REKLAMA

Rząd ich zignorował. Zdesperowani przedsiębiorcy proszą o pomoc prezydenta

141 przedsiębiorców uznało, że rozmowy z rządem donikąd nie prowadzą. Nie dziwię się, że teraz szukają pomocy u prezydenta. „Niestety głos branży jest w ministerstwach niesłyszalny” – zauważa Łukasz Miernik, reprezentujący przedsiębiorców. Stawką są nowe podatki, opłaty i regulacje, które siłą wypychają firmy do szarej strefy.

Rząd ich zignorował. Zdesperowani przedsiębiorcy proszą o pomoc prezydenta

Przedsiębiorcy próbują zwrócić uwagę prezydenta na dwie rządowe regulacje. Pierwsza to ustawa akcyzowa, oznaczona jako druk nr 2839, właśnie przeszedł przez parlament. Sejm uchwalił ustawę 18 września, a Senat 24 września przyjął ją bez poprawek.

Drugi pomysł rządzących, projekt ustawy nr 2362, jest na wcześniejszym etapie. Dotyczy m.in. jednorazowych e-papierosów, woreczków nikotynowych i innych wyrobów zawierających nikotynę. Projekt został skierowany do pierwszego czytania w Komisji Zdrowia.

Zestawienie tych dwóch projektów pokazało mi, jak krótkowzroczne jest nasze państwo.

Cztery razy więcej w kilka lat

Zacznijmy od akcyzy. W 2024 r. podatek od płynu do e-papierosów wynosił 0,55 zł za mililitr. Według obowiązującej wcześniej mapy drogowej w 2027 r. miał wzrosnąć do 1,80 zł. Teraz rząd chce naliczać 2,20 zł. W ciągu trzech lat stawka rośnie czterokrotnie. Akcyza na urządzenia do podgrzewania ma wzrosnąć z 40 do 50 zł. Wiceminister finansów Jarosław Neneman tłumaczył w Sejmie, że rząd jednocześnie zmienia konstrukcję podatku i obejmuje nim szerszą grupę urządzeń.

Przedsiębiorcy dopiero co dostosowali swoje biznesy do jednych przepisów, a państwo już wprowadza nowe. Nie chodzi wyłącznie o wyższą stawkę podatku. Zmienia się również sposób opodatkowania urządzeń. W normalnym biznesie firma może przynajmniej próbować przewidzieć koszty na dwa czy trzy lata naprzód. Tutaj coraz trudniej przewidzieć nawet konstrukcję podatku.

A obok mamy rynek, który podatków nie płaci

I teraz dochodzimy do punktu, który moim zdaniem powinien być centralnym elementem całej dyskusji. Rozkwit szarej strefy. Autorzy petycji powołują się na badania Instytutu Fraunhofera i wskazują, że nieregularny rynek e-papierosów w Polsce może odpowiadać za niemal 60 proc. sprzedaży.

Więcej naszych wpisów o biznesie

Jeżeli te szacunki choćby w przybliżeniu oddają rzeczywistość, to mamy fundamentalny problem. Legalny przedsiębiorca musi zapłacić akcyzę, VAT, podatki dochodowe, ponosi koszty badań, zgłoszeń produktów i dostosowywania działalności do kolejnych zmian prawa. Sprzedawca działający poza oficjalnym obiegiem nie musi robić żadnej z tych rzeczy. A potem oba produkty spotykają się z jednym konsumentem.

Nie trzeba kończyć ekonomii, żeby zrozumieć, kto na tym zarabia.

Państwo chce 18 tys. zł za badanie próbki

Drugi projekt jest jeszcze ciekawszy. Druk nr 2362 zakłada m.in. zakaz sprzedaży jednorazowych papierosów elektronicznych, zakaz smakowych aromatów w woreczkach nikotynowych poza tytoniowym oraz ograniczenia dotyczące innych wyrobów nikotynowych. Przedsiębiorców bardziej jednak niepokoi inny zapis.

Organy kontrolne mają mieć możliwość przekazywania produktów do badań, za które ma płacić przedsiębiorca. Przedsiębiorcy podpisani pod petycją do prezydenta zauważają, że chodzi o niebagatelne stawki – równowartość dwukrotności przeciętnego miesięcznego wynagrodzenia w sektorze przedsiębiorstw, czyli około 18 tys. zł za próbkę.

