REKLAMA

Fiskus podjął decyzję. Zakupy na Temu i Shein jeszcze bardziej ryzykowne

Cło na chińskie gadżety obowiązuje i ma się dobrze. Z pierwszych szacunków, jakie się pojawiły, wynika, że domowy import wyraźnie się skurczył. Po informacji, którą niedawno udostępnił fiskus, spadnie zapewne jeszcze bardziej.

Michael McGrath, unijny komisarz ds. sprawiedliwości jest mocno zaniepokojony towarami sprzedawanymi przez Shein i Temu.

Ministerstwo Finansów poinformowało, że po zwrocie produktu kupionego poza Unią Europejską pobrane cło i VAT nie zostaną zwrócone. Co ciekawe, nie wyjaśniło, z jakiego dokładnie przepisu to wynika ani kto ostatecznie poniesie ten koszt. Nowe zasady najmocniej odczują klienci platform sprowadzających towary z Chin, takich jak Temu, Shein czy AliExpress. Obejmują jednak również zakupy dokonywane między innymi w Stanach Zjednoczonych, Wielkiej Brytanii i Turcji.

Chińskie zakupy już wyhamowały

Od 1 lipca 2026 r. przesyłki o wartości nieprzekraczającej 150 euro są objęte ryczałtowym cłem w wysokości 3 euro za każdą pozycję w zgłoszeniu celnym. Pierwsze dane firm logistycznych sugerują, że sama zapowiedź nowych opłat wystarczyła, aby część klientów ograniczyła zakupy.

Jak pisaliśmy w lipcu, w pierwszej połowie miesiąca liczba przesyłek i zwrotów związanych z zakupami na chińskich platformach spadła w porównaniu z analogicznym okresem poprzedniego roku o kilkanaście procent. W części przypadków spadek sięgał 20 proc.

Najbardziej zagrożone są drobne, impulsywne zakupy. Gdy produkt kosztuje kilka euro, dodatkowe 3 euro może sprawić, że całe zamówienie przestaje się opłacać. Zwłaszcza kiedy w koszyku już czekają różne towary, od których cło zostanie naliczone oddzielnie.

3 euro nie za całą paczkę

Dwie identyczne koszulki mogą zostać potraktowane jako jedna pozycja, od której zostanie naliczone 3 euro. Jeżeli jednak klient zamówi koszulkę, etui do telefonu i zabawkę, powstaną trzy pozycje, a należność wzrośnie do 9 euro. Im bardziej zróżnicowany jest koszyk, tym wyższe może być łączne cło. Przy produktach kosztujących kilka lub kilkanaście euro dodatkowa opłata może stanowić znaczną część ich wartości.

Formalnie cła nie płaci konsument. Ministerstwo Finansów podaje, że dłużnikiem celnym jest sprzedawca, platforma internetowa albo ich przedstawiciel zgłaszający przesyłkę do odprawy.

Koszt może jednak zostać uwzględniony w cenie produktu albo dostawy. Klient może więc nie zobaczyć osobnej pozycji nazwanej „cło”, ale pośrednio i tak za nią zapłacić.

Produkt można oddać, ale pieniądze nie wrócą

Jeszcze większe zaskoczenie może pojawić się przy zwrocie nietrafionego zakupu. Według Ministerstwa Finansów oddanie produktu nie prowadzi do cofnięcia odprawy celnej.

Nowe przepisy nie przewidują unieważnienia zgłoszenia celnego dla tych przesyłek, więc pobrane należności, czyli cło i VAT, nie będą zwracane po zwrocie towaru – informuje Ministerstwo Finansów.

Na tym wyjaśnienia się kończą. Resort nie wskazuje, o jakie dokładnie „nowe przepisy” chodzi ani z którego artykułu wynika brak możliwości unieważnienia zgłoszenia celnego.

Nie wiadomo również, komu konkretnie cło i VAT nie zostaną zwrócone: platformie, sprzedawcy czy konsumentowi. Ministerstwo nie wyjaśnia też, czy platforma może pomniejszyć kwotę oddawaną klientowi o równowartość cła lub VAT.

Nie jest również jasne, czy zasady wyglądają inaczej, gdy zwrócony produkt zostaje odesłany poza Unię Europejską, a inaczej, gdy trafia do magazynu w Polsce i pozostaje na unijnym rynku.

O wskazanie podstawy prawnej oraz wyjaśnienie, jak nowe zasady mają działać w praktyce, zapytaliśmy Krajową Administrację Skarbową.

Zwrot nie zawsze oznacza wysyłkę do Chin

Warto pamiętać, że oddanie produktu kupionego na chińskiej platformie nie musi oznaczać kosztownego odsyłania paczki do Azji. Fulfilio zauważa, że część zwrotów zakupów z AliExpress jest obsługiwana w Polsce. Klient rozpoczyna procedurę w panelu zamówienia, wskazuje zwracany produkt i otrzymuje instrukcję, dokąd ma nadać przesyłkę.

