Wojna z receptomatami. Będzie trudniej o psychotropy, ale marihuanę lekarz przepisze ci bez problemu
Lekarze się oburzyli, że minister z dnia na dzień ograniczył im możliwość wystawiania recept i wyliczają, że biedni schorowani pacjenci odchodzą z kwitkiem, a MZ wylało dziecko z kąpielą. Może i odchodzą, ale głównie nie z przychodni, ale ze sklepów z receptami wydawanymi z naruszeniem etyki lekarskiej, bo niemal 100 proc. przypadków przekroczenia dziennego limitu recept dotyczyło właśnie ich. Żadne dziecko się nie wylało, kąpiel też jeszcze stoi i stygnie w wanience. I bardzo dobrze.
12 mln Polaków dostanie od rządu hojny prezent. Szykujcie się na kolejną podwyżkę składki
NFZ będzie miał niezły ból głowy, bo trzeba gdzieś wyszperać ok. 2,5 mld zł. I to po co? Żeby kolejne 5 mln seniorów i do tego 7 mln dzieci miało darmowe leki. Cel byłby szczytny, gdyby nie to, że za pięknym hasłem kryją się ubodzy seniorzy, którzy akurat ze swoimi chorobami nie trafią w ulubione przez Ministerstwo Zdrowia schorzenia i bananowe dzieciaki z prywatnych szkół, które akurat wygrają w bingo.
Stres, brak snu, presja i nadproduktywność – to zdaniem polskiego psychiatry główne czynniki odpowiadające za lawinowy wzrost depresji w polskim społeczeństwie. Według Światowej Organizacji Zdrowia jest ona już czwartą najpoważniejszą chorobą na świecie. W Polsce oficjalnie zmaga się z nią ok. 1,2 mln osób, choć dane są prawdopodobnie mocno zaniżone.
A więc nowy podatek! Wejdzie tak, że nie zauważycie. A jak już zauważycie, to krew was zaleje
Na początek podatek od marketów – o tym zaczął mówić Jarosław Kaczyński. Umiarkowanie wierzę, że to się uda. Ale gorzej, że na znalezienie pieniędzy jest jeszcze inny pomysł – opodatkowanie aptek, hurtowni farmaceutycznych i produkcji polskich leków. To już naprawdę groźny pomysł, bo ceny leków oczywiście wzrosną i to w czasie, kiedy Polaków i tak już stać na coraz mniej.
Nowy as w talii PiS: leki refundowane. Rząd chyba liczy na sukces w stylu 500+, ale na razie ma nową aferkę
Co nam PiS może obiecać przed wyborami? Jest nowy pomysł: za leki refundowane zapłacicie tylko 400 zł rocznie, a jak rachunek będzie wyższy, za resztę zapłaci państwo. Wielu by się ucieszyło, inni powiedzą: „no w końcu”, bo Polacy za leki płacą najwięcej w Europie. Czy to porwie serca i dusze Polaków? Na razie jest trochę afera, że to w ogóle wyciekło.