Koreańska giełda runęła o niemal 11 proc., Samsung zaliczył najgorszą sesję od blisko dwóch dekad, a akcje SK Hynix potaniały o prawie 15 proc. Wyprzedaż zaczęła się dzień wcześniej na Wall Street, gdzie mocno oberwała Nvidia. Powód? Inwestorzy podejrzewają, że boom na sztuczną inteligencję napędzają nie zyski, lecz kolejne setki miliardów dolarów długu.

Jeszcze w poniedziałek wydawało się, że giełdy dostały długo wyczekiwany sygnał do odbicia. Po gwałtownej eskalacji konfliktu między Stanami Zjednoczonymi a Iranem doszło do nieformalnego wstrzymania ataków. Nie zawarto formalnego rozejmu, ale amerykańska „pauza w bombardowaniach” i brak kolejnych działań odwetowych ze strony Iranu wystarczyły, aby inwestorzy przestali przygotowywać się na najgorszy scenariusz.
Cena ropy Brent, która w poprzednim tygodniu przekroczyła 100 dol. za baryłkę, spadła w poniedziałek o 6,3 proc., do 85,87 dol. Tańszy surowiec zmniejszył obawy przed kolejną falą inflacji i wzrostem kosztów energii. Na Wall Street zapanowała jednak bardzo wybiórcza ulga.
Ropa tanieje, ale Nvidia ciągnie technologię w dół
Dow Jones Industrial Average zakończył poniedziałkową sesję wzrostem o 0,5 proc., a indeks mniejszych amerykańskich firm Russell 2000 zyskał około 0,6 proc. S&P 500 pozostał praktycznie bez zmian. Technologiczny Nasdaq stracił natomiast około 0,2 proc. Głównym ciężarem okazały się spółki produkujące półprzewodniki, na czele z Nvidią, której akcje potaniały o około 5 proc.
Na szerokim rynku dominował optymizm. Rosły banki, spółki przemysłowe, firmy spożywcze, producenci oprogramowania i duża część największych firm technologicznych. Traciły przede wszystkim koncerny energetyczne, dla których spadek cen ropy oznacza niższe przychody. Nvidia wyłamała się jednak z tego schematu. I nie chodziło tylko o kolejną korektę po wcześniejszych wzrostach.
Inwestorzy zaczęli obawiać się, że największy beneficjent boomu na AI coraz głębiej angażuje się w finansowanie firm, które później kupują jego procesory.
Nvidia pomoże klientowi pożyczyć 250 mld dol.
Według doniesień „The Wall Street Journal” Nvidia prowadzi rozmowy o udzieleniu gwarancji finansowych w wysokości około 250 mld dol. dla ogromnego centrum danych, które w południowej części stanu Ohio chce zbudować należąca do SoftBanku spółka SB Energy. Głównym najemcą mocy obliczeniowej miałoby zostać OpenAI. Projekt ma mieć docelowo moc aż 10 GW, a jego całkowity koszt, razem z procesorami umieszczonymi w serwerowniach, może przekroczyć 500 mld dol.
Gwarancja Nvidii nie oznacza, że producent chipów od razu przeleje 250 mld dol. na konto OpenAI. Firma miałaby zabezpieczyć zobowiązania związane z budową centrum oraz jego wynajmem. Dla banków i innych pożyczkodawców oznaczałoby to, że za projektem stoi nie tylko wciąż nierentowne OpenAI, lecz również jedna z największych i najbardziej dochodowych firm na świecie.
Jednocześnie Nvidia ma rozważać osobne finansowanie zakupu swoich procesorów przez OpenAI. Wartość tej części przedsięwzięcia mogłaby sięgnąć kolejnych 350 mld dol. Rozmowy trwają, ich warunki nie zostały uzgodnione, a Reuters nie był w stanie niezależnie potwierdzić informacji „WSJ”.
Dla Nvidii taki układ ma oczywistą zaletę. Firma pomaga sfinansować centrum danych, a jednocześnie zabezpiecza sobie klienta, który przez lata będzie potrzebował ogromnej liczby jej procesorów.
