REKLAMA

Miał być minus, ale nie tak ogromny. Potężne tąpnięcie w Niemczech

Analitycy spodziewali się -1 proc., rzeczywistość przyniosła wynik dziesięć razy gorszy. W sierpniu nowe zamówienia w niemieckim przemyśle o ponad 10 proc. Czy niemiecka lokomotywa właśnie wypadła z torów?

Miał być minus, ale nie tak ogromny. Potężne tąpnięcie w Niemczech
REKLAMA

Wtorek przyniósł zaskakujące wieści zza Odry. Ich autorem był Destatis – niemiecki odpowiednik Głównego Urzędu Statystycznego. Okazało się, że zamówienia w przemyśle u naszego zachodniego sąsiada spadły w sierpniu o 10,6 proc. Tąpnięcie okazało się ponad 10 razy mocniejsze od prognoz analityków, którzy wieścili niewielki, bo 1-procentowy, minus.

REKLAMA

Kontraktowa huśtawka

Trudno się dziwić, że dane wywołały falę dość jednoznacznych komentarzy, także wśród polskich ekspertów.

Chciałoby się napisać: „a miało być już dobrze" – tak do najnowszych danych Destatis odniósł się Mariusz Zielonka, główny ekonomista Konfederacji Lewiatan.

REKLAMA

Nieprzyjemne zaskoczenie komentują też niemieccy eksperci. I próbują na chłodno tłumaczyć, skąd tak duże rozbieżności. Wskazują przy tym, że za potężnym spadkiem stoi efekt statystyczny.

REKLAMA

W sierpniu zamówienia w przemyśle dosłownie tąpnęły. Główną przyczyną spadku m/m jest przede wszystkim huśtawka przy dużych kontraktach – ocenia Jupp Zenzen, ekonomista z Niemieckiej Izby Przemysłowo-Handlowej (DIHK).

Kluczem do zrozumienia sierpniowego dołka ma być to, co wydarzyło się miesiąc wcześniej. W lipcu bowiem niemiecki przemysł odnotował potężny napływ gigantycznych pojedynczych kontraktów publicznych – zbrojeniowych i transportowych. Miesiąc później ich nie było. A przynajmniej nie w takiej skali.

REKLAMA

Najlepiej widać to w kategorii „pozostałe pojazdy” (obejmującej produkcję samolotów, pociągów, statków oraz sprzętu wojskowego). Po lipcowym skoku o niemal 130 proc. m/m, w sierpniu kategoria ta zanotowała spadek o 61,5 proc. m/m.

Tragedii nie ma

Jeśli odrzucimy te zawirowania i spojrzymy wyłącznie na pozostałe zamówienia, obraz przedstawia się zupełnie inaczej: zamówienia bez wielkich kontraktów spadły w sierpniu zaledwie o 0,1 proc. m/m.

REKLAMA

Tragedii nie widać też w lepiej oddającym rzeczywiste procesy w gospodarce ujęciu trzymiesięcznym: zamówienia między czerwcem a sierpniem były o 1,3 proc. większe niż te zaraportowane od marca do maja.

Mimo że z nieco odleglejszej perspektywy dane nie wyglądają już tak dramatycznie, trudno oceniać to, co dzieje się w niemieckim przemyśle szczególnie pozytywnie. Eksperci zwracają uwagę na inny sygnał, który niepokoi ich bardziej niż sam spadek zamówień ogółem. Chodzi o zauważalną słabość niemieckiego popytu wewnętrznego. Podczas gdy zamówienia z zagranicy spadły w sierpniu o 5,4 proc. m/m (zarówno ze strefy euro, jak i spoza niej), to popyt z samego rynku niemieckiego tąpnął aż o 17,3 proc. m/m. Szczególnie mocno ucierpiały dobra inwestycyjne (-15,3 proc.), co wskazuje, że niemieckie firmy wstrzymują się z zakupem maszyn czy rozbudową zakładów produkcyjnych.

REKLAMA

Więcej wieści z Niemiec na Bizblog Spider's Web:

REKLAMA

Co dalej z niemieckim przemysłem?

Sierpniowe dane z Destatis o zamówieniach wpisują się w szerszy krajobraz niemieckiego przemysłu, który zaczął w ostatnich miesiącach wysyłać sygnały świadczące o powolnym wychodzeniu na prostą. Wyrównanie lipcowej „górki” może oznaczać, że powracamy do punktu wyjścia – stabilizacji na bardzo niskim poziomie.

Tymczasem Niemcy pozostają naszym głównym partnerem handlowym, a znaczna część polskiego przetwórstwa – od podzespołów motoryzacyjnych, przez produkcję AGD, po elementy metalowe i meble – działa w modelu podwykonawczym dla tamtejszych gigantów.

REKLAMA

Dlatego dla polskiej gospodarki, mocno powiązanej łańcuchami dostaw z niemieckim przemysłem, sierpniowe dane o zamówieniach są sygnałem ostrzegawczym: trwałego przełomu u naszego głównego partnera handlowego wciąż nie widać. I niełatwo będzie go dostrzec, szczególnie bez wyraźnego spadku kosztów energii, na który – w świetle wydarzeń na Bliskim Wschodzie – niestety w najbliższym czasie się nie zanosi.

Zresztą Niemcy muszą się uporać także z problemami na własnym podwórku.

REKLAMA

Do przełomu w przemyśle potrzebne są reformy strukturalne, które znacząco poprawią warunki prowadzenia biznesu w kraju – nie ma wątpliwości Jupp Zenzen.

Tymczasem rząd w Berlinie nie traci optymizmu.

REKLAMA

Mimo że w sierpniu odnotowano słaby napływ nowych zamówień w przemyśle i nadal utrzymują się strukturalne problemy związane z konkurencją, sytuacja w zakresie zamówień, zwłaszcza w branżach czerpiących korzyści z rozwoju sztucznej inteligencji i zamówień publicznych, uległa ostatnio znacznej poprawie – napisał w komentarzu do danych Destatis niemiecki resort gospodarki.

Bartosz Krzyżaniak
Redaktor

Pierwsze teksty o gospodarce i biznesie publikował w latach 90. w „Pulsie Biznesu”. Pracował w „Życiu” i „Życiu Warszawy”, a po powrocie do „PB” został redaktorem prowadzącym. Współtworzył i kierował miesięcznikiem „EduFakty” oraz dwumiesięcznikiem „Uczę Nowocześnie”, organizował konferencje i wykładał. W 2017 r. pracował w redakcjach ekonomicznych WP, rok później trafił do „Forbesa”. Absolwent dziennikarstwa UW oraz studiów podyplomowych z polityki pieniężnej i bankowości centralnej (INE PAN, NBP).

REKLAMA
REKLAMA