Po wakacjach zawsze przybywa osób z długami za nieopłacone kary za jazdę na gapę. W bazie dłużników BIG InfoMonitor widnieje obecnie blisko 132 tys. takich delikwentów, a ich łączny dług pozwoliłby na zakup 70 nowych autobusów elektrycznych. Lokalni przewoźnicy narzekają, że zaległości hamują nowe inwestycje.

BIG InfoMonitor podaje, że wakacje i wzmożony sezon urlopowy wcale nie minimalizują liczby osób jeżdżących na gapę. Od dwóch lat zarówno liczba dłużników, jak i łączna kwota ich zaległości w rejestrze długów wzrastają w październiku i listopadzie.
Takie zachowania mają bezpośrednie przełożenie na kondycję budżetów miejskich i hamują rozwój infrastruktury. Przewoźnicy, zamiast inwestować w komfort podróżnych i nowe trasy, muszą przeznaczać czas oraz środki na żmudne procesy windykacyjne. Dług nie spłacony w ciągu 30 dni od wezwania, zostaje bowiem wpisany do rejestru dłużników,
Dane BIG InfoMonitor wskazują, że gapowicze zgromadzili już 206,7 mln zł przeterminowanego długu. Niestety, rozwiązania problemu w najbliższym czasie nie należy się spodziewać, ponieważ osoby zmagające się z nieterminowymi płatnościami nie mają zwykle rezerw w domowym budżecie lub muszą w pierwszej kolejności regulować pilniejsze zobowiązania, takie jak rachunki za prąd, wodę, internet czy alimenty.
Pułapka odsetek
Statystyczny polski gapowicz ma obecnie do oddania aż 1 567 zł. To kwota znacznie przewyższająca wartość standardowego mandatu wystawianego podczas kontroli. Najwyższe średnie zadłużenie ponownie notowane jest w województwie łódzkim, gdzie na jedną osobę przypada 1 801 zł długu.
Utrzymywanie się średniego zadłużenia na tak wysokim poziomie to dowód na to, że pasażerowie wpadają w klasyczną pułapkę. Niezapłacona kara podstawowa błyskawicznie obrasta w odsetki ustawowe, koszty upomnień oraz opłaty windykacyjne – mówi Paweł Szarkowski, prezes BIG InfoMonitor.
Problemy wynikają najczęściej z braku świadomości przepisów. Osoby zalegające ze spłatą kar odkładają je na później, skupiając się na pilniejszych wydatkach. W międzyczasie zostają wpisani do rejestru, w przyszłości może to skutkować odmową zakupu sprzętu na raty, odrzuceniem wniosku o abonament telekomunikacyjny czy kredyt w banku.
Więcej wiadomości na temat pieniędzy:
Kto ma największy problem
Mapa zaległości wyraźnie wskazuje centralną i północną część kraju jako obszary z największym odsetkiem dłużników. Liderem tego niechlubnego zestawienia jest województwo łódzkie. Odnotowano tam ponad 42 tys. osób, których łączne zaległości wynoszą 76 mln zł. Oznacza to, że znajduje się tam ponad jedna trzecia całego ogólnopolskiego zadłużenia.
Na drugim miejscu plasuje się województwo mazowieckie, gdzie niemal 27 tys. osób wygenerowało blisko 40 mln zł długu. Trzecią pozycję zajmuje województwo pomorskie z kwotą przekraczającą 22,3 mln zł oraz ponad 14,4 tys. gapowiczów.
Sytuacja wygląda zupełnie inaczej, gdy spojrzymy na południowe i zachodnie regiony kraju. Na Śląsku i w Wielkopolsce liczba pasażerów z zaległościami wynosi zaledwie 1,3 tys. osób. Łączna kwota nieopłaconych kar nie przekracza nawet 2 mln zł na każde z tych województw.