Więcej naszych wpisów o AI
Rynek zobaczył jednak drugą stronę tej konstrukcji. Producent chipów pomaga klientowi zdobyć pieniądze, aby ten klient mógł kupić chipy od producenta. Im więcej Nvidia sprzedaje, tym lepiej wyglądają jej wyniki i tym większe ma możliwości finansowania kolejnych przedsięwzięć.
Piętrzenie się długu między spółkami sektora generuje ryzyko bańki kredytowej, która pękłaby z hukiem, gdyby obiecywane zyski z AI nie spełniły oczekiwań – uważa Aleksander Jabłoński, analityk rynków finansowych XTB.
Setki miliardów płyną w centra danych
Obawy inwestorów zwiększa skala ogłaszanych przedsięwzięć. Kilka dni wcześniej Nvidia i koreański SK Group zapowiedziały inicjatywę związaną z AI o wartości przekraczającej 500 mld dol. Porozumienie obejmuje budowę dużych centrów danych oraz wieloletnią współpracę ze spółką SK Hynix przy produkcji pamięci wykorzystywanych w procesorach AI.
SK Telecom planuje między innymi budowę centrum danych o mocy do 2 GW. Obiekt ma wykorzystywać układy Nvidia Vera Rubin oraz pamięci HBM4 produkowane przez SK Hynix. Pierwsza część infrastruktury ma rozpocząć działalność w 2027 r.
Nie oznacza to, że Nvidia sama wyda 500 mld dol. Kwota obejmuje wiele planowanych projektów, partnerów, dostawy sprzętu i przyszłe nakłady. Nie jest to również jedna runda finansowania, którą należy po prostu dodać do potencjalnych gwarancji dla OpenAI.
Wspólny mianownik pozostaje jednak ten sam. Rozwój sztucznej inteligencji wymaga coraz większych nakładów na procesory, pamięci, budynki, sieci energetyczne i elektrownie. Firmy technologiczne coraz częściej nie są w stanie finansować takich wydatków wyłącznie z własnych pieniędzy, dlatego sięgają po dług i skomplikowane umowy z partnerami.
Według Reuters nakłady największych operatorów chmurowych na rozwój infrastruktury mogą w 2026 r. sięgnąć 875 mld dol. Problem polega na tym, że tempo wzrostu wydatków jest znacznie łatwiejsze do policzenia niż przyszłe zyski z AI.
Koreańska giełda runęła
Niepokój szybko przeszedł ze Stanów Zjednoczonych do Azji. We wtorek koreański indeks KOSPI spadł o 10,84 proc., do 6023,66 pkt. Był to najgorszy dzień rynku od początku marcowych zawirowań wywołanych wojną z Iranem. Akcje SK Hynix potaniały o 14,7 proc., a Samsung Electronics stracił ponad 13 proc. Obie spółki odpowiadają łącznie za niemal połowę wartości indeksu KOSPI, dlatego ich przecena pociągnęła w dół praktycznie cały rynek.

Spośród 917 notowanych spółek wzrostem zakończyło dzień zaledwie 36. Zagraniczni inwestorzy sprzedali koreańskie akcje za około 5 bln wonów. Wyprzedaż objęła też inne azjatyckie rynki. Japoński producent pamięci Kioxia stracił ponad 18 proc., a notowany na Tajwanie MediaTek – niemal 10 proc.
SK Hynix jest jednym z najważniejszych dostawców pamięci HBM dla Nvidii. Są one niezbędne do działania najbardziej zaawansowanych procesorów przeznaczonych do trenowania modeli sztucznej inteligencji. Przez ostatnie lata koreańska spółka była więc jednym z największych giełdowych beneficjentów boomu na AI. Teraz z tego samego powodu stała się szczególnie podatna na zmianę nastrojów.
Bloomberg nazwał zjawisko „pogłębiającym się zmęczeniem AI”. Inwestorzy nie odwracają się od samej technologii, ale coraz mniej chętnie przyjmują kolejne zapowiedzi gigantycznych inwestycji jako automatycznie dobrą wiadomość.
