REKLAMA

Firmy rzuciły się na AI. Teraz nie wiedzą, jak nad nią zapanować

Od 2 sierpnia 2026 r. wejdzie w życie kolejny etap AI Act, w tym obowiązki dotyczące przejrzystości systemów i treści generowanych przez sztuczną inteligencję. Dlaczego to ważne? W Polsce 77 proc. firm planuje zwiększyć wydatki na rozwiązania wykorzystujące sztuczną inteligencję. Formalną strategię rozwoju AI ma jednak tylko 55 proc. przedsiębiorstw, a całą załogę przeszkoliło 43 proc.

AI Act

W ciągu trzech lat odsetek polskich firm, które wdrożyły albo właśnie wdrażają rozwiązania oparte na sztucznej inteligencji, wzrósł z 62 do 77 proc. Taki sam odsetek przedsiębiorstw planuje w najbliższych miesiącach zwiększyć wydatki na AI. Za inwestycjami nie zawsze nadążają jednak wewnętrzne zasady. Formalną strategię wykorzystania sztucznej inteligencji ma 55 proc. badanych firm. Kolejne 29 proc. dopiero nad nią pracuje.

Problem nie sprowadza się do braku jednego dokumentu. Firmy muszą wiedzieć, jakich narzędzi używają pracownicy, jakie dane do nich wprowadzają, kto zatwierdza nowe rozwiązania i czy algorytm jedynie pomaga człowiekowi, czy zaczyna w praktyce podejmować za niego decyzje.

Kupujemy innowacje znacznie szybciej, niż uczymy się nad nimi panować. W wielu organizacjach wdrożenia AI przypominają dziś jazdę bez trzymanki: firmy mają kilkanaście inteligentnych narzędzi, ale kompletnie nie wiedzą, gdzie wyciekają ich dane ani czy algorytmy nie podejmują za nich kluczowych decyzji personalnych – mówi Tomasz Wykowski, Country Manager Poland w Factorial.

Bruksela zmieniła jedno zdanie. Dla firm to duża różnica

Obowiązek dbania o kompetencje osób korzystających ze sztucznej inteligencji nie jest nowy. Artykuł 4 AI Act jest stosowany od 2 lutego 2025 r. Od 2 sierpnia 2026 r. jego przestrzeganie mają jednak nadzorować właściwe organy krajowe. Tuż przed tym terminem Unia Europejska nieco zmieniła treść przepisu. Na pierwszy rzut oka korekta może wyglądać jak prawnicza kosmetyka. W rzeczywistości istotnie zmienia położenie przedsiębiorców.

W pierwotnej wersji AI Act dostawcy i podmioty korzystające z systemów AI mieli podejmować działania w celu zapewnienia pracownikom „odpowiedniego poziomu kompetencji w zakresie AI”. Firma miała więc nie tylko szkolić załogę, lecz także w możliwie największym stopniu doprowadzić ją do określonego poziomu wiedzy.

Po wejściu w życie Digital Omnibus obowiązek sformułowano łagodniej. Firmy nadal muszą działać, ale teraz mają „wspierać rozwój” kompetencji pracowników. Z przepisu usunięto wymaganie zapewnienia konkretnego albo „wystarczającego” poziomu wiedzy. Komisja Europejska wyjaśnia wprost, że przedsiębiorstwo nie musi zagwarantować, iż każdy pracownik osiągnie z góry określony poziom znajomości AI.

Różnica między „zapewnić poziom” a „wspierać rozwój” wygląda niepozornie. Wcześniejszą wersję można było odczytywać jako oczekiwanie osiągnięcia pewnego rezultatu. Po zmianie nacisk został przesunięty na działania podejmowane przez firmę. Przedsiębiorca powinien więc potrafić wykazać, że rozpoznał sposób używania AI, ocenił ryzyko i zapewnił pracownikom odpowiednie wskazówki lub szkolenia. Nie musi natomiast udowadniać, że każda osoba zdała egzamin i osiągnęła jeden, narzucony wszystkim poziom wiedzy.

Zmiana jest szczególnie istotna dla małych firm. W pierwotnym brzmieniu przepisu trudno było ustalić, kiedy poziom kompetencji staje się już „wystarczający”. Powstawało ryzyko, że przedsiębiorcy będą kupować rozbudowane szkolenia i certyfikaty głównie po to, aby zabezpieczyć się na wypadek kontroli. Nowe przepisy nie oznaczają jednak skasowania obowiązku. Artykuł 4 nadal obejmuje zarówno firmy tworzące systemy AI, jak i organizacje korzystające z narzędzi dostarczanych przez innych producentów. Nie wystarczy więc stwierdzić, że przedsiębiorstwo tylko wykupiło dostęp do gotowego programu.

Nie każdy pracownik potrzebuje takiego samego szkolenia

AI Act nie wymaga przeprowadzenia jednego, jednakowego kursu dla całej załogi. Nie wprowadza również obowiązkowego certyfikatu ani stanowiska firmowego pełnomocnika do spraw sztucznej inteligencji.

Zakres działań powinien zależeć od tego, co pracownik robi z AI, jakie ma doświadczenie i jakie konsekwencje może spowodować błąd systemu. Komisja Europejska zaleca, aby przedsiębiorstwo najpierw ustaliło, jakich rozwiązań używa, przez kogo są obsługiwane i jakie ryzyka są z nimi związane. Dopiero na tej podstawie powinno dobierać szkolenia i instrukcje.

Innej wiedzy potrzebuje pracownik, który prosi chatbota o skrócenie wiadomości albo przetłumaczenie opisu produktu. Powinien przede wszystkim wiedzieć, że system może zmyślać, popełniać błędy i ujawniać informacje przekazane mu w poleceniu.

