REKLAMA

Rząd uderza w tysiące podatników. Przekroczysz próg, zapłacisz karny podatek

Rząd robi z ryczałtu pole minowe dla podatników. Ministerstwo Finansów chce niemal dziesięciokrotnie obniżyć limit przychodów. Ale to nie ta zmiana zaboli nas najbardziej. Projekt wprowadza zupełnie nową stawkę – coś na kształt karnego podatku. Po przekroczeniu 300 tys. euro przychodu nadwyżka miałaby zostać objęta 17-proc. stawką. I to natychmiast, w tym samym roku.

Rząd uderza w tysiące podatników. Przekroczysz próg, zapłacisz karny podatek

Projekt ustawy przygotowany przez Ministerstwo Finansów zakłada obniżenie limitu przychodów uprawniającego do ryczałtu od przychodów ewidencjonowanych z 2 mln euro do 250 tys. euro. To właściwie powrót do poziomu obowiązującego przed 2021 r.

Jeszcze ciekawsza jest druga zmiana. Dzisiaj przedsiębiorca może w trakcie roku przebić limit ryczałtu nawet bardzo mocno i do 31 grudnia nadal korzystać ze swojej dotychczasowej stawki. Prawo do ryczałtu traci dopiero od następnego roku.

Ministerstwo Finansów chce ten bufor bezpieczeństwa częściowo zlikwidować.

Przekraczasz 300 tys. euro. Wchodzi 17 proc.

Po zmianach pojawi się drugi próg – 300 tys. euro przychodu. Po jego przekroczeniu nadwyżka ma być opodatkowana stawką 17 proc., niezależnie od stawki ryczałtu stosowanej wcześniej przez przedsiębiorcę.

To właśnie dlatego można mówić o stawce de facto sankcyjnej. Firma nie tylko dowiaduje się, że od następnego roku nie będzie już mogła korzystać z ryczałtu. Podatek rośnie jej jeszcze w trakcie trwającego roku.

Mechanizm ma wyglądać tak:

  • do 250 tys. euro przychodu przedsiębiorca mieści się w nowym limicie uprawniającym do ryczałtu;
  • po przekroczeniu 250 tys. euro może dokończyć rok na ryczałcie, ale od następnego roku utraci do niego prawo;
  • jeżeli w tym samym roku przebije także 300 tys. euro, nadwyżka ponad ten próg zostanie objęta stawką 17 proc.

To zupełnie inne rozwiązanie niż obecnie.

Dzisiaj nawet wyjątkowo dobry rok nie oznacza zmiany stawki podatku w połowie działalności. Przedsiębiorca może przekroczyć 2 mln euro przychodu i do końca roku nadal płacić ryczałt według swojej dotychczasowej stawki. Konsekwencja przychodzi dopiero od 1 stycznia.

Po zmianach fiskus zacznie reagować jeszcze w trakcie roku.

Prawdziwą nowością nie jest sam niższy limit, tylko mechanizm, którego dziś w ogóle nie ma: po przekroczeniu 300 tys. euro przychodu w trakcie roku, nadwyżka zostanie opodatkowana karną stawką 17 proc. – wskazuje Piotr Juszczyk, Główny Doradca Podatkowy inFakt.

Najważniejszy jest przychód, nie to, ile firma naprawdę zarobiła

I tu pojawia się problem szczególnie istotny dla przedsiębiorców osiągających duże obroty, ale pracujących na niewielkich marżach.

Ryczałt płaci się od przychodu. Fiskusa nie interesuje więc, ile przedsiębiorca wydał na towary, materiały, paliwo, pracowników czy podwykonawców.

Przy podatku dochodowym wyższa stawka obejmuje dochód, czyli – upraszczając – pieniądze pozostające po odliczeniu kosztów. Tutaj stawka 17 proc. będzie nakładana na przychód.

Firma może więc wystawić fakturę na dużą kwotę, z której realnie zostaje jej niewielka część, a podatek i tak zostanie policzony od całej wartości przychodu.

To szczególnie istotne dla biznesów, w których wysokie obroty nie oznaczają automatycznie wysokich zysków.

Nowa stawka 17 proc. uderzy najmocniej nie w najbogatszych, tylko w firmy o dużych obrotach i niskich marżach – zauważa Piotr Juszczyk.