Chiny dokładają kolejny problem
Obawy o finansowanie centrów danych nie były jedynym powodem azjatyckiej wyprzedaży. Inwestorów zaniepokoiły również postępy Chin w produkcji półprzewodników oraz maszyn potrzebnych do ich wytwarzania.
Na rynku pojawiły się informacje o rozwoju przez chińskie przedsiębiorstwa własnych urządzeń do litografii w głębokim ultrafiolecie, czyli DUV. Takie maszyny służą do nanoszenia niezwykle małych elementów na płytki krzemowe.
Szczegóły dotyczące możliwości urządzeń i terminu ich komercyjnego wykorzystania pozostają niejasne. Gdyby jednak chińskim firmom udało się ograniczyć zależność od zachodnich dostawców, mogłyby szybciej zwiększać produkcję półprzewodników i pamięci.
Dla Samsunga oraz SK Hynix oznaczałoby to pojawienie się silniejszej, często tańszej konkurencji.
Niepokój zwiększył także giełdowy debiut chińskiego producenta pamięci ChangXin Memory Technologies, znanego jako CXMT. Spółka pozyskała około 8,6 mld dol., a jej notowania podczas pierwszej sesji gwałtownie wzrosły. Sukces oferty pokazał, że chiński sektor półprzewodników może liczyć na ogromne zainteresowanie lokalnego kapitału.
Rynek chce zobaczyć pieniądze zarabiane przez AI
Przez ostatnie lata niemal każda zapowiedź budowy centrum danych, zakupu procesorów lub zwiększenia nakładów na AI była przyjmowana przez giełdy z entuzjazmem. Inwestorzy zakładali, że rosnąca liczba serwerowni i coraz większe modele automatycznie przełożą się na przyszłe przychody. Koszty schodziły na dalszy plan.
Teraz podejście zaczyna się zmieniać. Kolejne setki miliardów dolarów nie są już wyłącznie dowodem na ogromne zainteresowanie sztuczną inteligencją. Są także zobowiązaniem, które trzeba będzie spłacić.
Nowe projekty w ramach nadmuchanego już zamkniętego obiegu „długów AI” przestały być byczym argumentem dla rynków. Inwestorzy czekają na sygnał, że sztuczna inteligencja, poza chłonięciem kapitału inwestycyjnego, jest w stanie generować przewidywalne i wymierne zyski – wskazuje Aleksander Jabłoński.
Nie oznacza to jeszcze, że bańka AI właśnie pękaa. Nvidia pozostaje niezwykle rentowną firmą, a zapotrzebowanie na moc obliczeniową nadal rośnie. Również Samsung i SK Hynix dostarczają elementy, bez których budowa nowoczesnych centrów danych byłaby niemożliwa.
Poniedziałkowa przecena na Wall Street i wtorkowy krach w Korei pokazują jednak, że inwestorzy przestali traktować każde nowe centrum danych jako gwarancję przyszłych zysków. Coraz częściej pytają nie o to, ile jeszcze miliardów dolarów można zainwestować w sztuczną inteligencję, lecz kto ostatecznie odda pożyczone pieniądze – i czy użytkownicy AI zapłacą za jej usługi wystarczająco dużo.
Szef redakcji Bizblog.pl. W mediach od 30 lat. Pisze o małym biznesie, podatkach i finansach osobistych. Do Spidersweb.pl przeszedł z Wirtualnej Polski, gdzie najpierw był szefem wydawców Money.pl, a potem zastępcą redaktora naczelnego. Pierwszą posadę w mediach dostał w „Gazecie Wyborczej”, pracował w „Pulsie Biznesu”, „Życiu”, miesięczniku „Pieniądz”, „Businessman Magazine”, Miesięczniku Finansowym „BANK”. W tym ostatnim był redaktorem prowadzącym kilku edycji prestiżowych raportów „Największe banki w Polsce“ oraz „IT@BANK”.