Koniec niemieckiej niemocy. Biznes za Odrą rośnie szósty miesiąc z rzędu
Nastroje menedżerów w Niemczech są najlepsze od ponad trzech lat. Październikowy odczyt Ifo potwierdza cykliczne ożywienie u naszego zachodniego sąsiada, choć ryzyk nie brakuje. Wyjaśniamy, co te dane oznaczają dla polskiej gospodarki.

Tydzień w światowej gospodarce rozpoczyna się całkiem nieźle. W poniedziałek rano dobre wieści dotarły do nas zza Odry. Jeden z najważniejszych wskaźników obrazujących nastroje w niemieckim biznesie wzrósł bowiem do poziomów nienotowanych od z górą trzech lat. W październiku indeks Instytutu Ifo, bo o nim mowa, wspiął się powyżej 90 pkt – po raz pierwszy od maja 2023 r. Najnowszy odczyt Ifo, osiągając dokładnie 90,2 pkt, okazał się też nieznacznie lepszy od przewidywań analityków (89,8–90 pkt).
Pół roku poprawy w Niemczech
To już szósty miesiąc z rzędu poprawy nastrojów biznesowych w Niemczech, co – zdaniem ekspertów – pozwala z nieco większym optymizmem patrzeć w przyszłość tamtejszej gospodarki, która ma za sobą bardzo kiepski czas. I to czas liczony nie w miesiącach, a latach, podczas których niemiecki PKB nie mógł się zdecydować, czy ma się kurczyć, czy jednak rosnąć. Najnowszy odczyt Ifo utwierdza w przekonaniu, że o recesji u naszego zachodniego sąsiada możemy na razie mówić jedynie w czasie przeszłym.
Choć nie wszystko w najnowszym raporcie wskazuje na poprawę. Indeks obrazujący ocenę bieżącej sytuacji w Niemczech spadł wobec września o 0,7 pkt do 88,8 pkt. Jednak oczekiwania biznesowe się poprawiły, i to znacząco. Pokazujący je wskaźnik w miesiąc podniósł się o 1,2 pkt osiągając wartość 91,6 pkt. I to właśnie połączenie obu miar pozwoliło na wzrost ogólnego wskaźnika (Business Climate Index) powyżej 90 pkt.

Fakt, że za wzrostem stały przede wszystkim znacznie lepsze oczekiwania odnośnie do przyszłości potwierdza Clemens Fuest, szef Instytutu Ifo.
Ożywienie gospodarcze jest kontynuowane – komentuje najnowszy odczyt.
Wskaźnik wzrósł szczególnie mocno w produkcji. Firmy z tego sektora oceniły zarówno swoją obecną sytuację, jak i swoje oczekiwania jako znacznie lepsze.
Oba wskaźniki po raz pierwszy od ponad trzech lat powróciły na pozytywne terytorium. Wzrosły zamówienia, w efekcie czego firmy planują rozszerzenie produkcji – relacjonuje prezes Ifo.
Sytuacja komplikuje się jednak w sektorze usług. Przedstawiciele tego segmentu rynku nie są bowiem zadowoleni z wyników, jakie osiągają ich firmy. Ale i w tym przypadku oczekiwania co do przyszłości okazały się bardziej optymistyczne.
Szczególnie dobrze radzili sobie dostawcy usług IT – wskazuje Clemens Fuest.
W przedsiębiorstwach handlowych wskaźnik pozostał w październiku bez zmian wobec września. Wprawdzie przedsiębiorstwa handlowe postrzegały swoją obecną sytuację bardziej negatywnie niż przed miesiącem, także ich oczekiwania nieznacznie się wobec września poprawiły. Z najnowszych danych wynika, że sektor hurtowy osiągał lepsze wyniki niż detaliści.
W budownictwie wskaźnik wzrósł. Firmy były zauważalnie bardziej zadowolone z bieżącej działalności. Nieznacznie poprawiły się również oczekiwania – kończy sektorowy przegląd subindeksów Ifo Clemens Fuest.
Nadzieja może się spełnić
Ekonomiści przyjęli najnowsze dane z optymizmem, choć bardzo ostrożnym. Według Carstena Brzeskiego, głównego ekonomisty ING w Niemczech (a przy okazji globalnego dyrektora ds. badań makroekonomicznych w ING), szósty z rzędu miesięczny wzrost indeksu Ifo potwierdza tezę o odporności niemieckiej gospodarki, albo… po prostu odzwierciedla „niezachwianą wiarę w skutki gospodarcze szeroko zakrojonego pakietu stymulacyjnego” zaordynowanego przez niemiecki rząd.
