REKLAMA

Słyszeliście o ghostingu? Oni tego nie wybaczają, nawet w pracy

Młodzi oczekują odpowiedzi na wysłane wiadomości, ale nie chcą żyć pod presją ciągłego odpisywania. Aż 54 proc. przedstawicieli pokolenia Z irytuje się, gdy ktoś odczyta wiadomość i pozostawi ją bez odpowiedzi. Jednocześnie 34 proc. nie akceptuje oczekiwania, że odpowiedź powinna nadejść natychmiast.

Słyszeliście o ghostingu? Oni tego nie wybaczają, nawet w pracy

Komunikatory, e-maile, wiadomości głosowe, telefony i spotkania online, dzięki którym praca miała być łatwiejsza. Coraz częściej stają się jednak źródłem napięć. Problemem nie jest już brak możliwości kontaktu, lecz nadmiar kanałów oraz niejasne zasady korzystania z nich.

Z badania przeprowadzonego na zlecenie ClickMeeting wynika, że największą cyfrową uciążliwością pozostaje nadmiar powiadomień. Narzeka na niego 41 proc. Polaków. W tym przypadku wiek nie ma większego znaczenia, ponieważ podobne odpowiedzi pojawiają się we wszystkich badanych grupach.

Przeczytał i nie odpisał

Cyfrowy ghosting oznacza brak odpowiedzi mimo odczytania wiadomości. Takie zachowanie irytuje 35 proc. wszystkich badanych, ale różnice między pokoleniami są wyraźne.

Wśród osób w wieku 18-29 lat problem wskazuje 54 proc. respondentów. W grupie od 30 do 46 lat jest to 40 proc., wśród osób w wieku 47–61 lat – 32 proc., a po 62. roku życia już tylko 23 proc.

Młodzi użytkownicy komunikatorów są przyzwyczajeni do informacji o tym, czy wiadomość została dostarczona i przeczytana. Cisza po jej odczytaniu nie jest więc już anonimowa. Nadawca wie, że odbiorca zapoznał się z treścią, a brak reakcji może zacząć interpretować jako lekceważenie albo celowe unikanie kontaktu.

Komunikacja cyfrowa przestała być dodatkiem do naszej codzienności – dla wielu osób jest dziś głównym sposobem współpracy i kontaktu. Dlatego nawet brak odpowiedzi stał się komunikatem samym w sobie. Kiedy widzimy, że wiadomość została odczytana, cisza przestaje być anonimowa i zaczynamy ją interpretować – mówi Martyna Grzegorczyk, Marketing Manager ClickMeeting.

Ghosting częściej przeszkadza mieszkańcom dużych miast. W aglomeracjach liczących ponad 500 tys. osób wskazuje go 53 proc. badanych, a w miejscowościach zamieszkanych przez nie więcej niż 5 tys. osób – 31 proc.

Znaczenie ma także wykształcenie. Brak odpowiedzi irytuje 39 proc. osób z wyższym wykształceniem i 18 proc. respondentów z wykształceniem zawodowym.

Młodzi chcą odpowiedzi, ale nie natychmiast

Niechęć do ghostingu nie oznacza, że młodzi chcą pozostawać dostępni przez cały czas. Konieczność natychmiastowego odpowiadania irytuje 34 proc. osób w wieku 18–29 lat.

W kolejnych grupach wiekowych ten odsetek spada. Presja szybkiej odpowiedzi przeszkadza 31 proc. osób w wieku 30-46 lat, 25 proc. badanych od 47. do 61. roku życia oraz 16 proc. osób po 62. roku życia.

Na pierwszy rzut oka może to wyglądać jak sprzeczność. Młodzi nie chcą być ignorowani, ale jednocześnie nie zgadzają się, aby odczytanie wiadomości automatycznie oznaczało obowiązek natychmiastowego przerwania pracy i udzielenia odpowiedzi.

Więcej wpisów na temat pracy

W praktyce może chodzić nie tyle o szybkość, ile o potwierdzenie kontaktu. Krótka informacja, że wiadomość została odebrana, ale pełna odpowiedź pojawi się później, może ograniczyć napięcie bez wymuszania stałej dostępności.

Za dużo aplikacji, za dużo powiadomień

Przedstawiciele pokolenia Z częściej niż starsi badani narzekają również na konieczność korzystania z wielu kanałów komunikacji. Problem wskazuje 28 proc. osób w wieku 18-29 lat, wobec 13 proc. respondentów po 62. roku życia.

Młodzi częściej nie lubią też wiadomości głosowych. Za uciążliwe uznaje je 26 proc. osób z pokolenia Z, 24 proc. badanych w wieku 30-46 lat, 13 proc. respondentów od 47. do 61. roku życia oraz 15 proc. najstarszych uczestników badania.

Jeszcze bardziej powszechny jest nadmiar powiadomień. Irytują one 41 proc. wszystkich badanych, niezależnie od wieku. Problem częściej wskazują mieszkańcy największych miast oraz osoby z wyższym wykształceniem – w obu grupach jest to 43 proc.

Według przywołanych przez ClickMeeting danych Microsoftu najbardziej obciążeni pracownicy mogą otrzymywać nawet 275 sygnałów dziennie. Są to e-maile, wiadomości na komunikatorach, zaproszenia na spotkania i pozostałe powiadomienia.

Przy takiej liczbie komunikatów odpowiedź na każdą wiadomość staje się trudna, nawet jeżeli odbiorca zdąży ją przeczytać.

Firmy potrzebują cyfrowej etykiety

Wyniki badania można potraktować jako cenną wskazówkę dla pracodawców. Samo wdrożenie kolejnego komunikatora nie rozwiązuje problemów z przepływem informacji. Może wręcz zwiększyć chaos, jeżeli pracownicy nie wiedzą, do czego służy dany kanał i jak szybko powinni na nim odpowiadać.

Firma może na przykład ustalić, że sprawy pilne są przekazywane telefonicznie, wiadomości na komunikatorze wymagają reakcji w ciągu kilku godzin, a e-maile mogą poczekać do następnego dnia roboczego. Ważne jest także ograniczenie powielania tej samej informacji w kilku miejscach.

Wyniki pokazują, że problemem nie jest liczba dostępnych narzędzi, lecz brak wspólnych zasad korzystania z nich. Jesteśmy dziś jednocześnie nadawcami i odbiorcami setek komunikatów. Gdy wszystko dzieje się jednocześnie – e-mail, komunikator, telefon i spotkanie – rośnie poczucie przeciążenia – podkreśla Martyna Grzegorczyk.

Badanie na zlecenie ClickMeeting przeprowadziła agencja Quantify metodą CAWI w czerwcu 2026 r. Wzięła w nim udział reprezentatywna próba 1000 osób w wieku co najmniej 18 lat.

Arek Braumberger
Redaktor

Szef redakcji Bizblog.pl. W mediach od 30 lat. Pisze o małym biznesie, podatkach i finansach osobistych. Do Spidersweb.pl przeszedł z Wirtualnej Polski, gdzie najpierw był szefem wydawców Money.pl, a potem zastępcą redaktora naczelnego. Pierwszą posadę w mediach dostał w „Gazecie Wyborczej”, pracował w „Pulsie Biznesu”, „Życiu”, miesięczniku „Pieniądz”, „Businessman Magazine”, Miesięczniku Finansowym „BANK”. W tym ostatnim był redaktorem prowadzącym kilku edycji prestiżowych raportów „Największe banki w Polsce“ oraz „IT@BANK”.