REKLAMA

Odpowiedzą za wciskanie nam zielonego. Ciekawe, co zrobi Nawrocki

Koniec z ściemnianiem na temat ekologicznego charakteru produktów. Nowa ustawa nie tylko ukróci greenwashing, ale także wprowadzi obowiązek rzetelnych informacji o trwałości i naprawialności produktów. Nowe przepisy będą lepiej chronić prawa konsumenta, ale ich los zależy od prezydenta.

greenwashing ustawa
REKLAMA

Sklepy i producenci będą musieli przestrzegać nowych zasad dotyczących reklamowania ekologiczności produktów oraz informowania o ich trwałości i naprawach. Przepisy przygotowane przez Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów wdrażają unijną dyrektywę zakazującą greenwashingu, czyli przedstawiania produktów jako bardziej przyjaznych środowisku, niż to jest w rzeczywistości. Ustawa została już klepnięta przez parlament, a teraz trafi do prezydenta.

REKLAMA

Czym jest greenwashing?

Jedna z najważniejszych zmian dotyczy haseł takich jak „eko”, „zielony”, „przyjazny dla środowiska” czy „neutralny dla klimatu”. Użycie takiego określenia pociągnie za sobą bardzo konkretne obowiązki. Firma będzie musiała mieć podstawę do takiej deklaracji, a w wielu przypadkach także spełniać określone kryteria lub korzystać z uznanego systemu certyfikacji. Chodzi o to, aby konsument nie był narażony na ekościemę, której sam nie będzie w stanie zweryfikować.

Zakazane mają być też konkretne sposoby wprowadzania klientów w błąd. Firma nie będzie mogła przedstawiać jednej ekologicznej cechy jako zalety całego produktu ani reklamować jako wyjątkowej właściwości czegoś, co jest obowiązkowe z mocy prawa. Problemem będzie też deklarowanie neutralności klimatycznej wyłącznie dzięki kompensowaniu emisji poza działalnością firmy, zamiast ich rzeczywistego ograniczania.

REKLAMA

Nowe przepisy obejmą też sprzęt elektroniczny i jego oprogramowanie. Sprzedawca lub producent nie będzie mógł ukrywać, że aktualizacja pogorszy działanie urządzenia ani przedstawiać opcjonalnej aktualizacji jako koniecznej do zachowania zgodności z umową. Projekt uderza też w sztuczne skracanie życia produktów oraz nakłanianie do wymiany tuszu, wkładów czy części wcześniej, niż jest to technicznie potrzebne.

REKLAMA

Więcej informacji na temat praw konsumenta:

REKLAMA

Zmienić ma się też podejście do części zamiennych i napraw. Zakazane będzie przedstawianie produktu jako łatwego do naprawy, jeśli z powodów technicznych lub konstrukcyjnych nie jest to możliwe. Firmy nie będą też mogły bezpodstawnie straszyć klientów używaniem zamienników ani zatajać, że zastosowanie części innego producenta ograniczy funkcje urządzenia. Ma to utrudnić zniechęcanie konsumentów do naprawy posiadanego sprzętu i nakłanianie ich do kupna nowego.

Jasne informacje przed zakupem

Więcej informacji mamy dostawać przed zakupem. W zależności od rodzaju produktu sprzedawca będzie musiał podać m.in. okres wsparcia aktualizacjami, informacje o możliwości naprawy oraz dostępności, cenie i sposobie zamawiania części. Przy niektórych produktach pojawi się też punktowa informacja o możliwości naprawy.

REKLAMA

Projekt wprowadza też jednolite unijne oznaczenia dotyczące odpowiedzialności za zgodność towaru z umową oraz gwarancji trwałości. Konsument ma łatwiej odróżnić ustawową odpowiedzialność sprzedawcy od dobrowolnej gwarancji producenta. Jeśli producent zaoferuje bezpłatną gwarancję trwałości całego produktu na dłużej niż dwa lata i przekaże odpowiednie dane sprzedawcy, informacja o niej będzie musiała zostać odpowiednio pokazana przed zakupem.

A kary? UOKiK będzie mógł nałożyć na firmę karę do 10 proc. jej rocznego obrotu, a na menedżerów do 2 mln zł. Dochodzą do tego kary administracyjne od Inspekcji Handlowej. Z kolei oszukani konsumenci dostaną konkretny oręż w sądzie – będą mogli żądać unieważnienia umowy, pełnego zwrotu pieniędzy za ściemniony produkt oraz nakazania firmie wpłaty na cele ekologiczne.

REKLAMA

Rząd i UOKiK przekonują, że te zmiany są potrzebne, bo konsumenci mają dziś problem z oceną ekologicznych deklaracji i możliwości naprawy produktów. Według danych Komisji Europejskiej ponad połowa przeanalizowanych twierdzeń ekologicznych było niejasnych, wprowadzających w błąd lub bezpodstawnych, a 80 proc. badanych miało trudności ze znalezieniem informacji o naprawialności.

Jacek Bereźnicki
Redaktor

Tematyką ekonomiczną zajmuje się od dziesięciu lat. Od 2014 do 2019 r. był dziennikarzem Money.pl, wcześniej współtworzył serwisy Mototok.pl i Biztok.pl w ramach Grupy O2, a następnie Wirtualnej Polski. W Bizblogu pisze o biznesie, prawie i podatkach.

REKLAMA
REKLAMA