Jego zdaniem poniedziałkowy odczyt indeksu Ifo sugeruje, że jeśli chodzi o perspektywy niemieckiej gospodarki, wszystkie nadzieje wciąż wiążą się z tym, by trwające bodźce fiskalne w coraz większym stopniu oddziaływały na całą gospodarkę.
Nadzieja ta może się spełnić, nawet jeśli rząd ma trudności z realizacją swoich celów w zakresie wydatków i inwestycji – wskazuje Carsten Brzeski.
Zaznacza jednak, że wciąż na horyzoncie pozostają zagrożenia: wojna na Bliskim Wschodzie i możliwość dalszej eskalacji po wyborach „połówkowych” w USA, przy cenach ropy utrzymujących się na wysokim poziomie (lub nawet wyższym), a także prawdopodobny nadchodzący szok związany z wyższymi cenami gazu w bieżącym sezonie grzewczym. Jakby tego było mało, zagrożeniem dla przemysłowych łańcuchów dostaw i produkcji jest też niski poziom wody w głównych szlakach transportowych, a gwałtowny wzrost stóp procentowych może odbić się negatywnie na rynku mieszkaniowym i inwestycjach.
Choć, jak zauważa ekonomista ING, im bardziej niemiecka gospodarka opiera się krótkoterminowym zagrożeniom, tym większe są szanse na zaskakujący wzrost gospodarczy. Największą jednak niewiadomą dla perspektyw Niemiec, zwłaszcza w dłuższej perspektywie, pozostaje jego zdaniem to, czy rząd nadal będzie chciał (i potrafił) wdrażać już ogłoszone reformy strukturalne (wprowadzone m.in. w odpowiedzi na problemy demograficzne).
Najnowszy odczyt wskaźnika Ifo potwierdza, że niemiecka gospodarka wykazuje nieoczekiwaną odporność, a nawet odnotowuje niewielkie cykliczne ożywienie. Wiemy, że nie oznacza to automatycznie ożywienia strukturalnego, ale biorąc pod uwagę niekończący się strumień złych wiadomości makroekonomicznych z ostatnich kilku lat, należy doceniać każdy pozytywny rozwój sytuacji – uważa Carsten Brzeski.
Więcej informacji z Niemiec na Bizblog Spider's Web
Dobry znak dla polskich eksporterów
Dla Polski, dla której Niemcy są głównym partnerem handlowym (zarówno w eksporcie, jak i imporcie) to bardzo dobre wiadomości. Pozwalają bowiem z większą nadzieją patrzeć na przyszłość naszej wymiany handlowej z największą gospodarką Europy. Przede wszystkim jednak cieszyć się z poprawy koniunktury w Niemczech mogą polscy eksporterzy.
Pamiętajmy, że do Niemiec trafia ponad jedna czwarta całego polskiego eksportu towarów. Przede wszystkim są to maszyny i sprzęt transportowy, które stanowią ponad jedną trzecią eksportu do Niemiec. Chodzi o m.in. części samochodowe, ale też baterie do aut elektrycznych. Poza tym, jako europejski lider produkcji pralek czy lodówek, sporo takiego asortymentu wysyłamy też naszemu zachodniemu sąsiadowi. Sporo sprzedajemy też mebli, okien i drzwi. Poza tym na liście eksportowej do Niemiec znajdziemy też m.in. odzież, obuwie, żywność, karmę dla zwierząt, papierosy, różnorakie chemikalia oraz wyroby z metalu, stali, aluminium i gumy oraz papier.
Pierwsze teksty o gospodarce i biznesie publikował w latach 90. w „Pulsie Biznesu”. Pracował w „Życiu” i „Życiu Warszawy”, a po powrocie do „PB” został redaktorem prowadzącym. Współtworzył i kierował miesięcznikiem „EduFakty” oraz dwumiesięcznikiem „Uczę Nowocześnie”, organizował konferencje i wykładał. W 2017 r. pracował w redakcjach ekonomicznych WP, rok później trafił do „Forbesa”. Absolwent dziennikarstwa UW oraz studiów podyplomowych z polityki pieniężnej i bankowości centralnej (INE PAN, NBP).