w „Pulsie Biznesu”. Pracował w „Życiu” i „Życiu Warszawy”, a po powrocie do „PB” został redaktorem prowadzącym. Współtworzył i kierował miesięcznikiem „EduFakty” oraz dwumiesięcznikiem „Uczę Nowocześnie”, organizował konferencje i wykładał. W 2017 r. pracował w redakcjach ekonomicznych WP, rok później trafił do „Forbesa”. Absolwent dziennikarstwa UW oraz studiów podyplomowych z polityki pieniężnej i bankowości centralnej (INE PAN, NBP).