Zapłacę za nocleg, a potem przeproszę, że przyjechałem. Taki podatek chcą wprowadzić
Uwielbiam takie nazwy. „Opłata turystyczno-rekompensacyjna” brzmi przecież o wiele lepiej niż zwykła opłata od noclegu. Zwłaszcza że to turysta ma płacić, a rekompensatę dostanie gmina. Projekt jest już w Sejmie i jeżeli przejdzie, samorządy dostaną możliwość znacznie szerszego sięgania do naszych kieszeni. Może chodzić o 700 mln zł rocznie.

Jadę nad morze na urlop. Płacę za hotel, restauracje, parking, lody, gofry i smażoną rybę, której cena sugeruje, że przed chwilą przyleciała prywatnym odrzutowcem z Malediwów. Zostawiam pieniądze hotelarzowi, restauratorowi i sklepikarzowi. Robię więc dokładnie to, czego lokalna gospodarka ode mnie oczekuje i wydaję pieniądze.
Okazuje się jednak, że to może za mało. Gmina potrzebuje jeszcze rekompensaty za to, że przyjechałem.
Turysto, trzeba cię zrekompensować
Projekt grupy posłów PSL i Trzeciej Drogi zakłada zastąpienie obecnej opłaty miejscowej opłatą turystyczno-rekompensacyjną. 2 września odbyło się jego pierwsze czytanie w Sejmie i dokument trafił do dalszych prac w komisjach.
Dzisiaj opłata miejscowa nie może być pobierana wszędzie. Miejscowość musi spełniać określone warunki klimatyczne i krajobrazowe. Maksymalna stawka w 2026 r. wynosi 3,46 zł za dobę.
O wprowadzeniu opłaty w nowej wersji decydowałaby rada gminy, a do jej pobierania nie potrzebną będą już ani wyjątkowy klimat, ani malowniczy krajobraz.
Limit ma podskoczyć ponad trzykrotnie
Projekt zakłada, że zmieni się zasada naliczania maksymalnych opłat. Oczywiście w taki sposób, by gminy mogły dostać więcej pieniędzy. W efekcie za dzień pobytu zamiast obecnych 3,46 zł płacilibyśmy 10,99 zł. Podwyżka wyniosłaby więc 200 proc.
Autorzy projektu kalkulują skutki podniesienia opłat przy założeniu, że średnia stawka wyniesie 7 zł. W takim wariancie wpływy mogłyby przekroczyć 700 mln zł rocznie. Z tego około 455 mln zł mieliby zapłacić krajowi turyści.
Fakt jej relatywnie niewielkiej wysokości (...) spowoduje, iż przedmiotowa opłata nie będzie istotnym obciążeniem dla podróżnych – przekonują autorzy projektu.
Bardzo lubię ten sposób liczenia. 455 mln zł rocznie wyjętych z kieszeni Polaków to dużo. Ale skoro wyjmujemy po kilka złotych naraz, okazuje się, że to śmiesznie mało.
Dostaniesz rekompensatę. Może zniżkę do muzeum
Na szczęście turysta nie zostanie z niczym. Żeby gmina mogła pobierać nową opłatę, ma również ustanowić rekompensatę dla osoby, która ją zapłaciła. Projekt wskazuje, że może to być zniżka do gminnej instytucji kultury, ośrodka sportu albo na inną ofertę turystyczną. To mój ulubiony fragment.
Więcej o podatkach lokalnych
Płacę gminie dodatkowe pieniądze za to, że nocuję na jej terenie, ale w zamian mogę dostać zniżkę na coś, czego być może w ogóle nie chciałem kupować. Nie wybierasz się do muzeum, na basen albo koncert? Trudno. Najważniejsze, że zostałeś zrekompensowany.
Projekt nie określa przy tym minimalnej wartości takiej rekompensaty. Podczas pierwszego czytania posłowie pytali więc, czy gmina będzie mogła pobrać od rodziny kilkaset złotych i zaoferować w zamian symboliczną zniżkę do jednej placówki.
Całkiem dobre pytanie.
Nie wszystko zostanie w gminie
Ustawa przewiduje, że z każdych 100 zł pobranych od turystów 80 zł zostanie w gminie. 18 zł trafi do Polskiej Organizacji Turystycznej, a 2 zł przypadną twojemu gospodarzowi.
To również rodzi pytanie o samą nazwę opłaty. Jeśli ma ona rekompensować gminom koszty związane z ruchem turystycznym – sprzątanie, odpady czy utrzymanie infrastruktury – to dlaczego jedna piąta wpływów ma od razu wywędrować z gminy. Nad sprawą pochylił się Warsaw Enterprise Institute i skwitował to w następujący sposób:
Jedyną realną rekompensatą dla turysty za poniesione koszty, jest zaprzestanie ich pobierania – uważa Warsaw Enterprise Institute.
Miejscowości przeżywające w sezonie prawdziwe oblężenie rzeczywiście ponoszą dodatkowe koszty. Sam pomysł, żeby turysta się do nich dokładał, da się obronić.
Tylko powiedzmy to wprost. Chcemy stworzyć nowe, większe źródło dochodów dla samorządów i obciążyć osoby nocujące dodatkową opłatą. Nie trzeba do tego wymyślać językowych fikołków.
Najlepszy turysta? Taki, który zapłaci i nie przyjedzie
Najbardziej zabawna jest bowiem właśnie konstrukcja tego pomysłu. Turysta płaci, ponieważ trzeba zrekompensować skutki jego obecności, a potem dostaje rekompensatę za to, że zapłacił rekompensatę.
Jeszcze kilka takich pomysłów i powstanie opłata od opłaty, do której samorządy dorzucą kupon rabatowy na następną opłatę. Gratuluję posłom inwencji.
Szef redakcji Bizblog.pl. W mediach od 30 lat. Pisze o małym biznesie, podatkach i finansach osobistych. Do Spidersweb.pl przeszedł z Wirtualnej Polski, gdzie najpierw był szefem wydawców Money.pl, a potem zastępcą redaktora naczelnego. Pierwszą posadę w mediach dostał w „Gazecie Wyborczej”, pracował w „Pulsie Biznesu”, „Życiu”, miesięczniku „Pieniądz”, „Businessman Magazine”, Miesięczniku Finansowym „BANK”. W tym ostatnim był redaktorem prowadzącym kilku edycji prestiżowych raportów „Największe banki w Polsce“ oraz „IT@BANK”.