REKLAMA

Niemcy zamienili balkony w elektrownie słoneczne. Sytuacja wymknęła się spod kontroli

Polacy z zazdrością patrzą na Niemców, którzy dzięki fotowoltaice na balkonach potrafią zmniejszać swoje rachunki za prąd. Ale okazuje się, że ten kij też ma dwa końce. Brak rejestracji tego typu instalacji może ich drogo kosztować.

fotowoltaika-na-bakonach-niemcy-brak-rejestracji-takich-instalacji

Już w październiku 2024 r. w Niemczech zarejestrowanych było ponad 706 tys. balkonowych instalacji fotowoltaicznych typu plug-in. Teraz jest ich już ok. 1,4 mln. W ten sposób, za pomocą najczęściej jednego lub dwóch modułów słonecznych i falownika, nasi zachodni sąsiedzi przemienili swoje balkony na małe elektrownie, co z jednej strony obniża ich roczne rachunki za prąd, a z drugiej jest doskonałym przykładem na oddolną transformację energetyczną

Ten boom trwa dalej w najlepsze. Pojedyncze miasta i gminy oferują dla tej fotowoltaiki balkonowej wsparcie finansowe: od 50 do nawet 500 euro, a sieci handlowe (np. Lidl) nęcą promocjami na tego typu instalacje, dorzucając jeszcze do nich system magazynowania energii. Okazuje się jednak, że tak montowane panele słoneczne za chwilę mogą stać się kulą u nogi całego systemu energetycznego w Niemczech, narażając na szwank jego stabilizację.

Fotowoltaika na balkonach bez rejestracji

Obecnie, w dobie skaczącego gwałtownie zapotrzebowania energetycznego, także przez coraz częstsze fale upałów, operatorzy jeszcze większą uwagę kierują na stabilność sieci elektrycznej. W Niemczech okazuje się, że uderza w nią fotowoltaika balkonowa, z roku na rok popularniejsza u naszych zachodnich sąsiadów.

A dzieje się tak dlatego z jednego powodu: coraz więcej właścicieli tego typu instalacji po prostu ich nie rejestruje. Na przykład niemiecki dziennik „Westdeutsche Zeitung” donosi, że w Wuppertalu tamtejszy miejski zakład energetyczny naliczył zaledwie 1816 oficjalnie zarejestrowanych instalacji, chociaż w rzeczywistości jest ich zacznie więcej.

Niemcy po prostu, świadomie lub nieświadomie, rezygnują z obowiązku rejestracji swojej fotowoltaiki balkonowej. Zwłaszcza że podłączenie i uruchomienie takiej domowej elektrowni nie wymaga specjalistycznej wiedzy. Systemy o mocy do 800 watów włączą się za pomocą standardowego gniazdka. 

Ale rejestracja takich instalacji też nie jest żadnym wyzwaniem i maksymalnie uproszczono ją, w ramach pierwszego Pakietu Solarnego. Można to zrobić też online - na stronie Rejestru Danych Rynkowych Federalnej Agencji Sieciowej.

Maksymalna grzywna do 50 tys. euro

Tymczasem, zgodnie z niemiecką ustawą o energetyce, brak rejestracji domowej fotowoltaiki jest wykroczeniem administracyjnym, za które grozi grzywna do 50 tys. euro. Istotne jest również to, że polisy ubezpieczeniowe nie zawierają szkód, które spowodowane są przez tego typu niezarejestrowane elektrownie balkonowe.

Do tego niezarejestrowane instalacje utrudniają operatorom kontrolowanie sieci. Nie wiedzą oni, ile prądu produkują gospodarstwa domowe ani kiedy nadwyżki trafiają do systemu.

Jeszcze większy problem powstaje przy starych licznikach. Gdy panele produkują więcej energii, niż zużywa mieszkanie, licznik może zacząć się cofać. Operator widzi wtedy niższe zużycie, ale nie widzi dodatkowego prądu wpuszczanego do sieci. W efekcie jego dane są niepełne, a utrzymanie równowagi między produkcją i zużyciem energii staje się trudniejsze.

Gdy wiele takich instalacji działa w jednym miejscu, mogą pojawić się skoki napięcia lub przeciążenia. W skrajnych przypadkach może dochodzić do automatycznych odłączeń i powodować przerwy w dostawie prądu.

W Polsce nie ma dla takich instalacji jeszcze przepisów

A jak ma się sytuacja z taką fotowoltaiką balkonową w Polsce? Nijak. Maciej Borowiak, prezes Stowarzyszenia Branży Fotowoltaicznej i Magazynowania Energii (SBFiME), w rozmowie z Bizblog.pl zwraca uwagę, że w Polsce w pierwszej kolejności brakuje odpowiednich przepisów prawa, żeby taki boom na panele słoneczne na balkonach, z jakim mamy do czynienia u naszych zachodnich sąsiadów, był też możliwy u nas. 

Potrzebne są jasne zasady i przepisy prawa, które uporządkują ten rynek i pozwolą podejmować decyzje bez strachu, że ktoś bierze na siebie niepotrzebne ryzyko - przekonuje szef SBFiME.

Więcej o fotowoltaice przeczytasz w Bizblog Spider’s Web:

Obecnie spółdzielnie mieszkaniowe, czy wspólnoty mieszkaniowe mogą na podstawie własnego uznania zgadzać się lub nie zgadzać na tego typu instalacje. Ale zdecydowana większość z tego nie korzysta. Zainteresowanym zaś taką fotowoltaika na balkonie lokatorom podrzucane są kolejne kłody pod nogi. Na przykład w Siemianowickiej Spółdzielni Mieszkaniowej odstraszać od takich pomysłów ma obowiązkowe ubezpieczenie mieszkania, na przynajmniej pół miliona złotych. Listy wytycznych mogą różnić się w zależności od miasta, ale łączy je to, że są długie i skomplikowane. Efekt? 

Na tę chwilę nikt nie dostał takiej zgody - informują w Poznańskiej Spółdzielni Mieszkaniowej.

Michał Tabaka
Redaktor

Dziennikarz serwisu Bizblog.pl. Zawodowo pisze już od ćwierć wieku. Dawniej m.in. Goniec Górnośląski, Dziennik Zachodni, Magazyn Gospodarczy „Fakty”. Współpracował m.in. z Miesięcznikiem Finansowym „Bank”. Zajmuje się głównie sprawami gospodarczymi - z obszaru energetyki i jej transformacji. Pisze o górnikach, hutnikach, energetykach, odnawialnych źródłach energii, a także o polityce jądrowej, czy przyszłej strategii wodorowej. Nie obce mu są też tematy związane ze skutkami biznesowymi następujących już zmian klimatu. Specjalizuje się również w kwestiach związanych z usytuowaniem prawnym tak marihuany rekreacyjnej, jak i jej medycznej odmiany.