Znacznie większa odpowiedzialność spoczywa na rekruterze korzystającym z programu oceniającego kandydatów, pracowniku banku analizującym zdolność kredytową albo osobie posługującej się AI przy podejmowaniu decyzji wpływających na zdrowie i bezpieczeństwo ludzi.

W przypadku systemów wysokiego ryzyka złagodzenie art. 4 nie usuwa bardziej szczegółowych obowiązków. Firmy wdrażające takie rozwiązania nadal muszą zadbać, aby osoby odpowiedzialne za nadzór nad algorytmem miały odpowiednie kompetencje, przeszkolenie i uprawnienia.

Wymagamy innej odpowiedzialności od osoby, która prosi AI o napisanie maila, a innej od rekrutera, którego narzędzie na bazie algorytmów przesiewa ludzkie życiorysy. Musimy wyjść z fazy fascynacji technologią i wejść w fazę twardej odpowiedzialności. Ktoś zawsze musi stać za decyzją maszyny – podkreśla Tomasz Wykowski.

AI używa już 78 proc. pracowników

Różnicę między szybkim rozpowszechnianiem się technologii a przygotowaniem ludzi pokazują dane z raportu „Ukryta siła sztucznej inteligencji”, przygotowanego przez Factorial.

Z narzędzi wykorzystujących AI korzysta w codziennej pracy już 78 proc. badanych, a następne 16 proc. zamierza zacząć z nich korzystać. Jednocześnie tylko 51 proc. pracowników uważa się za dobrze przygotowanych do pracy w środowisku silnie kształtowanym przez sztuczną inteligencję.

Co dziesiąty badany ocenia swoją gotowość jako niewielką albo żadną. Tymczasem szkolenia obejmujące wszystkich pracowników przeprowadziło tylko 43 proc. firm. Samo przeszkolenie całej załogi nie przesądza jeszcze o dobrym przygotowaniu przedsiębiorstwa. Ogólny kurs pokazujący działanie chatbota może nie wystarczyć osobie, która na podstawie podpowiedzi algorytmu podejmuje decyzje dotyczące zatrudnienia, wynagrodzenia albo oceny pracownika.

Więcej wpisów o sztucznej inteligencji w firmach

Z drugiej strony po zmianie art. 4 firma nie musi kierować każdego zatrudnionego na rozbudowane i kosztowne szkolenie. Dla części pracowników wystarczające mogą być jasne zasady określające, jakich danych nie wolno wprowadzać do zewnętrznych narzędzi, kiedy trzeba sprawdzić odpowiedź AI i kto odpowiada za zatwierdzenie wyniku.

Firmy mają narzędzia, ale nie zawsze mają nad nimi kontrolę

Sztuczna inteligencja nie jest już wykorzystywana wyłącznie do eksperymentów. Aż 28 proc. firm używa jej w wielu procesach, 22 proc. wdrożyło pierwsze rozwiązania biznesowe, a 19 proc. wykorzystuje AI w głównych obszarach działalności. Według deklaracji 71 proc. organizacji rozpoczęło już wdrażanie zasad i procedur korzystania ze sztucznej inteligencji. Niepokojące jest jednak to, że 16 proc. rozpoczęło ten proces, ale go przerwało. Kolejne 8 proc. dopiero planuje się nim zająć.

Analizę cyberbezpieczeństwa przed uruchomieniem narzędzi AI przeprowadziło 96 proc. firm. Ponad jedna trzecia tej grupy przyznaje jednak, że kontrola miała ograniczony zakres.

Oznacza to, że część przedsiębiorstw może znać oficjalnie kupowane systemy, ale nie mieć pełnej wiedzy o narzędziach uruchamianych samodzielnie przez pracowników. Wystarczy bezpłatne konto w popularnej usłudze, aby firmowe dokumenty, dane klientów albo fragmenty kodu zaczęły trafiać poza kontrolowane środowisko przedsiębiorstwa.

Największym wyzwaniem nie będzie przygotowanie jednego dokumentu na potrzeby audytu, lecz stworzenie procesu, który nadąży za rzeczywistym tempem wdrażania technologii. Rejestr wykorzystywanych rozwiązań, zasady ich zatwierdzania i okresowa ocena ryzyka muszą być aktualizowane na bieżąco, a nie raz na kilka lat – zauważa Tomasz Wykowski.

Złagodzenie art. 4 daje firmom więcej swobody i ogranicza ryzyko tworzenia kosztownego obowiązku szkoleniowego tylko dla formalności. Nie jest jednak zgodą na pozostawienie pracowników samych sobie. Firma nadal powinna wiedzieć, kto korzysta z AI, do czego jej używa i jakie błędy mogą wyniknąć z niewiedzy.

Najważniejszą zmianę można więc streścić prosto: przedsiębiorcy nie muszą zagwarantować, że każdy pracownik stanie się ekspertem od sztucznej inteligencji. Musi jednak pokazać, że nie wprowadza tej technologii na ślepo.

Arek Braumberger
Redaktor

Szef redakcji Bizblog.pl. W mediach od 30 lat. Pisze o małym biznesie, podatkach i finansach osobistych. Do Spidersweb.pl przeszedł z Wirtualnej Polski, gdzie najpierw był szefem wydawców Money.pl, a potem zastępcą redaktora naczelnego. Pierwszą posadę w mediach dostał w „Gazecie Wyborczej”, pracował w „Pulsie Biznesu”, „Życiu”, miesięczniku „Pieniądz”, „Businessman Magazine”, Miesięczniku Finansowym „BANK”. W tym ostatnim był redaktorem prowadzącym kilku edycji prestiżowych raportów „Największe banki w Polsce“ oraz „IT@BANK”.