Sprzedaż spada, ale zakupy rosną. Paradoks w najnowszych danych z polskich sklepów
Po wakacjach zakupy siadły. Na pierwszy rzut oka najnowsze dane GUS mogą niepokoić, ale wystarczy spojrzeć w głąb statystyk, by przekonać się, że to nie żaden kryzys konsumpcji. To paliwowe zawirowania i przerwa w rządowej promocji zamieszały w portfelach.

Zapędy zakupowe Polaków we wrześniu przygasły. Taki wniosek płynie z opublikowanych w czwartek danych o sprzedaży detalicznej w naszym kraju. Według Głównego Urzędu Statystycznego była ona realnie (czyli w tzw. cenach stałych) o 3,8 proc. mniejsza niż w sierpniu, choć o 3,3 proc. większa niż rok wcześniej.
Paliwa mieszają w sprzedaży
Po wyeliminowaniu statystycznych „szumów”, czyli czynników sezonowych, sprzedaż towarów okazała się o 1,7 proc. niższa niż w sierpniu i o 2,9 proc. wyższa niż we wrześniu 2025 r.

Jeśli jednak spojrzymy na dane nominalne (czyli w cenach bieżących), zobaczymy mocniejszy wzrost sprzedaży. W takim ujęciu zwiększyła się ona o 6,7 proc. (wobec 6,4 proc. w sierpniu), do czego przyłożyły się rosnące ceny. Choć i w ujęciu nominalnym sprzedaż okazała się nieco niższa od tego, czego spodziewali się eksperci (oczekiwania analityków wskazywały na ok. 3,6 proc. wzrostu realnie i 7,3 proc. nominalnie).
Zdaniem Moniki Kurtek, głównej ekonomistki Banku Pocztowego, wrześniowa dynamika sprzedaży detalicznej, mimo iż nieco niższa od średnich oczekiwań rynkowych, potwierdza stabilny, umiarkowany wzrost konsumpcji gospodarstw domowych. Poza tym nie odstaje zbytnio od wyników, które osiągała w ostatnich kilku miesiącach.
Na dynamikę realną przekładają się oczywiście negatywnie rosnące ceny – deflator sprzedaży detalicznej we wrześniu przyspieszył do 3,3 proc. r/r z 2,5 proc. r/r w sierpniu, tymczasem na początku roku, przed wybuchem wojny na Bliskim Wschodzie, jego wartości były ujemne – zauważa ekonomistka Banku Pocztowego.
Różnicę między sprzedażą w ujęciu nominalnym i realnym widać najlepiej na przykładzie paliw. W pierwszym ujęciu była ona we wrześniu o prawie 18 proc. większa niż rok wcześniej. Jednak realnie jej wartość spadła i to sporo: dane mówią o dynamice sięgającej 10 proc. – ale na minusie, co, jak zauważają analitycy Banku Pekao, odjęło od całościowego wyniku sprzedaży 1,5 pkt proc. Jeszcze większy spadek – jeden z największych w historii – widać w porównaniu z sierpniem: w takim miesięcznym ujęciu sprzedaż paliw spadła o 17,4 proc.
To skutek dwóch nakładających się na siebie zjawisk: fali wzrostów cen na globalnym rynku ropy naftowej oraz przerwy w działaniu rządowego programu CPN, który we wrześniu nie chronił portfeli kierowców.
Poza paliwami w ujęciu realnym spadła sprzedaż ubrań i butów (-3 proc. r/r), co z kolei analitycy tłumaczą ładną pogodą, która opóźniła rozpoczęcie sprzedaży jesiennych kolekcji.
Poza tym statystycy odnotowali wzrosty, niekiedy dość spore, jak w przypadku tzw. dóbr trwałych, czyli samochodów i motocykli czy mebli oraz sprzętu RTV i AGD. Mocno zwiększyła się też w porównaniu z wrześniem 2025 r. sprzedaż lekarstw i kosmetyków.

