Liczysz na tańszy kredyt? Mam kiepskie wieści
Obniżki stóp procentowych NBP raczej się nie doczekamy. Teraz bardziej prawdopodobne wydaje się, że stopy ruszą w górę. Taki scenariusz obstawia rynek i część analityków. Kredytobiorcy się nie ucieszą z niższych rat.

Jeszcze dwa miesiące temu wydawało się, że kolejnym krokiem, na jaki zdecyduje się Rada Polityki Pieniężnej w sprawie stóp procentowych, będzie ich obniżka. Taki powakacyjny scenariusz zarysował po ostatnim posiedzeniu RPP jej przewodniczący, a zarazem prezes Narodowego Banku Polskiego, prof. Adam Glapiński. Utrzymywanie stóp na niezmienionym poziomie ocenił wtedy jako zachowanie „zbyt ostrożne” i zasugerował, iż sam wystąpi z wnioskiem o obniżkę stóp o 25 pkt bazowych.
Lipcowe zapowiedzi i rzeczywistość
Rynek to kupił. Po miesiącach wyczekiwania na podwyżki stóp (w związku z m.in. sytuacją na Bliskim Wschodzie), inwestorzy zmienili zapatrywania na tę kwestię i zaczęli obstawiać, że kolejnym ruchem, jaki wykonają w Polsce stopy procentowe, będzie zejście do poziomu 3,5 proc. (dla głównej – referencyjnej – stopy NBP), czyli o 25 pkt bazowych wobec obowiązującego od marca 2026 r. poziomu.
Wizji rychłego łagodzenia parametrów polityki pieniężnej sprzyjała wtedy inflacja, która okazała się w tamtym czasie mniej wrażliwa na geopolitykę (a konkretnie na wysokie ceny energii, w tym przede wszystkim paliw), niż przewidywali analitycy. W maju indeks CPI zaskoczył pozytywnie, gdy okazało się, że inflacja wyniosła 3,1 proc. r/r (wobec tzw. konsensusu większego o 0,2-0,3 pkt proc.), podobnie było w czerwcu, przy czym tym razem inflacja, ku zaskoczeniu ekspertów, znalazła się dokładnie tam, gdzie być powinna, czyli w celu inflacyjnym NBP wynoszącym 2,5 proc. (choć z „dopuszczalnym pasmem odchyleń +/- 1 pkt proc.”).
Teraz jednak sytuacja wygląda zupełnie inaczej niż na początku wakacji. Kolejne miesiące przyniosły bowiem wzrost wskaźnika cen, a wstępny szacunek inflacji za sierpień mocno rozjechał się z oczekiwaniami ekspertów, ale w drugą stronę; okazało się, że ceny rosną znacznie szybciej, niż przewidywano, bo o aż 3,4 proc. w ujęciu r/r (przy konsensusie na poziomie 3,1 proc.).
A to już niebezpiecznie blisko górnej granicy odchyleń od celu NBP.

Trudno oczekiwać, by w takich okolicznościach RPP, która zebrała się we wtorek na pierwszym od lipca decyzyjnym posiedzeniu, zdecydowała się obniżyć stopy procentowe NBP. O braku takiej chęci świadczą zresztą wypowiedzi jej członków, także bardziej „gołębich”, którzy wcześniej nie wykluczali takiego scenariusza, jednak obecnie się od niego dystansują.
Wśród rodzimych analityków panuje zgoda odnośnie do tego, jaką decyzję podejmą w środę władze monetarne.
Oczekujemy, że RPP utrzyma stopy procentowe na niezmienionym poziomie, w tym stopę referencyjną NBP na poziomie 3,75 proc. – przedstawiają zgodną opinię panującą wśród polskich ekonomistów eksperci departamentu analiz makroekonomicznych Credit Agricole Bank Polska.
Podobnego zdania są inwestorzy. Odzwierciedlające oczekiwania rynkowe w tym zakresie notowania FRA wskazują na stabilizację stóp procentowych NBP we wrześniu.
Jakie stopy widzi RPP, a jakie analitycy
Dla przyszłości stóp w Polsce ważne będzie jednak to, jak obecnie sytuację ocenia szef NBP i inni członkowie RPP. A tego możemy się dowiedzieć się podczas comiesięcznej konferencji, która zaplanowana jest na czwartek, 10 września, o 15.00.
Więcej wpisów o kredytach
Ekonomiści biura analiz makroekonomicznych i sektorowych BOŚ Banku zauważają, że od ostatniego posiedzenia RPP uwarunkowania polityki monetarnej się skomplikowały (wyższe ceny ropy, wyższe ceny paliw i wyższa krajowa inflacja bliska 3,5 proc. r/r).
