REKLAMA

Polska czarnym koniem turystyki w Europie. Mamy tylko jeden problem

Niemiecki silnik turystyczny wyraźnie traci moc, ale nasi pozostali sąsiedzi na nowo odkrywają uroki Polski. Czesi wykupują u nas czterokrotnie więcej noclegów, a dynamiką wzrostu turystyki zagranicznej wyprzedzamy większość Europy. Z najnowszego raportu Banku Pekao wynika jednak, że ogromny potencjał naszego rynku wciąż czeka na uwolnienie.

Polska czarnym koniem turystyki w Europie. Mamy tylko jeden problem

Struktura narodowościowa turystów odwiedzających nasz kraj przechodzi ewolucję. Przez lata podstawowym filarem zagranicznej turystyki w Polsce byli Niemcy. I choć to się nie zmieniło – wciąż odpowiadają za najwięcej, bo 28 proc., wszystkich noclegów udzielanych obcokrajowcom – to widać wyraźnie, że niemiecki silnik stracił moc. Liczba nocy przespanych u nas przez naszych zachodnich sąsiadów jest dziś nawet mniejsza (spadek o 1 proc.) niż w 2017 r.

Sąsiedzi odkrywają Polskę

Coraz chętniej odwiedzają nas natomiast inni nasi sąsiedzi, na co zwracają uwagę analitycy Banku Pekao, autorzy opublikowanego właśnie raportu „Polska celem podróży: Rosnąca pozycja na turystycznej mapie Europy”.

W przypadku Czechów można mówić o pewnym fenomenie: w porównaniu z 2017 r. liczba noclegów udzielonych im w Polsce wzrosła ponad czterokrotnie. Dwukrotny wzrost dotyczy Słowaków, szybko przybywa też turystów z Litwy.

I choć wydają oni na podróże znacznie mniej niż mieszkańcy najzamożniejszych państw UE, wraz ze wzrostem dochodów ich budżety turystyczne, jak przewidują eksperci Pekao, powinny stopniowo rosnąć. Co dla Polski jest korzystnym scenariuszem, ponieważ kraje regionu należą już do najszybciej rosnących rynków przyjazdowych.

Generalnie najszybciej rośnie popularność polskiego rynku wśród turystów krajów naszego regionu (+80 proc.) – czytamy w raporcie Banku Pekao.

Okazuje się jednak, że Polska coraz mocniej przyciąga też przybyszy z odleglejszych miejsc, np. zza Oceanu. Turyści ze Stanów Zjednoczonych spędzają w polskich obiektach noclegowych niemal dwukrotnie więcej nocy niż jeszcze kilka lat temu.

Gorzej wygląda sytuacja z turystami ze Wschodu; po wybuchu wojny na Ukrainie ruch z Rosji się załamał, z kolei turyści z Japonii nadal nie wrócili do Polski w skali sprzed pandemii – spadek wyniósł 46 proc., co przekłada się na ubytek ponad 70 tys. noclegów rocznie.

Co napędza turystykę?

„Rosnące dochody mieszkańców Europy Środkowej, rozwój połączeń lotniczych i kolejowych, popularność city breaków oraz coraz większe znaczenie dalszych rynków tworzą trwałe podstawy wzrostu turystyki przyjazdowej.”

— Raport Banku Pekao S.A.

Najpopularniejsze miejsca w Polsce

Rozmieszczenie zagranicznego ruchu turystycznego jest u nas bardzo nierównomierne, a na mapie zarysowują się miejsca, w których poszczególne narody wywalczyły sobie „turystyczną dominację”. Całkowity ruch zagraniczny skupiony jest jednak na małym obszarze.

Aż 62 proc. wszystkich noclegów udzielonych obcokrajowcom przypada na zaledwie trzy województwa: małopolskie (26 proc.), mazowieckie (19 proc.) oraz zachodniopomorskie (17 proc.). Okazuje się, że duże metropolie przyciągają dziś ponad połowę (53 proc.) tego ruchu, wyraźnie zwiększając swój udział w porównaniu z okresem przed pandemią.

Dwa największe ośrodki miejskie – Kraków i Warszawa – skupiają łącznie ponad jedną trzecią całkowitego ruchu turystów zagranicznych w Polsce. Wraz z Gdańskiem, Wrocławiem i Poznaniem pierwsza piątka metropolii kontroluje blisko połowę rynku. Poza dużymi miastami liczą się właściwie tylko dwa wąskie pasy: zachodnie wybrzeże oraz obszary górskie. Sam Kołobrzeg z okolicami odpowiada za prawie 5 proc. noclegów obcokrajowców, podobnie Świnoujście, a powiat tatrzański z Zakopanem wypracowuje 3,6 proc. Skrajnym przykładem dominacji zagranicy jest Kraków oraz przygraniczny powiat zgorzelecki – to jedyne miejsca w Polsce, gdzie liczba noclegów udzielonych obcokrajowcom przeważa nad noclegami wykorzystanymi przez Polaków.

Wyzwanie dla regionów

„Dalszy rozwój nie może opierać się wyłącznie na Krakowie, Warszawie i zachodnim wybrzeżu. Regiony potrzebują własnych, rozpoznawalnych produktów, lepszej dostępności oraz oferty łączącej atrakcje, transport, noclegi i gastronomię.”

— Raport Banku Pekao S.A.

