Taka działka to skarb. Wystarczy 0,1 hektara i jesteś milionerem
Kiedyś działka pod dom była początkiem planu. Dziś ziemia w Warszawie czyni z ciebie krezusa. Z danych Bankier.pl, przygotowanych na podstawie informacji Cenatorium i „Pulsu Biznesu”, wynika, że w I kw. 2026 r. średnia cena transakcyjna działek budowlanych w stolicy po raz pierwszy przekroczyła 1000 zł za mkw.

10 arów, czyli 0,1 ha, kosztowało średnio ponad 1 mln zł. Nie w ogłoszeniu, nie w fantazji sprzedającego, nie w folderze dewelopera. W akcie notarialnym. Bankier.pl zwraca uwagę, że choć tempo podwyżek osłabło, ceny działek budowlanych cały czas rosną. Dla szukających parceli pod budowę domu to marne pocieszenie.
Milion za 10 arów. Warszawa przebiła psychologiczną granicę
Najmocniej na wyobraźnię działa oczywiście warszawska liczba. Średnia cena transakcyjna działki budowlanej w stolicy wyniosła w I kw. 2026 r. 1009 zł za mkw. To daje około 1,009 mln zł za 1000 mkw., czyli za 10 arów.
Bankier.pl podkreśla, że mówimy o cenach transakcyjnych, a więc o kwotach faktycznie wpisywanych do aktów notarialnych. To istotna różnica, bo ceny ofertowe z portali ogłoszeniowych potrafią pokazywać raczej ambicje sprzedających niż realną temperaturę rynku. Tutaj chodzi o pieniądze, które naprawdę zmieniły właściciela.
Warszawa pozostaje bezapelacyjnie najdroższym rynkiem działek budowlanych wśród analizowanych miast. W stolicy ceny wzrosły o 2,1 proc. k/k i aż o 15 proc. r/r. Tak samo mocny roczny wzrost Bankier.pl odnotował we Wrocławiu.
Ceny hamują, ale rekordy nadal padają
Na papierze można znaleźć dobrą wiadomość. W I kw. 2026 r. działki budowlane drożały najwolniej od ponad roku. W miastach wojewódzkich średnie ceny transakcyjne były wyższe o niespełna 1,5–2 proc. wobec poprzedniego kwartału. Dla porównania, w IV kw. 2025 r. wzrosty wynosiły od 2 do 6 proc. k/k.
Tyle że to nadal był wzrost. Bankier.pl podał, że za nami już piąty kwartał z rzędu, w którym działki budowlane drożały w aktach notarialnych, zarówno w miastach wojewódzkich, jak i w mniejszych miejscowościach.
Dlatego informacja o wyhamowaniu cen brzmi dobrze głównie w tabelce. W praktyce kupujący nie widzi przeceny, tylko kolejną rekordową kwotę. Różnica polega na tym, że rynek nie biegnie już sprintem. Nadal jednak idzie pod górę.
Gdańsk drugi po stolicy. Kraków też daleki od taniości
Za Warszawą w zestawieniu Bankier.pl znalazł się Gdańsk, gdzie średnia cena transakcyjna działek budowlanych wyniosła 841 zł za mkw. To oznacza, że 10 arów kosztowałoby średnio około 841 tys. zł.
Na tle innych miast Gdańsk wygląda stosunkowo spokojnie, bo ceny działek budowlanych wzrosły tam tylko o 1,3 proc. k/k i 2,8 proc. r/r. Ale trudno mówić o wielkiej uldze, skoro to nadal drugi najdroższy rynek w kraju.
W Krakowie średnia cena wyniosła 778 zł za mkw., czyli 10-arowa działka kosztowałaby przeciętnie około 778 tys. zł. We Wrocławiu było to 543 zł za mkw., w Poznaniu 516 zł, w Olsztynie 472 zł, w Łodzi 466 zł, a w Lublinie 425 zł za mkw.
W ujęciu rocznym najmocniej, poza Warszawą, ceny wzrosły we Wrocławiu, gdzie podwyżka również wyniosła 15,1 proc. Dwucyfrowe wzrosty Bankier.pl odnotował też w Poznaniu i Lublinie.
Ucieczka za miasto też coraz droższa
Przez lata odpowiedź na drogie nieruchomości w największych miastach wydawała się prosta: kupić działkę trochę dalej, zbudować dom i mieć święty spokój. Tylko że ta furtka też zaczyna się przymykać.
Bankier.pl wskazuje, że w mniejszych miejscowościach ceny także rosły, choć wolniej niż pod koniec 2025 r. W wybranych województwach wzrosty wynosiły od 1,8 proc. k/k w warmińsko-mazurskim do 2,7 proc. k/k w Wielkopolsce.
Najdrożej wśród analizowanych województw było w Małopolsce. Tam średnia cena transakcyjna działek budowlanych po raz pierwszy przekroczyła 200 zł za mkw. i wyniosła 203 zł. To oznacza około 203 tys. zł za 10 arów.
W porównaniu z Warszawą wygląda to niemal rozsądnie. Problem w tym, że ceny w Małopolsce wzrosły o 14,2 proc. r/r, w relacji dwuletniej o ponad 22 proc., a względem I kw. 2024 r. o blisko 40 proc. Tani azyl coraz częściej jest więc tani tylko wtedy, gdy patrzymy na niego z perspektywy stolicy.
Sama ziemia to dopiero początek
Najgorsze dla budujących dom jest to, że działka nie kończy wydatków, tylko je otwiera. Po zakupie ziemi trzeba zapłacić za projekt, formalności, materiały, ekipę itd. Te koszty potrafią zmienić budowę domu w finansowy tor przeszkód.
To nie koniec złych wiadomości. Z przytoczonych przez Bankier danych wynika, że tylko w ciągu jednego miesiąca robocizna podrożała przeciętnie o ponad 5 proc. Za prace potrzebne do osiągnięcia stanu surowego zamkniętego oczekiwano średnio o 15,3 proc. więcej niż w kwietniu 2025 r.
To mocno zmienia sens marzenia o własnym domu. Dla wielu rodzin dom miał być alternatywą dla drogich mieszkań w mieście. Tymczasem dziś w największych ośrodkach sama działka potrafi kosztować tyle, ile jeszcze niedawno kosztowało 100-metrowe mieszkanie.
Szef redakcji Bizblog.pl. Pisze o gospodarce, makroekonomii i finansach osobistych. Do Spidersweb.pl przeszedł z Wirtualnej Polski, gdzie był szefem wydawców Money.pl, a potem zastępcą redaktora naczelnego. Pierwszą posadę w mediach dostał w „Gazecie Wyborczej”, jako dziennikarz pracował w „Pulsie Biznesu”, „Życiu”, miesięczniku „Pieniądz”, „Businessman Magazine”, Miesięczniku Finansowym „BANK”. W tym ostatnim przygotowywał między innymi kilka edycji prestiżowych raportów „Największe banki w Polsce“ oraz „IT@BANK”.