Sprzedaż spada, czy jednak rośnie?
Analitycy Banku Pekao patrzą jednak na opublikowane w czwartek dane GUS dość optymistycznie. Zwracają uwagę, że po wyłączeniu paliw sprzedaż przyspieszyła z 4,2 proc. r/r w sierpniu do 5,4 proc. r/r we wrześniu.
W istocie rzeczy, sprzedaż paliw przeszła w ostatnich miesiącach od bycia czynnikiem podbijającym całość do bycia hamulcowym. Jej uwzględnianie może więc prowadzić do błędnych wniosków o spowolnieniu sprzedaży – przestrzegają eksperci Pekao.
Ich zdaniem w praktyce takich tendencji nie obserwujemy. Mało tego, sprzedaż jest wręcz „fenomenalnie stabilna”.
Po wyłączeniu paliw, w pierwszych dziewięciu miesiącach roku wzrosła dokładnie w takim samym tempie, jak średnio w 2025 r. W konsumpcji towarów nie dzieje się zatem nic niepokojącego – uspokajają analitycy Pekao.
Choć przyznają, że nie można tego powiedzieć o całości konsumpcji. Na razie jednak konsekwencje coraz wolniej rosnących realnych dochodów dostrzegają wyłącznie w konsumpcji usług. Ich zdaniem konsumpcja prywatna ogółem wzrośnie w tym roku o 3 proc. (po wzroście o 3,9 proc. w 2025 r.).
Więcej makro na Bizblog Spider's Web
Z szacunków Moniki Kurtek wynika, że w całym trzecim kwartale dynamika realna sprzedaży detalicznej nieznacznie spowolniła – z 2,3 proc. r/r w drugim kwartale do ok. 2 proc. r/r.
To sugeruje względną stabilizację dynamiki konsumpcji gospodarstw domowych – ocenia ekonomistka.
Tymczasem zdaniem Jakuba Rybackiego, ekonomisty mBanku, nadchodzące miesiące przyniosą kontynuację spowolnienia sprzedaży, choć zmiany powinny być umiarkowane.
Na minus przemawia głównie słabszy wzrost realnych wynagrodzeń. Niemniej plany zakupowe z badań koniunktury wciąż są solidne. Powinno to wystarczyć, aby konsumpcja w czwartym kwartale rosła o więcej niż 2,5 proc. r/r. – uważa Jakub Rybacki.
Główną przyczyną spowolnienia dynamiki ogółem była sprzedaż paliw, która obniżyła się w ujęciu realnym o 9,8 proc. r/r, po wzroście o 1,1 proc. r/r w sierpniu, najpewniej odzwierciedlając reakcję popytu na silny wzrost cen. Okresy obowiązywania programu CPN generują dużą zmienność w sprzedaży paliw, co odzwierciedla, z jednej strony, przesuwanie zakupów w oczekiwaniu na spadki cen / ich przyspieszanie, by z niższych cen skorzystać (do końca sierpnia obowiązywały niższe ceny), a z drugiej, zwiększoną „turystykę paliwową” w okresach obowiązywania osłon dla konsumentów. Dane o transakcjach kartami PKO BP pokazują, że po ponownym wprowadzeniu programu CPN w październiku liczba transakcji na stacjach wyraźnie wzrosła, jednak wzrost był ograniczony ze względu na element zaskoczenia przy jego wprowadzeniu.
W kolejnych miesiącach sprzedaż powinna nadal rosnąć, jednak ograniczeniem może być spowolnienie realnej dynamiki płac. We wrześniu realny wzrost przeciętnego wynagrodzenia w sektorze przedsiębiorstw po raz pierwszy od września 2023 r. spadł poniżej 2,0 proc. r/r. Obecny szok cenowy jest (jak do tej pory) skoncentrowany w cenach paliw, na które popyt nie jest sztywny (w odróżnieniu od np. ogrzewania mieszkania). Obserwowane we wrześniu dostosowanie w popycie na paliwa sugeruje, że jak na razie szok nie ogranicza popytu na inne towary oraz – jak wskazują dane PKO – na usługi. Poduszką bezpieczeństwa dla wzrostu konsumpcji jest też relatywnie wysoka stopa oszczędności.
Fot. monticello / Shutterstock
Pierwsze teksty o gospodarce i biznesie publikował w latach 90. w „Pulsie Biznesu”. Pracował w „Życiu” i „Życiu Warszawy”, a po powrocie do „PB” został redaktorem prowadzącym. Współtworzył i kierował miesięcznikiem „EduFakty” oraz dwumiesięcznikiem „Uczę Nowocześnie”, organizował konferencje i wykładał. W 2017 r. pracował w redakcjach ekonomicznych WP, rok później trafił do „Forbesa”. Absolwent dziennikarstwa UW oraz studiów podyplomowych z polityki pieniężnej i bankowości centralnej (INE PAN, NBP).