Dokąd ciągnie turystów z zagranicy

Ciekawie prezentują się też preferencje poszczególnych nacji. Niemcy, odpowiadający za blisko 30 proc. noclegów w skali kraju, wykazują wręcz ekstremalne przywiązanie do zachodniej części polskiego Bałtyku. Aż 55 proc. wszystkich nocy spędzonych przez nich w Polsce przypada na województwo zachodniopomorskie. W efekcie w tamtejszych obiektach noclegowych stanowią oni aż 85 proc. wszystkich gości zagranicznych. Zupełnie inny model podróżowania prezentują Brytyjczycy. Wyspiarze wybierają niemal wyłącznie wyjazdy miejskie, a ich bezapelacyjnym numerem jeden pozostaje Kraków. Małopolska skupia 56 proc. wszystkich noclegów turystów z Wielkiej Brytanii, a kolejne 14 proc. przypada na Mazowsze.

Innymi szklakami podróżują turyści z USA oraz Włoch. Amerykanie koncentrują się wprawdzie na Mazowszu (35 proc. pobytów) i Małopolsce (27 proc.), ale ich ruch ma szerszy zasięg regionalny. Bardzo wyraźnie widać ich np. na Podkarpaciu, gdzie spędzają 6 proc. swoich pobytów – to największy odsetek dla tego regionu spośród analizowanych w raporcie nacji.

Z kolei Włosi, oprócz tradycyjnej fascynacji Małopolską (42 proc. pobytów), chętnie odwiedzają Śląsk, na który przypada ponad jedna piąta ich pobytów w Polsce. W północno-wschodniej Polsce, m.in. na Podlasiu, kluczową rolę odgrywają goście z Litwy i Białorusi.

Inne artykuły o turystyce w Bizblog Spider's Web

Czarny koń z problemem wizerunkowym

Polska wyrasta na jednego z największych wygranych europejskiego rynku turystycznego. Od 2011 r. liczba noclegów udzielonych w naszym kraju turystom zagranicznym wzrosła o 90 proc. W tym samym czasie średnia dla całej Unii Europejskiej wyniosła zaledwie 56 proc. Polska osiągnęła 7. dynamikę w Unii, zostawiając w tyle tradycyjne potęgi turystyczne – Włochy, Hiszpanię, Francję czy Węgry. Choć wyprzedzają nas np. Słowenia, Chorwacja, Holandia czy Portugalia.

To, że tempo nie zwolniło, potwierdzają zresztą dane za pierwsze cztery miesiące 2026 r. W tym czasie liczba noclegów udzielonych zagranicznym gościom w Polsce zwiększyła się o 11 proc. r/r, przy średniej unijnej rzędu 5 proc. i stagnacji (0,3 proc.) w krajach Europy Zachodniej. Polska ustępowała w dynamice jedynie Irlandii, Litwie i Słowacji.

Mimo to, nasz rynek jest wciąż daleki od nasycenia. Na tysiąc mieszkańców przypada w Polsce obecnie zaledwie 556 noclegów turystów zagranicznych. To drugi z najniższych wynik wśród wszystkich dużych państw UE. Dla porównania: w Niemczech wskaźnik ten wynosi 995, we Francji 2181, a w Hiszpanii sięga 6633. Analitycy Pekao wyliczyli, że gdyby Polska zdołała jedynie dorównać do poziomu nasycenia notowanego u naszych zachodnich sąsiadów, nasz rynek turystyki przyjazdowej skoczyłby o kolejne 80 proc.

Co zatem stoi na przeszkodzie, aby ten gigantyczny potencjał w pełni uwolnić?

Zdaniem analityków Pekao barierą jest brak wyrazistego obrazu Polski.

Badania Polskiej Organizacji Turystycznej wskazują, że na kluczowych rynkach zachodnich potencjalni goście nadal słabo znają polską ofertę, nie dostrzegają jej wyróżników i nie otrzymują gotowych pomysłów na podróż. Problemem są także stereotypy, sezonowość i obawy związane z bliskością wojny – wyliczają autorzy raportu.

Wniosek z raportu

„Polska ma warunki, aby nadal zwiększać swoją pozycję na turystycznej mapie Europy. O sukcesie zdecyduje jednak nie sama liczba przyjazdów, lecz zdolność do budowy rozpoznawalnej marki, wydłużania pobytów i rozszerzania ruchu na kolejne regiony.”

— Raport Banku Pekao S.A.

Największym wyzwaniem wydaje się więc skłonienie potencjalnych turystów z zagranicy do zrobienia pierwszego kroku i dokonania pierwszej rezerwacji. Później powinno być już z górki.

Osoby, które już przyjechały, bardzo wysoko oceniają pobyt, bezpieczeństwo, atrakcje i relację jakości do ceny. Najważniejszym zadaniem jest więc nie tyle przekonanie turysty, że Polska spełni oczekiwania, ile skłonienie go do pierwszego wyboru naszego kraju – czytamy w raporcie Pekao.

Oby się udało: Polska ma bowiem wszelkie atuty, by na stałe wejść do turystycznej europejskiej pierwszej ligi.

Bartosz Krzyżaniak
Redaktor

Pierwsze teksty o gospodarce i biznesie publikował w latach 90. w „Pulsie Biznesu”. Pracował w „Życiu” i „Życiu Warszawy”, a po powrocie do „PB” został redaktorem prowadzącym. Współtworzył i kierował miesięcznikiem „EduFakty” oraz dwumiesięcznikiem „Uczę Nowocześnie”, organizował konferencje i wykładał. W 2017 r. pracował w redakcjach ekonomicznych WP, rok później trafił do „Forbesa”. Absolwent dziennikarstwa UW oraz studiów podyplomowych z polityki pieniężnej i bankowości centralnej (INE PAN, NBP).