Liczba firm przekraczających 250 tys. euro rośnie błyskawicznie

Zmiana nie dotyczy garstki przedsiębiorców. Według danych Ministerstwa Finansów liczba podatników korzystających z ryczałtu i osiągających przychody przekraczające 250 tys. euro wzrosła z 8,7 tys. w 2021 r. do 42,9 tys. w 2024 r. To niemal pięciokrotny wzrost w ciągu trzech lat.

Więcej wpisów o ryczałcie

W 2022 r. takich podatników było już 23,5 tys., rok później 32,1 tys., a w 2024 r. – 42,9 tys. Łączne przychody ryczałtowców znajdujących się ponad progiem 250 tys. euro wyniosły w 2024 r. 102 mld zł.

Jednocześnie tylko około 400 podatników przekraczało obecny limit 2 mln euro. Ta bardzo wąska grupa osiągnęła łącznie 5,6 mld zł przychodów, czyli średnio około 14 mln zł na podatnika.

W uzasadnieniu projektu Ministerstwo Finansów zwraca uwagę właśnie na przypadki podatników osiągających przychody sięgające nawet 100 mln zł rocznie i nadal korzystających z ryczałtu.

Problem w tym, że projekt nie ogranicza się do wyłapania takich ekstremalnych przypadków.

Nowe zasady obejmą również dziesiątki tysięcy znacznie mniejszych przedsiębiorców.

Faktura wystawiona miesiąc później może kosztować znacznie więcej

Przy nowym mechanizmie przedsiębiorcy będą musieli znacznie dokładniej pilnować przychodów narastająco od początku roku.

Projekt zakłada bowiem stosowanie 17-proc. stawki zgodnie z kolejnością uzyskiwania przychodów.

W praktyce oznacza to, że znaczenie będzie miało, kiedy firma przekroczy próg 300 tys. euro.

Faktury mieszczące się jeszcze poniżej limitu zostaną opodatkowane według normalnych zasad. Kolejne przychody, przypadające już ponad próg, mogą zostać objęte stawką 17 proc.

Przedsiębiorca będzie więc musiał wiedzieć nie tylko, czy zbliża się do granicy pozwalającej korzystać z ryczałtu w następnym roku. Trzeba będzie także pilnować drugiej granicy, po której podatek zacznie rosnąć natychmiast.

Problemem może nie być sam limit

Piotr Juszczyk zwraca uwagę, że dyskusja o zmianach nie powinna ograniczać się do wysokości limitu.

Jego zdaniem ryczałt pozostaje prostą i przejrzystą formą opodatkowania, szczególnie ważną dla małych przedsiębiorców. Problemem są raczej same stawki, które nie zawsze odpowiadają obecnym realiom gospodarczym i rentowności poszczególnych branż.

Zamiast więc drastycznie ścinać limit i dokładać karną stawkę 17 proc., rozsądniej byłoby zrewidować same stawki ryczałtowe tak, żeby odzwierciedlały realną rentowność poszczególnych branż – uważa Piotr Juszczyk.

To ważne rozróżnienie. Jeżeli celem Ministerstwa Finansów jest odebranie nadmiernej preferencji podatnikom osiągającym dziesiątki milionów złotych przychodów, można dyskutować o sposobie uszczelnienia systemu.

Projekt idzie jednak dalej. Najpierw obniża limit ryczałtu z 2 mln do 250 tys. euro, a następnie ustawia jeszcze dodatkową granicę 300 tys. euro. Po jej przekroczeniu włącza się 17 proc.

Ta zmiana dla wielu firm jest znacznie bardziej bolesna niż powrót niższego limitu.

Fot. KPRM

Arek Braumberger
Redaktor

Szef redakcji Bizblog.pl. W mediach od 30 lat. Pisze o małym biznesie, podatkach i finansach osobistych. Do Spidersweb.pl przeszedł z Wirtualnej Polski, gdzie najpierw był szefem wydawców Money.pl, a potem zastępcą redaktora naczelnego. Pierwszą posadę w mediach dostał w „Gazecie Wyborczej”, pracował w „Pulsie Biznesu”, „Życiu”, miesięczniku „Pieniądz”, „Businessman Magazine”, Miesięczniku Finansowym „BANK”. W tym ostatnim był redaktorem prowadzącym kilku edycji prestiżowych raportów „Największe banki w Polsce“ oraz „IT@BANK”.