REKLAMA

Fiskus wygrał, ale podatniczka nie zapłaci ani grosza. Porażka okazała się jej wygraną

KIS uznał, że sprzedaż auta wykupionego z leasingu na NIP stanowi przychód z firmy. Ponieważ jednak kobieta rozlicza się na karcie podatkowej, kobieta uniknie zapłaty podatku. Przedstawiamy rzadki paradoks fiskalny.

Sprzedaż samochodu osobowego wykupionego z leasingu operacyjnego.
REKLAMA

Dyrektor Krajowej Informacji Skarbowej wydał ciekawą interpretację indywidualną, która pokazuje, że można popełnić duży błąd podatkowy, ale nie ponieść żadnych konsekwencji. Sprawa dotyczy przedsiębiorczyni, która po wykupieniu auta z leasingu na firmowy NIP natychmiast je sprzedała i była przekonana, że dokonuje transakcji w majątku prywatnym.

REKLAMA

Sprzedaż samochodu po leasingu

Kobieta wykupiła samochód z leasingu i niemal natychmiast go sprzedała. Była przekonana, że skoro auto służyło jej wyłącznie prywatnie, a raty opłacała z osobistego konta, transakcja nie powinna być traktowana jako firmowa. Wystąpiła więc o interpretację podatkową, by upewnić się, że nie będzie musiała płacić podatku od sprzedaży przed upływem sześciu miesięcy.

Problem w tym, że przy wykupie samochodu posłużyła się numerem NIP swojej firmy, a przy sprzedaży wystawiła fakturę z danymi działalności. Jak wyjaśniła, wynikało to z procedur leasingodawcy i wymogów kupującego. Kobieta uważała jednak, że formalności nie powinny zmieniać charakteru transakcji, skoro pojazd nie służył jej do prowadzenia biznesu.

REKLAMA

Skarbówka stwierdziła, że kobieta jest w błędzie. Dyrektor KIS w wydanej interpretacji uznał, że sprzedaż samochodu trzeba zakwalifikować jako przychód z działalności gospodarczej, a nie sprzedaż majątku prywatnego. Decydujące znaczenie miało tu udokumentowanie transakcji fakturą wystawioną na dane firmy. W ocenie urzędników samo prywatne użytkowanie auta i opłacanie rat z osobistego konta to za mało.

Poczytaj o nowych uprawnieniach inspekcji pracy

REKLAMA

Choć kobieta przegrała, to nie oznacza to, że będzie musiała zapłacić podatek od sprzedaży samochodu. Kluczowe znaczenie ma tu nie tylko to, jak skarbówka zakwalifikowała transakcję, ale także forma opodatkowania działalności kobiety. To właśnie ona sprawiła, że nie poniesie żadnych konsekwencji.

Błąd, ale podatku brak

Jak to możliwe? Kobieta rozlicza działalność w formie karty podatkowej. W tym systemie wysokość podatku ustala urząd skarbowy w decyzji, a jego kwota nie zależy bezpośrednio od bieżących przychodów firmy. Przepisy dotyczące tej formy opodatkowania nie przewidują dodatkowego podatku dochodowego od przychodu uzyskanego ze sprzedaży składnika majątku. Dlatego zakwalifikowanie transakcji jako firmowej nie oznacza w jej przypadku dopłaty PIT-u.

REKLAMA

Na tym właśnie polega paradoks całej sprawy. Skarbówka wykazała błąd w działaniu podatniczki, ale nie będzie podatku dochodowego od sprzedaży auta. Jej stanowisko było nieprawidłowe pod względem kwalifikacji przychodu, jednak wynik finansowy pozostał dla niej korzystny. Negatywna ocena skarbówki nie oznacza obowiązku zapłaty podatku.

Historia pokazuje, że sposób udokumentowania transakcji jest bardzo istotny. Jeśli samochód zostaje wykupiony na dane firmy, a następnie sprzedany na podstawie faktury wystawionej przez przedsiębiorcę, fiskus może potraktować uzyskane pieniądze jako przychód z działalności. Samo zapewnienie, że pojazd służył wyłącznie prywatnie, nie musi wystarczyć, by przekonać urzędników do innej kwalifikacji.

Jacek Bereźnicki
Redaktor

Tematyką ekonomiczną zajmuje się od dziesięciu lat. Od 2014 do 2019 r. był dziennikarzem Money.pl, wcześniej współtworzył serwisy Mototok.pl i Biztok.pl w ramach Grupy O2, a następnie Wirtualnej Polski. W Bizblogu pisze o biznesie, prawie i podatkach.

REKLAMA
REKLAMA