Zasady mogą się różnić w zależności od sprzedawcy, produktu i programu, którym objęto zamówienie. To platforma informuje klienta, czy zwrot jest bezpłatny, ile ma na niego czasu oraz gdzie powinien wysłać paczkę. W przypadku części zamówień przesyłka trafia do magazynu w Polsce zamiast bezpośrednio do chińskiego sprzedawcy. Dla klienta oznacza to krótszą i prostszą drogę zwrotu. Nie oznacza jednak, że polski magazyn decyduje o oddaniu pieniędzy.

Obsługę takich przesyłek organizuje U-Speed, międzynarodowy operator logistyczny. Fulfilio działa jako jego podwykonawca: przyjmuje, identyfikuje i sortuje paczki zgodnie z otrzymanymi instrukcjami.

Nasze zadanie rozpoczyna się w momencie, gdy paczka fizycznie do nas dociera. Przyjmujemy ją, identyfikujemy i sortujemy zgodnie z instrukcjami operatora. Nie mamy natomiast wpływu na decyzję o zwrocie środków ani czas jego realizacji – wyjaśnia Remigiusz Gumowski, dyrektor ds. e-commerce w Fulfilio.

Pytania dotyczące uznania zwrotu, reklamacji albo wysokości oddawanej kwoty klient powinien więc kierować do platformy lub podmiotu zarządzającego całym procesem, a nie do magazynu, który odebrał paczkę.

Platformy przeniosą towary do Europy

Duże platformy mogą próbować ograniczyć wpływ nowych zasad poprzez zmianę sposobu dostaw. Zamiast wysyłać każdą paczkę bezpośrednio z Chin, będą sprowadzać większe partie produktów do magazynów w Polsce lub innych państwach UE.

Więcej wpisów o KAS

Cło i VAT zostaną wtedy rozliczone przy imporcie większej dostawy, a klient otrzyma paczkę z magazynu znajdującego się już na terenie Unii. Nie zobaczy ryczałtowego cła naliczonego przy swojej przesyłce, choć wcześniejsze koszty importu nadal mogą zostać uwzględnione w cenie produktu.

Dla kupującego oznacza to, że dwa produkty oferowane na tej samej platformie mogą podlegać innym zasadom. Jeden zostanie wysłany bezpośrednio z Chin i będzie objęty nowym cłem, a drugi przyjedzie z europejskiego magazynu.

Przy produkcie kosztującym kilka czy kilkanaście euro dodatkowe 3 euro stanowi już zauważalną część jego wartości, a przy różnorodnym koszyku opłata może zostać naliczona kilka razy – zauważa Remigiusz Gumowski.

Przed zakupem trzeba sprawdzić zasady zwrotu

Przy zakupach na odległość sprzedawca ma obowiązek umożliwić konsumentowi odstąpienie od umowy i oddać mu pieniądze. Klienci wiedzą o tym i korzystają z tej opcji. Z raportu DHL „Clicks, carts & conversions in Poland 2025” wynika, że 66 proc. polskich konsumentów oddało przynajmniej jeden produkt kupiony online. Aż 74 proc. może porzucić koszyk, jeżeli sklep nie oferuje preferowanej metody zwrotu.

Po wprowadzeniu nowego cła warunki oddania produktu mogą stać się równie ważne jak jego początkowa cena. Przed zatwierdzeniem zamówienia warto sprawdzić, czy zwrot jest bezpłatny, dokąd trzeba wysłać paczkę oraz jak platforma oblicza kwotę refundacji.

Na razie pewne jest jedynie to, że według stanowiska MF zwrot produktu nie prowadzi do odzyskania pobranego przy odprawie cła i VAT. Nadal nie wiadomo jednak, czy brak zwrotu tych należności może ostatecznie uderzyć bezpośrednio w konsumenta. Odpowiedź KAS powinna rozstrzygnąć, kto naprawdę zapłaci za nietrafiony zakup.

Arek Braumberger
Redaktor

Szef redakcji Bizblog.pl. W mediach od 30 lat. Pisze o małym biznesie, podatkach i finansach osobistych. Do Spidersweb.pl przeszedł z Wirtualnej Polski, gdzie najpierw był szefem wydawców Money.pl, a potem zastępcą redaktora naczelnego. Pierwszą posadę w mediach dostał w „Gazecie Wyborczej”, pracował w „Pulsie Biznesu”, „Życiu”, miesięczniku „Pieniądz”, „Businessman Magazine”, Miesięczniku Finansowym „BANK”. W tym ostatnim był redaktorem prowadzącym kilku edycji prestiżowych raportów „Największe banki w Polsce“ oraz „IT@BANK”.