W rezultacie można praktycznie z pewnością ocenić, że lipcowy przekaz prezesa NBP o możliwości poluzowania polityki monetarnej w tym roku jest już nieaktualny i nie zostanie podtrzymany – oceniają eksperci BOŚ Banku.
Rynek będzie więc, jak dodają, oczekiwał informacji na temat nastawienia prezesa NBP i członków RPP do przyszłych decyzji w zakresie polityki pieniężnej w kontekście oceny bieżącej i przewidywanej sytuacji makroekonomicznej.
Przemówienie Adama Glapińskiego podczas spotkania G20 na przełomie sierpnia i września wskazało, w ocenie analityków BOŚ Banku, na jego wstrzemięźliwość w formułowaniu przewidywań co do przyszłych decyzji RPP – wbrew dotychczasowej praktyce podczas konferencji prasowych.
Nawet jeśli prezes konsekwentnie będzie odmawiał sformułowania „podpowiedzi wprost” na temat kolejnych decyzji RPP, inwestorzy będą próbowali wyłowić jakiekolwiek informacje na temat obecnej funkcji reakcji RPP – np. jaki poziom bieżącej inflacji RPP gotowa jest tolerować utrzymując stabilne stopy, wobec wysokiego prawdopodobieństwa przekroczenia przez CPI poziomu 3,5 proc. we wrześniu i sporego ryzyka zbliżenia się CPI do 4,0 proc., jeśli sytuacja na rynku paliw się nie poprawi – wskazują ekonomiści BOŚ Banku.
Biorąc pod uwagę wysoki wstępny odczyt inflacji za sierpień na poziomie 3,4 proc. r/r, mocniejsze od oczekiwań dane dotyczące aktywności polskiej gospodarki, a także proinflacyjny wpływ silnego wzrostu cen surowców energetycznych na świecie, można zakładać, że prezes NBP wycofa się ze scenariusza szybkich obniżek stóp.
Niemniej wypowiedzi przedstawicieli RPP sugerują, że również scenariusz zaostrzania polityki pieniężnej nie znajduje obecnie silnego wsparcia.
Podobnie oceniają to ekonomiści – konsensus wskazuje na obniżki stóp po 25 pkt bazowych w trzecim i czwartym kwartale 2027 r.
Podkreślenie podczas konferencji prasowej scenariusza dłuższej stabilizacji stóp procentowych NBP powinno nieco schłodzić rynkowe oczekiwania na podwyżki stóp.
Szok zaczyna się rozlewać po gospodarce
O ile na odpowiedź na te pytania musimy poczekać co najmniej do czwartkowego popołudnia, o tyle już dziś widać, że scenariusz łagodnego obejścia się inflacji z polskimi portfelami w tym roku powoli staje się coraz mniej prawdopodobny.
Przynajmniej dla analityków Credit Agricole, którzy właśnie podnieśli swoje prognozy dotyczące kształtowania się inflacji. Ich zdaniem najnowsze dane sugerują, że wcześniejszy szok energetyczny zaczyna coraz szerzej przekładać się na ceny bazowe.
W naszym zrewidowanym scenariuszu, uwzględniającym wyższy punkt startowy, inflacja ogółem pozostanie powyżej górnej granicy dopuszczalnych odchyleń od celu NBP od września 2026 r. do trzeciego kwartału 2027 r., przejściowo zbliżając się do 5 proc. r/r w grudniu 2026 r. i ponownie w połowie 2027 r. – prognozują eksperci Credit Agricole.
Tak długie utrzymywanie się inflacji na podwyższonym poziomie wymusiło też korektę prognoz dla średniorocznej inflacji konsumenckiej w latach 2026 i 2027; zdaniem ekonomistów Credit Agricole będzie to odpowiednio 3,3 proc. oraz 3,7 proc. Choć w rzeczywistości inflacja może być jeszcze wyższa, ponieważ tzw. bilans ryzyk „pozostaje skierowany w górę” (za sprawą niepewności dotyczącej cen surowców energetycznych oraz skali i trwałości wtórnych efektów cenowych).
RPP może zaskoczyć jeszcze w 2026 r.
Zadomowienie się inflacji powyżej 3,5 proc. r/r w połączeniu z silnym wzrostem gospodarczym w Polsce oznacza, zdaniem autorów powyższej prognozy, zmianę perspektyw krajowej polityki pieniężnej.
Uważamy obecnie, że RPP powstrzyma się od dalszego łagodzenia polityki pieniężnej we wrześniu, a w czwartym kwartale 2026 r. zdecyduje się na jej zacieśnienie, najprawdopodobniej po publikacji nowej projekcji inflacyjnej NBP w listopadzie – przewiduje Credit Agricole.
