REKLAMA

Kolejne zaskoczenie od GUS. Chodzi o kwietniowe zakupy Polaków

Konsumpcja znów spłatała figla ekonomistom. W kwietniu realnie sprzedaż detaliczna w Polsce nie osiągnęła nawet połowy wzrostu, na jaki liczył rynek. Ale to nie znaczy, że jest tragicznie. Nominalny wzrost okazał się od oczekiwań znacznie lepszy.

Kolejne zaskoczenie od GUS. Chodzi o kwietniowe zakupy Polaków
REKLAMA

Mizerne 1,3 proc. – o tyle zwiększyła się w kwietniu 2026 r. w Polsce sprzedaż detaliczna w cenach stałych, czyli realnie, w porównaniu z kwietniem zeszłego roku (r/r). To najsłabszy wynik od ponad roku.

REKLAMA

Zaskoczenia od GUS

Najnowsze dane Głównego Urzędu Statystycznego pokazują też jednak i drugą stronę konsumpcyjnego medalu; sprzedaż w ujęciu nominalnym wzrosła bowiem o 2,8 proc. r/r, co okazało się wynikiem wyższym od średnich oczekiwań rynkowych na poziomie 1,5 proc.

Tę statystyczną zagadkę (dynamika r/r w ujęciu nominalnym okazała się wyższa od średnich oczekiwań rynkowych, zaś dynamika realna niższa) rozwiązuje Monika Kurtek, główna ekonomistka Banku Pocztowego.

Wytłumaczeniem jest przyspieszający wzrost cen towarów. Delator sprzedaży detalicznej w kwietniu wyniósł już 1,5 proc. r/r wobec 1 proc. r/r w marcu, podczas gdy wcześniej przez kilka miesięcy notowana była tu deflacja – tłumaczy ekonomistka.

Niemniej sprzedaż w kwietniu wyhamowała, i to mocno.

REKLAMA

W porównaniu z marcem sprzedaż nie tylko nie wzrosła, lecz zanotowała nawet spadek sięgający 0,8 proc.

REKLAMA

Ekonomiści spodziewali się gorszych wyników konsumpcji, m.in. ze względu na wcześniejszą Wielkanoc i związaną z nią mniejszą liczbą dni handlowych w porównaniu z kwietniem 2025 r., jednak nie aż tak słabych. Tzw. konsensus rynkowy, pokazujący uśrednione prognozy rodzimych analityków, wskazywał na realny wzrost sprzedaży w ujęciu rocznym o ok. 3 proc., czyli ponad dwukrotnie wyższy, niż wskazują opublikowane właśnie oficjalne dane.

Prognozy zakładały wpływ różnych tzw. czynników o charakterze sezonowym na konsumpcję. Tymczasem nawet po ich wyeliminowaniu, jak wskazuje GUS, sprzedaż „wyrównana sezonowo” zwiększyła się w stosunku do kwietnia 2025 r. o zaledwie 2,7 proc. A w porównaniu z marcem tego roku spadła – o 2,8 proc.

REKLAMA

Więcej makroekonomii w Bizblog Spider's Web:

Jak przypominają analitycy Banku Pekao, sprzedaż detaliczna wzrosła w marcu realnie o 8,7 proc. r/r z uwagi na kilka czynników jednorazowych. Ich odwrócenie w kwietniu było przyczyną, dla której konsensus oczekiwał znaczącego wyhamowania sprzedaży.

REKLAMA

Odczyty z marca i kwietnia są w dużej mierze jednorazowe i powinny być traktowane łącznie. Tym niemniej, w kwietniowej sprzedaży są negatywne sygnały, zapowiadające słabość konsumpcji prywatnej w kolejnych kwartałach – czytamy w komentarzu ekspertów Pekao.

Ich zdaniem będzie to główny kanał oddziaływania szoku naftowego na polską gospodarkę.

REKLAMA

W kwietniu 2026 r., jak wskazują statystycy GUS, największy wzrost sprzedaży detalicznej (w cenach stałych) w porównaniu z sytuacją sprzed roku odnotowały firmy handlujące paliwami stałymi, ciekłymi i gazowymi. Zwiększenie sprzedaży obserwowano również w grupach: „farmaceutyki, kosmetyki, sprzęt ortopedyczny”, „pozostałe”, „meble, RTV, AGD” oraz „pojazdy samochodowe, motocykle, części”.

REKLAMA

W grupie o najwyższym udziale w sprzedaży detalicznej „ogółem” – „żywność, napoje i wyroby tytoniowe” nastąpił spadek sprzedaży o 5,8 proc. – czytamy w komunikacie GUS.

Niższą sprzedaż niż w kwietniu 2025 r. wykazały także przedsiębiorstwa zaklasyfikowane do grup: „tekstylia, odzież, obuwie”, „prasa, książki, pozostała sprzedaż w wyspecjalizowanych sklepach”.

Zwiastun słabszej konsumpcji

Zdaniem Moniki Kurtek, wyniki sprzedaży detalicznej wydają się słabe na tle marcowych, ale zaskoczenia właściwie nie ma.

W marcu gospodarstwa domowe, po pierwsze, zwiększały wydatki w związku ze zbliżającymi się świętami Wielkanocnymi (przypadającymi na początek kwietnia), a po drugie – ze względu na wojnę na Bliskim Wschodzie wzrosła wtedy gwałtownie sprzedaż paliw, powodowana i obawami o ich możliwe braki, i szybko rosnącymi cenami na stacjach. W kwietniu nie było już impulsu „świątecznego” i ogólnie sytuacja się nieco uspokoiła – komentuje dane GUS ekonomistka Banku Pocztowego.

Jej zdaniem dane pokazują, że na początku drugiego kwartału konsumpcja w Polsce jest osłabiona i trzeba się spodziewać, że w kolejnych miesiącach również będzie „stonowana”, ponieważ bliskowschodni konflikt pogorszył nastroje konsumentów.

REKLAMA

Mniej korzystnie na konsumpcję będzie też wpływać niewątpliwie nieco słabszy rynek pracy (w tym wolniej rosnące płace) – zauważa Monika Kurtek.

Z tego punktu widzenia zmartwienia nie ma na pewno Rada Polityki Pieniężnej (brak presji inflacyjnej), choć, jak zauważa ekonomistka, wzrost gospodarczy również może okazać się słabszy.

REKLAMA
Najnowsze
Aktualizacja: 2026-05-25T08:30:49+02:00
Aktualizacja: 2026-05-24T21:59:00+02:00
Aktualizacja: 2026-05-24T10:35:00+02:00
Aktualizacja: 2026-05-24T07:24:09+02:00
Aktualizacja: 2026-05-24T04:04:00+02:00
Aktualizacja: 2026-05-23T21:46:00+02:00
Aktualizacja: 2026-05-23T19:53:00+02:00
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA