Rząd dokręci śrubę śmieszkom zagrażającym bezpieczeństwu lotów. Nowe przepisy Prawa lotniczego mocno uderzą w osoby oślepiające pilotów laserami. Poważne konsekwencje mogą też spotkać osoby wypuszczające lampiony czy balony LED, a nawet puszczające sztuczne ognie.

Projekt nowelizacji Prawa lotniczego pojawił się w wykazie prac rządu. Ministerstwo Infrastruktury chce zmienić zasady nadzoru nad bezpieczeństwem lotów, a także zaostrzyć przepisy dotyczące laserów kierowanych w stronę samolotów i śmigłowców. Pojawią się też nowe obowiązki dla pilotów oraz całej branży lotniczej, a komisja badająca wypadki lotnicze zyska większą niezależność.
Uważaj, co puszczasz w niebo
Rząd chce zwiększyć ochronę pilotów przed niebezpiecznymi wiązkami światła, bo oślepienie pilota podczas lotu może nawet grozić katastrofą lotniczą, a także trwale uszkodzić wzrok członka załogi. Resort infrastruktury zwraca uwagę, że ten problem narasta. Liczba odnotowanych incydentów z użyciem laserów wzrosła z 12 w 2009 r. do aż 247 w 2024 r.
Szczególnie narażeni na oślepienie są piloci Lotniczego Pogotowia Ratunkowego, ze względu na łatwiejsze dotarcie z promieniem lasera do śmigłowców LPR wykonujących operacje lotnicze na lądowiskach szpitalnych - wskazuje wiceminister infrastruktury Piotr Malepszak.
Co konkretnie się zmieni? Nowe przepisy mają dokładniej określić, kiedy kierowanie światła w stronę statku powietrznego jest zabronione. Zakaz obejmie emisję lasera i światła z innych źródeł, jeśli mogą oślepić załogę, wywołać olśnienie lub stworzyć zagrożenie dla lotu. Ograniczenia obejmą też wypuszczanie obiektów, takich jak lampiony, balony LED czy sztuczne ognie, które mogą znaleźć się w przestrzeni powietrznej.
Więcej o lotnictwie przeczytasz w Bizblog Spider’s Web
Projekt przewiduje również limit natężenia wiązki laserowej wynoszący 50 nW/cm kw. Osoby planujące emisję światła lub wypuszczenie obiektów będą musiały złożyć wniosek o zgodę co najmniej 28 dni wcześniej. Dłuższy termin ma umożliwić dokładniejszą ocenę ryzyka dla ruchu lotniczego. Zmiany obejmą także przepisy precyzujące odpowiedzialność karną za działania stwarzające bezpośrednie zagrożenie dla życia lub zdrowia załogi i pasażerów.
Piloci postawieni do pionu
Zmieni się też sposób zgłaszania niebezpiecznych zdarzeń. Termin 72 godzin będzie liczony od chwili uzyskania informacji o incydencie, a nie od samego zdarzenia. To istotne, bo zdarza się, że usterka lub ślady zderzenia np. z ptakiem wykrywane są dopiero podczas przeglądu maszyny. Państwowa Komisja Badania Wypadków Lotniczych będzie mogła samodzielnie wznawiać zakończone badania, jeśli pojawią się nowe fakty, bez konieczności uzyskiwania polecenia ministra.
Stwierdzenie: »w razie ujawnienia nowych faktów mogących mieć wpływ na ustalenie przyczyn i okoliczności wypadku lub incydentu lotniczego, minister właściwy do spraw transportu może zlecić Komisji wznowienie już zakończonego badania«, może być uznane za ingerencję podmiotu zewnętrznego w pracę Komisji - pisze Malepszak.
Nowelizacja ma też wzmocnić system zapobiegania wypadkom. Urząd Lotnictwa Cywilnego będzie konsultować krajowy program bezpieczeństwa m.in. ze służbami państwowymi i instytucjami badającymi wypadki. Program ma być aktualizowany co najmniej raz na cztery lata, a krajowy plan bezpieczeństwa co roku.
Właściciele i użytkownicy prywatnych statków powietrznych muszą liczyć się z nowymi karami. Za niezłożenie w terminie rocznego sprawozdania o wykonanych lotach i wylatanych godzinach będzie grozić od 500 do 5 tys. zł kary. Piotr Malepszak zwraca uwagę, że w 2022 r. dane o nalocie przekazano dla zaledwie 43 proc. zarejestrowanych w Polsce statków powietrznych. Wyjaśnia, że bez tych informacji trudniej ocenić ryzyko wypadków i kierować kontrole tam, gdzie są najbardziej potrzebne.
Tematyką ekonomiczną zajmuje się od dziesięciu lat. Od 2014 do 2019 r. był dziennikarzem Money.pl, wcześniej współtworzył serwisy Mototok.pl i Biztok.pl w ramach Grupy O2, a następnie Wirtualnej Polski. W Bizblogu pisze o biznesie, prawie i podatkach.