I teraz uważajcie. Firma działa legalnie. Produkt został prawidłowo zgłoszony. Kontrola może nie wykazać naruszenia, a koszt badania nadal pozostaje kosztem przedsiębiorcy. Dla wielkiego koncernu kilkanaście czy kilkadziesiąt tysięcy złotych to dodatkowy koszt regulacyjny.

Dla małej firmy to może być miesięczna marża albo pieniądze przeznaczone na wynagrodzenia. Taka uwaga: niektóre polskie MŚP – podkreślają autorzy petycji – mają znacznie szersze portfolio niż globalni producenci.

3,6 mln zł brzmi absurdalnie. Ale właśnie dlatego warto policzyć

W petycji pojawia się jeszcze jedna liczba, która natychmiast przykuwa uwagę: 3,6 mln zł. Tyle kosztowałoby przebadanie 200 produktów przy stawce około 18 tys. zł za próbkę.

Nie oznacza to, że firma mająca 200 produktów automatycznie dostanie rachunek na 3,6 mln zł. Nie ma podstaw, żeby tak twierdzić. Ale ta kalkulacja pokazuje skalę ryzyka. I pokazuje jeszcze coś: identyczna regulacja nie oznacza identycznego ciężaru.

Koncern mający kilka produktów może ponieść koszt kontroli kilku pozycji. Polski producent posiadający kilkadziesiąt czy kilkaset indeksów ma zupełnie inną ekspozycję.

Na papierze wszyscy są traktowani jednakowo. A w realnym świecie, drogi fiskusie?

Wielka firma kupi prawników. Mała zamknie biznes

Ta żonglerka ustawami podatkowymi pokazuje znacznie szerszy problem. Każda nowa regulacja uruchamia zawsze skomplikowany proces. Trzeba przeczytać ustawę, skonsultować ją z prawnikiem, zmienić dokumentację, system sprzedaży, opakowania, procedury, czasem produkt. Duża korporacja ma dział prawny, podatkowy i compliance. Przedsiębiorca zatrudniający kilkanaście osób ma księgową, telefon do prawnika i własne wieczory. Dlatego kolejne kilkanaście stron przepisów nigdy nie kosztuje wszystkich tyle samo. Jeden wyda na dostosowanie do pomysłu polityków promil rocznych przychodów, drugi kilka miesięcy zysku.

Przedsiębiorcy idą do prezydenta

Autorzy petycji przekonują, że próbowali wcześniej uczestniczyć w konsultacjach.

Chcemy, aby stanowione było dobre prawo. Niestety głos branży jest w ministerstwach niesłyszalny – pisze Łukasz Miernik, reprezentujący przedsiębiorców.

Dlatego sprawa trafiła do prezydenta. W przypadku ustawy akcyzowej ma to już konkretne znaczenie, bo 24 września Senat przyjął ustawę bez poprawek. Drugi projekt pozostaje w Sejmie, więc jego los jest znacznie mniej zaawansowany. Niezależnie jednak od tego, jak zakończą się prace nad oboma aktami, dla mnie najważniejsze pytanie w tej historii brzmi inaczej. Co właściwie chcemy osiągnąć?

Jeżeli celem jest zwiększenie kontroli nad rynkiem i ograniczenie sprzedaży poza legalnym obiegiem, to dlaczego płacą za to wszystko legalnie działające firmy, a przestępcy zacierają ręce?

Arek Braumberger
Redaktor

Szef redakcji Bizblog.pl. W mediach od 30 lat. Pisze o małym biznesie, podatkach i finansach osobistych. Do Spidersweb.pl przeszedł z Wirtualnej Polski, gdzie najpierw był szefem wydawców Money.pl, a potem zastępcą redaktora naczelnego. Pierwszą posadę w mediach dostał w „Gazecie Wyborczej”, pracował w „Pulsie Biznesu”, „Życiu”, miesięczniku „Pieniądz”, „Businessman Magazine”, Miesięczniku Finansowym „BANK”. W tym ostatnim był redaktorem prowadzącym kilku edycji prestiżowych raportów „Największe banki w Polsce“ oraz „IT@BANK”.