Powołują się przy tym na słowa prezesa NBP, który wskazywał wcześniej, że trwałe utrzymywanie się inflacji powyżej górnej granicy pasma odchyleń od celu byłoby istotnym argumentem za rozważeniem podwyżek stóp. Jeśli spełni się ich prognoza, warunek ten będzie spełniony – i to przez kilka kwartałów z rzędu.
Oczekujemy zatem podwyżki stopy referencyjnej o 25 pkt bazowych w czwartym kwartale 2026 r. do 4,00 proc. Wraz z wygasaniem presji inflacyjnej w drugiej połowie 2027 r. RPP powinna odwrócić ten ruch, obniżając stopę referencyjną po 25 pkt bazowych w trzecim i czwartym kwartale 2027 r. do docelowego poziomu 3,50 proc. – przewidują ekonomiści CA.
W dół czy w górę? Niepewna przyszłość stóp
W kwestii przyszłości stóp procentowych zdania są jednak wśród ekonomistów podzielone. Zgoda panuje w zasadzie co do tego, że nie zostaną w tym roku obniżone. Dalszy ich los analitycy widzą nieco odmiennie.
Według Moniki Kurtek, głównej ekonomistki Banku Pocztowego, obniżki stóp procentowych – jeśli dojdzie do „uspokojenia sytuacji” – możemy spodziewać się najwcześniej w końcu pierwszego kwartału 2027 r. Zdaniem ekonomistów ING Banku Śląskiego przestrzeń do obniżek stóp może pojawić się dopiero w połowie przyszłego roku. Obniżek stóp procentowych w przyszłym roku, i to aż trzech, spodziewają się też ekonomiści PKO BP.
Inaczej widzi to rynek. Ten zdaje się nie wierzyć w przejściowy charakter podwyższonej inflacji w Polsce i dziś zakłada się o to, że stopy procentowe w Polsce wzrosną. Kontrakty FRA, pokazujące te oczekiwania, wskazują na trzy podwyżki stóp – po 25 pkt bazowych – do końca 2027 r. Realizacja takiego scenariusza oznaczałaby podwyższenie kosztów pieniądza (czyli też kredytów) i stopę referencyjną NBP na poziomie 4,5 proc.
📊 Co profesjonalne wskaźniki (FRA i IRS) mówią o przyszłości stóp?
Główna stopa NBP wynosi dziś 3,75% – to oficjalny, bazowy koszt pieniądza wyznaczony przez bank centralny. Jednak na rynku finansowym banki i fundusze zawierają zakłady o to, ile pieniądz będzie kosztował w przyszłości.
| Wskaźnik i horyzont czasowy | Prognoza rynku* |
|---|---|
| FRA 3x6 (rynkowy koszt pieniądza za 3 miesiące) | ok. 4,01% |
| FRA 9x12 (rynkowy koszt pieniądza za 9 miesięcy) | ok. 4,43% |
| IRS 2L (stały koszt pieniądza zamrożony na 2 lata) | 4,40% |
| IRS 10L (stały koszt pieniądza zamrożony na 10 lat) | 5,08% |
* Dane rynkowe z początku września 2026 r.
💡 Jak to czytać bez bankowego żargonu?
- Krótki termin (wskaźniki FRA): Mimo że oficjalna stopa NBP to 3,75%, rynek obstawia swoimi pieniędzmi, że realny koszt finansowania wzrośnie w ciągu kilku miesięcy powyżej 4,00%. Inwestorzy wykreślili scenariusz obniżek i szykują się na droższy pieniądz.
- Długi termin (wskaźniki IRS): Im dłuższy okres, tym wyższej stawki żądają instytucje (aż do ponad 5% przy perspektywie 10 lat). Oznacza to brak wiary w szybki powrót do „taniego kredytu” oraz obawy, że wyższa inflacja i wysokie potrzeby pożyczkowe państwa zostaną z nami na lata.
Pierwsze teksty o gospodarce i biznesie publikował w latach 90. w „Pulsie Biznesu”. Pracował w „Życiu” i „Życiu Warszawy”, a po powrocie do „PB” został redaktorem prowadzącym. Współtworzył i kierował miesięcznikiem „EduFakty” oraz dwumiesięcznikiem „Uczę Nowocześnie”, organizował konferencje i wykładał. W 2017 r. pracował w redakcjach ekonomicznych WP, rok później trafił do „Forbesa”. Absolwent dziennikarstwa UW oraz studiów podyplomowych z polityki pieniężnej i bankowości centralnej (INE PAN, NBP).