Polski rynek sztuki coraz częściej stawia na aukcje prywatnych zbiorów. Pierwszym takim projektem w tym roku odbędzie w DESA Unicum. Będzie to licytacja przekrojowej kolekcji sztuki współczesnej należącej do Grzegorza Bielowickiego.

DESA Unicum podaje, że na dojrzałych, zachodnich rynkach sztuki aukcje prywatnych kolekcji od lat funkcjonują jako osobna, rozpoznawalna kategoria sprzedaży. Skalę tego modelu najlepiej pokazują liczby:
- W 2022 roku Christie’s sprzedało kolekcję Paula G. Allena za 1,62 mld dol., ustanawiając najwyższy wynik w historii aukcji prywatnej kolekcji.
- W podobnym okresie Sotheby’s przeprowadziło sprzedaż Macklowe Collection, która osiągnęła 922,2 mln dol.
- Rok później kolekcja Emily Fisher Landau w Sotheby’s przyniosła 424,7 mln dol.
- Licytacja obiektów z kolekcji S.I. Newhouse’a w Christie’s przekroczyła łącznie 1 mld dol.
Prywatne zbiory zmieniają rodzimy rynek aukcyjny
Na polskim rynku sztuki aukcje kolekcji dopiero zaczynają zyskiwać znaczenie porównywalne z tym, jakie od lat funkcjonują w Nowym Jorku, Londynie czy Paryżu. W 2025 roku DESA Unicum zorganizowała pięć aukcji kolekcji, które wygenerowały łącznie 28,46 mln zł obrotu.
Najwyższy wynik przyniosła aukcja „Mój Paryż. Dzieła wybrane z kolekcji Wojciecha Fibaka”, zakończona obrotem na poziomie 12,27 mln zł. Był to projekt oparty na rozpoznawalnym nazwisku kolekcjonera i zbiorze o silnym, międzynarodowym kontekście. Drugim najwyższym wynikiem zakończyła się aukcja kolekcji Dominiki i Liwiusza Krawczyków, która wygenerowała 6,433 mln zł.
Zeszłoroczne wyniki aukcji kolekcji są dla nas i dla kolekcjonerów ważnym sygnałem. Fakt, że trzy z pięciu ubiegłorocznych projektów przekroczyły poziom 6 mln zł obrotu, pokazuje, że polski rynek osiągnął etap, na którym możliwe jest nie tylko sprzedawanie pojedynczych obiektów, ale także budowanie większych projektów aukcyjnych wokół prywatnych zbiorów – mówi Agata Szkup, prezes zarządu DESA Unicum.
Według niej dla domu aukcyjnego oznacza to bardziej złożony model działania: od selekcji i wyceny prac, przez opracowanie proweniencji, po stworzenie narracji, która pozwala pokazać kolekcję jako efekt przemyślanych decyzji. Dla kolekcjonerów jest to z kolei dowód, że sprzedaż części zbioru może być profesjonalnie zaplanowanym etapem zarządzania kolekcją, a nie jedynie jednorazową decyzją transakcyjną.
Rok 2025 można traktować jako moment, w którym aukcje kolekcji zaczęły wyraźniej funkcjonować na polskim rynku jako osobny format. Tego typu projekty łączą różne segmenty oraz uzupełniają je o nowy wymiar: historię właściciela, myśl przewodnią budowania zbioru i uwypuklają znaczenie proweniencji. Dziś przykłada się wagę nie tylko do ceny dzieła, ale także do jego kontekstu – twierdzi Agata Szkup.
Rusza pierwsza tegoroczna aukcja kolekcji w DESA Unicum
Pierwszą tegoroczną aukcją kolekcji w DESA Unicum będzie sprzedaż prac ze zbioru Grzegorza Bielowickiego, założyciela i partnera zarządzającego Tar Heel Capital, jednej z wiodących polskich firm private equity, która od ponad 20 lat inwestuje w rozwój polskich przedsiębiorstw. Prywatnie Bielowicki od lat zajmuje się kolekcjonowaniem sztuki.
Oferta aukcji kolekcjonera obejmie 54 obiekty prezentujące szeroki przekrój polskiej sztuki: od dzieł klasyków polskiej awangardy, przez prace artystów nowego pokolenia, po twórców obecnych w segmencie sztuki najnowszej – zauważa prezes zarządu DESA Unicum.
I dodaje, że w katalogu znajdą się między innymi prace Stefana Gierowskiego, Jerzego Nowosielskiego i Juliana Stańczaka, a także dzieła młodszych twórców, takich jak Patrycja Piętka, Lia Kimura, Jerzy Baranowski czy Patryk Paliwoda.
Wśród najciekawszych obiektów warto wymienić m.in. płótno „DCCCLXVI” Gierowskiego o estymacji od 450 tys. zł do 650 tys. zł czy obraz „Plac zamkowy” z cyklu „Warszawa” Edwarda Dwurnika, którego wartość oszacowano między 100 tys. zł a 150 tys. zł.
Z punktu widzenia kolekcjonerów istotna jest nie tylko liczba obiektów, ale też rozpiętość cenowa oferty. Najniżej estymowana praca, autorstwa Pawła Sobczaka, wyceniana jest na 2–3 tys. zł. Najdroższy obiekt, „Hot Boreal” Juliana Stańczaka, został oszacowany na 500–800 tys. zł.
Tak szeroki zakres cenowy odpowiada jednocześnie na potrzeby doświadczonych kolekcjonerów, inwestorów poszukujących prac o silnej pozycji rynkowej oraz nowych klientów, którzy dopiero rozpoczynają budowanie zbiorów. Co ciekawe, kolekcja Grzegorza Bielowickiego zaczęła się niepozornie, bo od zakupu grafiki i w ciągu kilku lat powstała z tego profesjonalna kolekcja sztuki współczesnej.
Więcej wiadomości na temat biznesu można przeczytać w Bizblog Spider's Web:
Prywatne kolekcje dostępne dla szerszej publiczności
Istotna jest również otwartość prywatnych kolekcjonerów do udostępniania swoich prac szerokiej publiczności. Bielowicki zapowiada, że w przyszłości planuje otwarcie parku rzeźby plenerowej na Mazurach.
Prace nad tym projektem już trwają. Dlatego aukcja stanowi kolejny etap rozwoju kolekcji, prowadzący do jej transformacji. Podobnie jak zeszłoroczna aukcja kolekcji Liwiusza i Dominiki Krawczyków, która była momentem uporządkowania zbiorów i ich uspójnienia.
Aukcje kolekcji są przykładem tego, jak zmienia się pozycja prywatnych kolekcjonerów w Polsce. Coraz częściej nie są oni wyłącznie nabywcami dzieł, ale także uczestnikami szerszego ekosystemu sztuki: współtworzą rynek, wspierają artystów, budują zbiory, a w niektórych przypadkach planują również ich publiczne udostępnianie – podsumowuje Agata Szkup.
I podkreśla, że aukcja kolekcji staje się więc nie tylko wydarzeniem sprzedażowym, ale także momentem, w którym prywatny zbiór zaczyna funkcjonować jako część szerszej opowieści o dojrzewaniu rynku sztuki.
Pierwsze szlify zdobywała w mediach powiatowych. W Bizblog.pl najczęściej pisze o handlu, biznesie, nieruchomościach. Kocha sarkazm, czarny humor i muzykę, bez której nie potrafi żyć.