Wraca procedura nadmiernego deficytu. Polska wśród kandydatów do przyszpilenia
Dawno, dawno temu obowiązywały w Unii Europejskiej reguły fiskalne. Były całkiem surowe, chociaż jednocześnie nie zawsze i nie wobec wszystkich je egzekwowano. Gdyby na przykład twardo trzymać się tej mówiącej o tym, że dług publiczny nie może przekraczać 60 proc. PKB, wtedy ukarać za złamanie reguły należałoby ponad połowę członków Unii, a wobec sporej części z nich te kary trzeba by powtarzać co roku od wielu lat. System nie funkcjonował, tak jak to zapisano na papierze, ale jednak na tyle dobitnie, że ogromna większość krajów starało się tym regułom sprostać.
Czekam na wielki powrót OFE. Rząd za jednym zamachem dowali opozycji i zbierze z rynku miliardy
Wiele osób lamentuje, że będziemy mieć w 2023 r. największy od lat problem z finansowaniem deficytu budżetowego, ponieważ potrzeby pożyczkowe nawet w wersji oficjalnej wycenione na 260 mld zł będą bardzo wysokie, a według wersji nieoficjalnej zdaniem niektórych ekonomistów sięgną nawet 390 mld zł, co pobije wszelkie rekordy. Obawy można zamknąć w jednym pytaniu: i kto to kupi? No to odpowiadam: na przykład OFE.
Ale się porobiło. Polski rząd może niedługo skończyć jak frankowicze
Z Aktualizacji Programu Konwergencji wynika, że koszty obsługi polskiego długu wzrosną w najbliższych dwóch lat o sto procent. Jak sobie poradzi polski rząd? W jednym ze scenariuszów, już wkrótce może poczuć się jak frankowicze w 2008 r.
Fatalne perspektywy dla złotego. Nasza waluta nie potrafi się otrząsnąć z pandemicznego szoku
Złoty od kilku tygodni osuwa się po równi pochyłej. Przestał reagować na pozytywne sygnały, a na złe zdarza mu się reagować z przesadą. Do euro i dolara stracił ostatnio po około 2,5 proc., do franka szwajcarskiego prawie 3 proc. Kolejny tydzień zapowiada się tak samo źle jak poprzednie dwa. No chyba że będzie jeszcze gorzej.
Fajny budżet, naprawdę super. Ale co będzie, jak koronazaraza wróci albo pojawi się jakaś inna ebola?
Rząd nie przeszarżował z budżetem na przyszły rok. Nie ma w nim niespodzianek, projekt jest ostrożny i realistyczny. Ale i tak się przyczepię. A co będzie jak koronawirus nie odpuści albo pojawi się jakaś inna zaraza? Może zamiast miliardów na różne pięćsetplusy, warto by było utworzyć jakąś poduszkę finansową i zabezpieczyć się na powtórkę z wiosny tego roku?